Polecamy
Sound of Glory for kids: Superktoś! – CD (3 listopada, 2020 6:09 pm)
POLECAMY „Zabić smoka” Daniel Kolenda (2 listopada, 2020 4:43 pm)
Nowość wydawnicza: Finansowe IQ (29 maja, 2020 6:02 pm)
Premiera Głosu Przebudzenia (6 marca, 2020 11:58 am)
Nowość wydawnicza: Boży niezbędnik (14 grudnia, 2018 7:06 pm)

Zmiana na lepsze – czyli trening czyni mistrza

4 kwietnia 2013
Comments off
2 510 Odsłon

Tekst: Alfred J. Palla

Czy pragniesz zobaczyć u siebie zmiany na lepsze? Bóg też. Od czego taka zmiana zależy, od nas, czy od Boga?

Apostoł Paweł napisał, że wymaga współdziałania człowieka i Boga: „Przeto, umiłowani moi, jak zawsze, nie tylko w mojej obecności, ale jeszcze bardziej teraz pod moją nieobecność byliście posłuszni; z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie. Albowiem Bóg to według upodobania sprawia w was i chcenie i wykonanie” (Flp.2:12-13).

Co apostoł miał na myśli zalecając, abyśmy zadbali o swoje zbawienie? Nie mogło chodzić o pracę nad swoim zbawieniem, gdyż nieraz podkreślał, że jest ono darem Bożym, do którego nic nie możemy dodać (Ef.2:8-9). Apostoł Paweł miał na myśli troskę o zbawienie. Ćwiczenia fizyczne rozwijają mięśnie, które już mamy, podobnie duchowe dyscypliny, takie jak post, modlitwa, studium Słowa Bożego i usługiwanie, umacniają w nas zbawienie, które mamy, dzięki ofierze Jezusa Chrystusa.

Co oznaczają słowa, że mamy zabiegać o zbawienie „z bojaźnią i ze drżeniem”? Paweł z Tarsu nie straszył nas Bogiem, gdyż dobrze wiedział, że Bóg jest miłością, ale przestrzegał przed brakiem starania o zbawienie, gdyż to ma wieczne konsekwencje. Bóg nie zostawia nas w dziele zbawienia samym sobie, ponieważ wie, że nawet nasza sprawiedliwość jest niczym szata splugawiona (Iż.64:6), lecz „sprawia… chcenie i wykonanie” (Flp.2:13). W dziele zbawienia Bóg wykorzystuje:

  • Pismo Święte.
  • Ducha Świętego.
  • Okoliczności.

Pismo Święte
Bóg używa Biblii, aby zmieniać ludzi, a nawet całe narody. Pragniesz zmiany na lepsze? Czytaj Biblię z modlitwą. Chcesz lepszego świata dla swoich dzieci? Zachęcaj je do lektury Słowa Bożego. Pragniesz mieć przyjaciół wśród sąsiadów? Sprezentuj im książkę, którą teraz czytasz.

Człowiek jest tym, czym się karmi. Czytaj dobre książki, zwłaszcza Pismo Święte, ponieważ ono zawiera Dobrą Nowinę, która buduje wiarę i charakter człowieka. Pan Jezus powiedział: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym Słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mt.4:4).

Jako student dorabiałem, sprzedając książki na ulicach Krakowa, a potem Chicago. Miałem w sprzedaży Biblie, co czasem prowadziło do rozmów o Bogu. Niejeden z rodaków skarżył się, że ma słabą wiarę, ale gdy pytałem, czy regularnie czyta Pismo Święte, kręcił głową. Nie miał Biblii albo czasu na nią. Ludzie, którzy nie znajdją czasu na jej lekturę, mają problemy z wiarą. Dlaczego? Apostoł Paweł tak to wyjaśnił: „Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe” (Rz.10:17).

Biblia pomaga nam skoncentrować się na tym, co jest budujące, dlatego jeśli chcesz zmiany na lepsze, czytaj Słowo Boże. Bóg powiedział: „Niech ta Księga Prawa będzie zawsze na twych ustach: rozważaj ją w dzień i w nocy, abyś ściśle spełniał wszystko, co w niej jest napisane, bo tylko wtedy powiedzie ci się i okaże się twoja roztropność” (Joz.1:8).

Pismo Święte buduje wiarę i charakter, ponieważ zawiera Dobrą Nowinę. Jeśli nie znajdziesz na nią czasu, świat zarzuci cię złą nowiną. Media koncentrują się na tym, co złe, bo zło lepiej się sprzedaje. W USA, gdzie mieszkałem przez 20 lat, nieraz zdarza się, że w telewizji przerwą dobry program, aby powiadomić widzów, że właśnie stało się coś złego!

Niech Biblia nie zbiera kurzu w twoim domu! Jezus powiedział: „Błogosławiony ten, który czyta, i ci, którzy słuchają słów proroctwa i zachowują to, co w nim jest napisane” (Ap.1:3). Jeśli pragniesz wzrostu duchowego, studiuj Biblię w pokorze i z modlitwą. Modlitwa jest konieczna, ponieważ Pismo Święte nie jest zwykłą księgą, lecz natchnionym Słowem Bożym, a bez Ducha Świętego nie może być zmiany serca.

Duch Święty
Ktoś zapytał mnie kiedyś, skąd moja pewność, że Bóg istnieje i nam pomaga, a wtedy opowiedziałem mu o chłopcu z latawcem. Trzymał na długiej lince latawiec, który unosił się już tak wysoko, że nie było go widać gołym okiem. Na pytanie przechodnia skąd ma pewność, że latawiec wciąż jest w górze, skoro go nie widać, chłopiec odpowiedział, że co jakiś czas czuje pociągnięcie sznurka.

Podobnie ma się rzecz z Duchem Świętym. Nie widzimy Go, ale możemy oglądać rezultaty Jego działania na umysł i serce ludzi w odpowiedzi na nasze modlitwy. Jezus powiedział: „Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha” (J.3:8).

Duch Święty przekonuje o grzechu, a zarazem o sprawiedliwości Jezusa Chrystusa (J.16:8), dzięki której jesteśmy zbawieni. Nawrócenie nie jest czymś jednorazowym, lecz procesem, który trwa każdego dnia. Słowo „nawrócenie” (gr. metanoia) oznacza zmianę umysłu i serca. Do tego sprowadza się działanie Ducha Świętego.
Prawo Boże jest pożyteczne, ponieważ wskazuje na to, co trzeba zmienić, ale nie może pomóc w samej zmianie. Chcenie i wykonanie sprawia Bóg przez Ducha Świętego (Flp.2:13). Sami możemy zaciskać zęby i postanawiać zmianę na lepsze. I wielu z nas tak czyni, zwykle po sylwestrowych przyrzeczeniach, ale grzeszna natura i złe nawyki stoją na przeszkodzie przed trwałą zmianą. W tym może nam pomóc tylko Duch Święty.

Dwukrotnie rzucałem palenie w sylwestra, ale po dwóch tygodniach wracałem do nałogu. Natomiast, kiedy po swoim nawróceniu, pomodliłem się w tej sprawie z pastorem Piotrem Gradzikiewiczem, prosząc Boga, aby zabrał ode mnie ten nałóg, tak się stało. Tego samego dnia rzucił ze mną palenie mój przyjaciel i współlokator Andrzej, z którym pomodliłem się tak, jak wcześniej ze mną pastor. Zniszczyliśmy zapas papierosów, jaki mieliśmy w naszym pokoju w akademiku. Odtąd minęło już ponad 25 lat i obaj nie sięgnęliśmy ani razu po papierosy, a zapach tytoniu stał się dla nas obrzydliwy. Taka jest różnica między rzuceniem nałogu na własną rękę, a z pomocą Ducha Świętego.

lekroć próbujemy stać się lepszymi ludźmi w oparciu o własne siły i postanowienia, tylekroć przypominamy łódź z włączonym autopilotem. Możemy kręcić sterem w jedną lub drugą stronę, ale dopóki autopilot jest włączony, ster po niedługim czasie wróci do swego położenia. Tak samo jest z naszymi grzesznymi skłonnościami. Własnym wysiłkiem możemy je stłumić na jakiś czas, ale tak jak chwasty odrosną w ogródku, tak słabości nie usuniemy bez pomocy Ducha Świętego.

Apostoł Paweł napisał: „Oto, czego uczę: postępujcie według ducha, a nie spełnicie pożądania ciała. Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody, tak że nie czynicie tego, co chcecie. Jeśli jednak pozwolicie się prowadzić duchowi, nie będziecie podlegać Prawu. Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, bałwochwalstwo, czary, nienawiść, spory, zawiść, gniewy, pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, Królestwa Bożego nie odziedziczą. Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (Ga.5:16-23).

Czy polegamy na Bogu czy na sobie? Jak to poznać? Wystarczy zwrócić uwagę na to, o co się modlimy. W sprawach, o które się modlimy, polegamy na Bogu, a w pozostałych, polegamy na sobie. Pewien duchowny zapytał chłopca, czy modli się codziennie, a ten odpowiedział: „Nie, bo czasem niczego nie potrzebuję”. Nie bądźmy tacy, jak to dziecko, lecz módlmy się często, a zawsze w duchu dziękczynienia.
Nie znaczy to, że musimy co chwila padać na kolana. Możemy się modlić w myślach, na przykład na spacerze czy w samochodzie. Nie ma niczego cudownego w pozycji klęczącej, co uniemożliwiłoby skuteczność modlitwy, kiedy nie możemy uklęknąć.

Diakon Safanduła, pastor Mądrala, ksiądz Furgała i teolog Garguła spotkali się, aby ustalić, jaka jest właściwa postawa ciała modlącego się człowieka.
– Tylko na kolanach – stwierdził kategorycznie diakon.
– Nic podobnego – zaprotestował pastor Mądrala. – Trzeba stanąć prosto z rękami wyciągniętymi w górę i oczami skierowanymi ku niebu.
– Taka postawa wydaje się zbyt dumna – zganił go ksiądz Furgała. – Należy się raczej modlić z pochyloną głową i zamkniętymi oczami.
– A przy tym – dodał teolog Garguła – trzymać ręce złożone przed sobą tak, aby kciuki wskazywały niebo.
– Czy pamiętacie, kiedy wpadłem do wąskiej studni i cudem mnie strażacy stamtąd wyciągnęli? – wtrącił się do dysputy hydraulik Smykała, który naprawiał grzejnik, a kiedy duchowni przytaknęli, bo historia była dobrze znana, powiedział: – Modliłem się wtedy z głową w dół, rękami po bokach i nogami w górze, a Bóg mnie wysłuchał!

Postawa ciała podczas modlitwy jest ważna, ale jeszcze ważniejsza jest postawa serca. W modlitwie liczy się intencja, a nie elokwencja. Apostoł Paweł napisał, że Duch Święty przekaże nawet nasze nieumiejętne modlitwy Bogu w odpowiedniej formie, jeśli są szczere: „Duch wspiera nas w niemocy naszej; nie wiemy bowiem, o co się modlić, jak należy, ale sam Duch wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach” (Rz.8:26).

Okoliczności
Bóg używa okoliczności, aby nas zmienić, zwłaszcza kiedy nie zważamy na Jego Słowo ani na głos Ducha Świętego. Nie znaczy to jednak, że każdy zbieg okoliczności jest dziełem Boga. Źródłem przeszkód może być diabeł, przypadek, a nierzadko nasza głupota. Jeśli jednak powierzymy stery życia Bogu, wówczas On obróci nawet trudności w radości, a przeciwności w korzyści, jak napisał apostoł Paweł: „Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują” (Rz.8:28).

Nie obawiaj się opozycji, jeśli robisz to, co słuszne. Tak jak latawiec potrzebuje przeciwnego wiatru, tak i nasz charakter. Kiedy wszystko wydaje się być przeciwne twoim zamiarom, pamiętaj, że latawiec wznosi się pod wiatr, podobnie samolot startuje pod wiatr, nie z wiatrem. W Biblii czytamy, że Jezus, „chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał” (Hbr.5:8). Skoro Syn Boży musiał uczyć się posłuszeństwa przez cierpienie, czy my tego unikniemy? Pamiętajmy o tym, gdy przechodzimy przez doświadczenia. W Liście Jakuba czytamy: „Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie, wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość, wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, niemający żadnych braków” (Jk.1:2-4).

Duch Święty wykorzystuje doświadczenia, przez jakie przechodzimy „dla naszego dobra, abyśmy mogli uczestniczyć w Jego świętości” (Hbr.12:10). Jeśli przyjmujemy je w pokorze, wyciągając wnioski, wówczas ich gorycz przemieni się w słodkie błogosławieństwo. Biblia mówi: „Szczęśliwy to człowiek, którego Bóg smaga, dlatego nie pogardzaj karceniem Wszechmocnego! Bo On rani, lecz i opatruje, uderza, lecz Jego ręce leczą” (Hi.5:17-18).

Przeciwności kształtują charakter i uczą polegać na Bogu, a nieraz zawracają ze złej drogi lub chronią przed stratą. Apostoł Paweł napisał: „Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny” (2Kor.12:9-10).

To, czy przeciwności zmienią nas na lepsze, zależy od naszej postawy. Zdarza się, że dwóch przechodzi to samo doświadczenie, a tylko jeden staje się lepszy. Judasz i Piotr, obaj zaparli się Chrystusa, ale podczas gdy Piotr w pokorze prosił o przebaczenie i pragnął poprawy, Judasz był dumny i samowystarczalny, dlatego odszedł od Boga. Piotr oparł się na Bogu w obliczu swej słabości. W wyniku tego doświadczenia stał się lepszym człowiekiem, natomiast Judasz polegał na sobie, toteż kiedy jego plan zawiódł, powiesił się (Mt.27:5).

Nie mamy wpływu na wszystkie okoliczności, ale reakcja na nie, zależy od nas. Victor Frankl (1905-1997) stracił podczas wojny rodziców, brata oraz żonę w obozach koncentracyjnych. On także trafił do obozu, gdzie musiał rozebrać się do naga. Kiedy naziści ściągnęli mu z palca obrączkę ślubną, a zamiast imienia i nazwiska wytatuowali mu nr 119104, pomyślał: „Możecie zabrać mi ojca, matkę, brata, żonę, ubranie, nazwisko i wolność, ale jest jedna rzecz, której mi zabrać nie możecie – wyboru, jak zareaguję na to, co się ze mną dzieje”.

Nikt nie zna przyszłości, ale do nas należy reakcja na nią. Na okoliczności często nie mamy wpływu, ale mamy wpływ na to, jak na nie odpowiemy. Ta świadomość pozwoliła Franklowi zachować godność w najbardziej upokarzających okolicznościach. Victor Frankl, który stał się po wojnie znanym psychologiem i pisarzem, tak napisał: „Ci z nas, którzy przeżyli obozy koncentracyjne, pamiętają ludzi, jacy przewinęli się przez baraki, dodając otuchy innym, dzieląc się ostatnim kawałkiem chleba. Może nie było ich wielu, ale byli dostatecznym dowodem na to, że człowiekowi można zabrać wszystko, oprócz ostatniej z ludzkich wolności – wyboru własnej drogi i postawy niezależnie od okoliczności”.

Jeśli okażemy Bogu wierność, będziemy wzrastać, mimo przeciwności, bo w każdej trudności są ukryte sposobności. Ilustruje to miasteczko Enterprise na południu stanu Alabama, gdzie stoi bodajże jedyny na świecie monument postawiony szkodnikowi. Tak, szkodliwemu insektowi! Jak do tego doszło?

Na początku XX wieku insekt, zwany kwieciakiem bawełnianym (ang. boll weevil), wyniszczył w tej okolicy bawełnę, rujnując plantacje, które były jedynym źródłem utrzymania dla jej mieszkańców. Wszyscy musieli tam porzucić uprawę bawełny. Wielu postanowiło zaryzykować i przerzuciło się wtedy na uprawę orzeszków ziemnych. W ciągu kilku lat orzeszki zaczęły im przynosić większe zyski niż bawełna. W 1919 roku uczcili pamięć szkodnika, który przyczynił się do wyniszczenia bawełny, gdyż dzięki temu powodziło im się znacznie lepiej za sprawą orzeszków ziemnych. W centrum Enterprise postawili mu pomnik, a obok tabliczkę z napisem wyrażającym ich wdzięczność za to, że boll weevil przyniósł pomyślność ich miasteczku.

Ten monument dobrze oddaje amerykańską mentalność, którą cechuje przedsiębiorczość, optymizm i duch dziękczynienia, a one mają swe źródło w wierze w Boga. Pielęgnujmy te cechy, pamiętając o miłości Bożej objawionej w ofierze Chrystusa za nasze grzechy, gdyż jest wystarczającym powodem, aby być wdzięcznym niezależnie od położenia.

Bóg może zmienić nasze życie na lepsze tym łatwiej, im lepiej zdajemy sobie sprawę z tego, jak wiele zawdzięczamy Chrystusowi. W tym celu używa Pisma Świętego, Ducha Świętego, a także różnych okoliczności. Czy studiujemy Słowo Boże regularnie i z modlitwą, prosimy Ducha Świętego o prowadzenie, ufamy, że Bóg wykorzysta dla naszego dobra okoliczności, przez jakie przechodzimy, włącznie z przeciwnościami?

***

Tekst jest fragmentem książki Alfreda J. Palli „Radość mimo trudności”, wykorzystano za zgoda autora.

Comments are closed.