Polecamy
Sound of Glory for kids: Superktoś! – CD (3 listopada, 2020 6:09 pm)
POLECAMY „Zabić smoka” Daniel Kolenda (2 listopada, 2020 4:43 pm)
Nowość wydawnicza: Finansowe IQ (29 maja, 2020 6:02 pm)
Premiera Głosu Przebudzenia (6 marca, 2020 11:58 am)
Nowość wydawnicza: Boży niezbędnik (14 grudnia, 2018 7:06 pm)

Życie – czyli co?

26 września 2013
Comments off
1 777 Odsłon

„Albowiem dla mnie życiem jest Chrystus” (Flp 1:21)

Tekst: Alicja Solska

Czasami zastanawiam się, czy naprawdę rozumiem i przyswajam sobie moc Jezusa w jej pełni. Spotykam się z ludźmi, którzy w szczerości serca wierzą, że Jezus jest dla nich życiem, jednak kiedy przyglądam się im, nie dostrzegam wiary i mocy Bożej w działaniu. A to wzbudza we mnie refleksję… Jezus jest życiem – to znaczy czym?

Czym jest to „coś” nazywane przez chrześcijan „życiem”? Co jest dla mnie dostępne pod pojęciem „Jezus życiem”? Czy mogę ustalić, co tym „życiem” jest, a co nim nie jest?

Zrozumienie słów zapisanych na stronicach Biblii bywa różnorakie, lecz dla mnie, od pierwszego czytania, wykładnikiem tego, kim jest Jezus i czego mogę od niego oczekiwać, stały się słowa samego Jezusa: „Złodziej przychodzi tylko po to, by kraść, zarzynać i wytracać. Ja przyszedłem, aby [owce – przyp. aut.] miały życie i obfitowały” (J.10:10).

Studiując Słowo Boże, dowiedziałam się, że złodziej przyczaja się na ziarno, by nie dopuścić nawet do wykiełkowania. To o wiele łatwiejsze niż niwelowanie skutków tego, czego dokona owoc, gdy dojrzeje do wydania kolejnych nasion. Złodziej, nawet jeśli mu się nie uda w początkowej fazie, ma wiele czasu, by stłamsić życie wyłaniające się z zarodka. Tak działa złodziej.

Obfitość
Ja jednak chcę skoncentrować się na życiu i jeszcze raz podkreślić, że Jezus nie mówi o egzystencji „oby tylko” albo „jako takiej”. Jezus mówi o życiu w całej pełni[1]. Każdy może postrzegać „pełnię” lub „obfitość” inaczej – lecz słowa te z pewnością mają w sobie gwarancję jakości, a więc pewności tego, że to „obfitujące życie” to nie jest produkt z wyprzedaży, a drugiej ręki, wybrakowany czy przeterminowany.

Czy aby mieć to prawdziwe, obfite życie wystarczy coś specjalnego odczuwać, w jakiś sposób myśleć, mówić, działać albo przynależeć do jakiegoś konkretnego kościoła?
Odpowiedź mnie osobiście wydaje się być prosta. Żyję na tym świecie – to fakt, ale to, jakiego rodzaju „życie” będę prowadziła, będzie pochodną tego, czy „jestem z tego świata” czy też moje życie to Boże Królestwo.
W pakiecie „świata” mogę wybrać, co chcę, ale w pakiecie „życie” jest tylko i wyłącznie Jezus – bez „dodatków”.

Jak mogę osiągnąć stan „Chrystus życiem”, skoro żyję w świecie, w którym jestem kuszona i zwodzona? –  Decyduję się patrzeć na Jezusa i przyswajać sobie Jego metody postępowania i Jego sposób życia. To, co ważne, mogę wydedukować, patrząc na Niego.

Teraz polemika może pójść w kilka stron, bo przecież wierzymy na różne sposoby. Zetknęłam się np. z chrześcijanami, którzy wierzą, że choroba, wypadek i nieszczęścia są od Boga, „bo taka jest Jego wola, bo On tak chciał”, by pouczyć, ukarać, przywołać do porządku, to jednak temat na inne rozważanie.

Ważne jednak, by zauważyć, że będąc na ziemi, Jezus nie pozostawił nikogo bez pomocy – nikomu nie odmówił uzdrowienia, wypędzał demony (Mt.9:32;15:28; Mr.7:26-30; Łk.11:14). Pochwalał wiarę, zachwycał się, kiedy znajdował takich, którzy ją mieli, i nawoływał, by ją mieć (Mr.5:34; 10:52; Łk.7:50; 17:19; Mt.8:10-13). Ganił niewiarę i pokazywał, jak korzystać z autorytetu danego wierzącym przez Boga (Mt.17:20; Mt.6:25-33; 8:26; 16:8). Karmił Słowem i chlebem (Mt.14:17-19; 15:34-36). Nauczał lud publicznie, na osobności uczniów, a do tego nakazywał, by uzdrawiali chorych, pozyskiwali, chrzcili i kształcili uczniów. Mówiąc: „Kto wierzy we mnie, ten także dokonywać będzie uczynków, które Ja czynię, i większe nad te czynić będzie” (J.14:12). Zatroszczył się o to, by taka sama moc i ten sam autorytet, którym On dysponował, mógł być obecny w działaniu każdego, który wierzy. I szczerze wątpię, by słowa Jezusa odnosiły się tylko apostołów, a nie do mnie, która wybieram za Nim pójść. Nie zamierzam zniechęcać się religijnymi dyrdymałami w stylu „czasy apostołów i cudów przeminęły”, ponieważ widziałam cuda choćby w swoim własnym życiu, i mogę o nich zaświadczyć. Dla mnie „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki” nie zmienił zdania (Hb.13:8).

Dla każdego
Wykonywanie Słowa Bożego nie jest zarezerwowane dla jakiejś specjalnej elity ludzi, w specjalnym czasie, czy przestrzeni, bo to by się kłóciło ze słowami: „Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi. Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mt.28:18-20). Ten autorytet otrzymujesz ty i otrzymuję ja. A w pakiecie są uzdrowieni – gdyż Jezus tak robił, wiara – gdyż jej uczył, moc – gdyż nią dysponował, pociecha, pomoc, bo jej udzielał, łaska, błogosławieństwo, gdyż sam to dawał ludziom, kiedy był na ziemi. O ile bardzej teraz, będąc zmartwychwstałym Królem siedzącym po prawicy Boga, nas nie zostawi, a wręcż przeciwnie – teraz wstawia się za każdym z nas przed Bogiem.

Boża prawda
Jezus nakazał mi wierzyć i z całą pewnością nie w „oby tylko” i „jako tako”. Dokładnie wskazuje na to Marek, w swojej ewangelii przekazując słowa Jezusa: „Wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili, tylko wierzcie, że otrzymacie, a spełni się wam” (Mr.11:24). Mogę otrzymać moje uzdrowienie fizyczne, mentalne czy duchowe – jeśli tylko wierzę. Mogę też kłaść ręce na innych, by byli uzdrawiani, i wiem, że ta obietnica nie dotyczyła tylko apostołów, bo wówczas nie byłoby o tym mowy w ewangeliach i listach do Kościoła. Po prostu nie miałoby to sensu. Dla mnie choroba, ubóstwo, pokoleniowe przekleństwo i zamieszanie nie jest „życiem”, a już z pewnością nie „obfitującym”. Nie chciałabym stanąć przed Bogiem i zdać sprawę z tego, że żyłam w ubóstwie, chorobie, grzechu i niewierze, choć wcale nie musiałam, bo dał mi wszystko do życia i pobożności i pełnego obfitowania. A jeszcze do tego, że sama nie mając, nie dopuszczałam innych do łaski, jak robi to wielu nauczycieli. W ten sposób wystawiłabym świadectwo o Jezusie, że po śmierci i zmartwychwstaniu stał się… bezsilny. Dla mnie osobiście bycie „robakiem” wiecznie pokutującym i żyjącym w nieustannym w potępieniu, bo „jestem grzeszna i niegodna”, nie jest duchowością. Nie mam zamiaru chodzić w ciemności, kłamać i nie trzymać się prawdy, przed czym ostrzegał mnie apostoł Jan (1J.1:6). Jestem sprawiedliwością Bożą w Chrystusie Jezusie (2Kor 5:21).

Człowiek czynu
Ty sam za siebie – dzisiaj – podejmujesz decyzję, czy Jezus uzdrawia, błogosławi, pociesza, czy też jest to przywilej zarezerwowany dla tych szczęśliwców, którzy tego doświadczą, „jeśli Bóg pozwoli”. Ty sam musisz zadecydować o stawieniu czoła przekleństwu pokoleniowemu, alkoholizmu, nieposłuszeństwu, dziedzicznym chorobom, kołtunerii, kłamstwu, nienawiści, złości, zazdrości, lęku, niemocy do działania… sam sobie wymień. Ludzie, którzy mają taką wiarę, o której Mistrz powiedział: „Bo zaprawdę powiadam wam, gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście tej górze: Przenieś się stąd tam, a przeniesie się, i nic niemożliwego dla was nie będzie” (Mt.17:20), to ludzie czynu. Jeśli zrozumiesz i doświadczysz mocy Słowa Bożego, które natrafiając na właściwe nastawienie twego serca kiełkuje, wzrasta i wydaje owoc, stajesz się światłem dla innych wokół. Jeśli rozumnie słuchasz Słowa, pozwalasz mu przeniknąć swoje wnętrze, by zakorzeniło się i przyniosło żniwo w posłuszeństwie, jeśli słuchasz Słowa, możesz się nim podzielić na wzór lampy, która rozpalona nie ukrywa swego światła, lecz stawiana na stole rozświetla dom domownikom.

Jezus oczekuje wiary, takiej, która usuwa niepewność i odpowiada na wątpliwości mocą Bożą. Spójność polega na pokrywaniu się tego, w co wierzymy i co deklarujemy słowami, z tym, co robimy (praktykujemy) w rzeczywistości (1J.1:6). Ten, który chce przezwyciężyć złego, musi stale konfrontować fałsz ze Słowem Bożym i przez to demonstrować wyższość Chrystusa nad każdą ludzką nauką, również nad tym, co mogą podpowiadać zmysły, i tym co tylko przyjmuje pozór pobożności albo duchowości. Zachęcam cię, byś zadbał, „aby wiara twoja, którą wyznajesz wespół z nami, pogłębiła poznanie wszelkich dobrodziejstw, jakie mamy w Chrystusie” (Flm.1:6).
A zatem jeśli Jezus Chrystus jest dla ciebie życiem, to warto, byś odpowiedział sobie na pytanie: „To znaczy – czym?”.

——————————————————
1. Nowe Przymierze

Tags

Comments are closed.