Blogi
Nie samym chlebem żyje człowiek (Listopad 25, 2017 10:38 pm)
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)

Wiara Symeona

20170723_Symeon_757

Tekst: Anna Kulig

 

A oto był człowiek w Jeruzalemie, któremu imię było Symeon, a ten człowiek był sprawiedliwy i bogobojny, oczekujący pociechy Izraelskiej, a Duch Święty był nad nim. I obwieszczony był od Boga przez Ducha Świętego, że nie miał oglądać śmierci, ażby pierwej oglądał Chrystusa Pańskiego. Ten przyszedł z natchnienia Ducha Świętego do kościoła; a gdy rodzice wnosili dzieciątko, Jezusa aby uczynili według zwyczaju zakonnego przy nim. Tedy on wziąwszy go na ręce swoje chwalił Boga i mówił: Teraz puszczasz sługę  twego Panie! Według słowa twego, w pokoju: gdyż oczy moje oglądały zbawienie twoje, któreś zgotował przed obliczem wszystkich ludzi; Światłość ku objawieniu poganom, a chwałę twego ludu Izraelskiego. Łk.2:25-32

 

Symeon był człowiekiem żyjącym w sposób sprawiedliwy i bogobojny- pełny czci dla  Boga. Oczekiwał tego, który będzie pocieszeniem dla Izraela, wzbudzi nadzieję, przyniesie życie, przemianę, radość, odnowienie. Wołał, modlił się o to do Boga i otrzymał odpowiedź od Niego (takie jest znaczenie  w grece słowa „I obwieszczony był”). Otrzymał rhema – słowo życia, obietnicę, że nie umrze, zanim nie zobaczy na własne oczy wypełnienia swojego pragnienia – Chrystusa Pańskiego.

W świątyni Symeon wziął na ręce Tego, którego wcześniej przyjęła jego wiara, (oczekiwać znaczy także przyjąć życzliwie). Jego naturalne oczy zobaczyły Tego, którego wcześniej widziały oczy jego wiary. W niemowlęciu zobaczył: „Światłość ku objawieniu poganom, a chwałę ludu twego Izraelskiego”.

Jeśli o coś wołasz do Boga i długo trwasz w żarliwym, niezłomnym oczekiwaniu,  rozpoznasz nawet najmniejszą zapowiedź, oznakę wypełnienia obietnicy. Tak samo jak Eliasz, gdy modlił się o deszcz w czasie suszy. W zwiastunie – chmurce małej jak dłoń ludzka – widział nadejście potężnego deszczu, który odmieni i ożywi wyschłą ziemię.

Paweł uczył wierzących, by byli „w modlitwie wytrwali” (Rz.12.12) tzn. wytrwali także w oczekiwaniu na jej wypełnienie, tak jak między innymi Symeon. Ludzie często rezygnują, porzucają obietnice, gdy czas wypełnienia nie spełnia ich standardów, jest w ich odczuciu i rozumieniu zbyt długi. Wymogiem naszych czasów jest, by rzeczy działy się szybko. Tymczasem my potrzebujemy właściwie rozumieć Boże rzeczy, czas, działanie. Trwanie  w Bożych obietnicach nie oznacza wcale bycie powolnym, czy opieszałym. Abraham trwał w obietnicy do późnej starości. Przyspieszanie jej wypełnienia zrodziło Ismaela.

W Liście do Rzymian 12:11 Paweł pisze, jacy mamy być: „W pracy nieleniwi (gnuśni, poirytowani), duchem pałający, Panu służący: W nadziei się weselący, w ucisku cierpliwi, w modlitwie ustawiczni” (uporczywie trwający, przy czymś, przywiązani do tego, będący zawsze w pogotowiu). W tym wersecie Paweł pokazał, jaka jest różnica między gnuśnością, duchową opieszałością, nie nadążającą za działaniem Bożym, a cierpliwym, upartym, gorącym wyczekiwaniem odpowiedzi naszych modlitw, pracy, trwania w wierze.

W czym chrześcijanie współcześni Pawłowi trwali właśnie w taki sposób, czyli ustawicznie, nieustannie? Jest napisane: w nauce apostołów (Dz.2:42), w modlitwie (Dz,1:14, Kol 4:2), zgodnie w kościele, w społeczności ze sobą (Dz.2:46), apostołowie ustawicznie pilnowali usługi słowa, wierni jak strażnicy  (Dz.6:4).

Czy dzisiejsze pokolenie wierzących poznało już i doceniło moc, i owoc Słowa w takim znaczeniu? Czy poznało wymiar wiary takich ludzi jak między innymi Symeon, czy prorokini Anna?

Symeon oczekiwał dość długo na to, o co prosił, na co otrzymał obietnicę i odpowiedź Boga. Kiedy to się stało, mógł powiedzieć „Teraz puszczasz, sługę twego Panie! według słowa (przyp. Autora: rhema) twego, w pokoju”. Parząc na znaczenie, charakter tych słów, Symeon powiedział: teraz puszczasz – czyli odwiązujesz, odczepiasz od siebie i służby, którą pełniłem tyle lat, uwalniasz mnie od przywiązania do tej ustawicznej nadziei, którą mi dałeś wraz z twoją obietnicą, którą żywiłem, a której spełnienia teraz dotykam.

Powiedział o sobie „sługę twego Panie”. Nie był kimś przypadkowym, tylko obserwatorem wydarzeń. Był sługą, gr. dulos – tzn. niewolnikiem, poddanym wizji i pragnienia Bożego. Kiedy wizja się wypełniła, jego duch doświadczył odpocznienia i pokoju. To nie było zaspokojenie ludzkiej ciekawości, zrzucenie niechcianego ciężaru, to był ten sam rodzaj pokoju, o który Jezus modlił się potem dla swoich uczniów mówiąc: „Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje. Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka.”(J.14:27).

Symeon doświadczył tego pokoju już wówczas. To była pewność, radość, bezpieczeństwo i spełnienie. To jest dział ludzi z wiarą i oczekiwaniem Symeona. Symeon otrzymał słowo  rhema – słowo życia. Mógł latami być związany tym słowem, nie czuć znużenia, zmęczenia, zniechęcenia, zawiedzenia, bo był związany z życiem Bożym, które przeniknęło jego życie, bo „Nie samym chlebem człowiek żyć będzie, ale każdym słowem – rhema – wychodzącym przez usta Boga” (Mt.4:4).

Kiedy otrzymujemy prawdziwą obietnicę, odpowiedź Boga, to będzie ona życiem dla naszego życia. Nie będzie tylko w naszym umyśle, ale przeniknie do szpiku naszych kości, jak do kości Elizeusza, które nawet leżąc w grobie miały moc dać życie innym (2Krl.13:21), i jak kości Józefa zaniesione do ziemi obietnicy i dziedzictwa (2Moj.13:19).

Przyjmujemy obietnice, których czas wypełnienia może być krótki, nawet błyskawiczny, ale też takie, które oczekują na nasze oczekiwanie i ustawiczne trwanie w wierze. Może to dotyczyć uzdrowienia, zbawienia osób, ustanowienia w finansach. Może też dotyczyć wypełnienia powołania, zrodzenia i ustanowienia kościołów, przeobrażenia miast i narodów.

Bez względu na to, jakiego rodzaju są te obietnice, pozwólmy im zawładnąć naszym życiem. Stańmy się jak Symeon, Abraham, Jezus – ich sługami, niewolnikami. Pozwólmy Bogu przywiązać nimi nasze życie do Jego Osoby aż do dnia wypełnienia, kiedy On sam rozwiąże nas i odeśle w pokoju.

Paweł, który uczył kościół o chwalebnej wolności dzieci Bożych, wolności od kontroli, dominacji i wpływu ducha tego świata, sam miał świadomość swego związania powołaniem, celami i drogami, które wyznaczył mu Bóg i które przyjął. W listach pisał „sługa- niewolnik- Jezusa Chrystusa”(Rz.1:1.). Ten aspekt wiary Symeona jest też częścią powołania wielu z nas, ustawicznego, gorącego, żywego oczekiwania na wypełnienie obietnic, które przeznaczył każdemu z nas osobiście Bóg.

Jak wiele jesteśmy w stanie zrobić, jak długo jesteśmy w stanie trwać w modlitwie, wierze, nadziei, posłuszeństwie, pracy, by zobaczyć jak Symeon zbawienie, chwałę naszego Pana pośród tego pokolenia, w nieograniczonym naszymi wyobrażeniami wymiarze nieba?

Comments are closed.