Blogi
Czy jesteś bogaty w Bogu? (Czerwiec 7, 2018 7:06 pm)
Prawdziwe objawienie (Maj 23, 2018 10:38 pm)
Potrzebujemy osobistego objawienia (Maj 10, 2018 3:54 pm)
Maria z Betanii (Kwiecień 30, 2018 2:34 pm)
Kwalifikacje Bożego przywódcy (Kwiecień 27, 2018 1:41 pm)
Cierpliwość kluczem do zwycięskiego życia (Kwiecień 16, 2018 1:43 pm)

Wędrówki ludów A.D. 2015 – mity i fakty

Tekst: Janusz Szarzec

Na niespotykaną od czasów II wojny światowej skalę, setki tysięcy (a w bliskiej perspektywie nawet miliony) ludzi z Azji i Afryki gwałtownie migruje do Europy, nie respektując żadnych praw i reguł obowiązujących w takich przypadkach.

„Europo, mamy problem” – można by sparafrazować słynne zdanie, którym ongiś kapitan lotu kosmicznego Apollo 13 zaalarmował obsługę naziemną Centrum Lotów w Houston. Tamten dramat dział się w przestrzeni kosmicznej i dotyczył kilku członków załogi, a ten, o którym dziś mowa, rozgrywa się na naszych oczach, całkiem blisko i może zdecydować o przyszłości całego kontynentu.

Barbarzyńcy czy dobrzy Samarytanie?

Na niespotykaną od czasów II wojny światowej skalę, setki tysięcy (a w bliskiej perspektywie nawet miliony) ludzi z Azji i Afryki gwałtownie migruje do Europy, nie respektując żadnych praw i reguł obowiązujących w takich przypadkach. Padają przy tym argumenty, że skoro sytuacja, w której znaleźli się ci biedni, dotknięci wojną, ludzie, jest wyjątkowa, to i rozwiązania powinny być i szybkie, i nadzwyczajne. Jednak temat tak żywotny dla przyszłej egzystencji narodów Europy, musi budzić kontrowersje i nie można w imię poprawności politycznej, ulegając medialnej demagogii, porzucić zdrowy rozsądek. A niezwykle trudno o dobre i skuteczne rozwiązania na gruncie czysto emocjonalnym, w atmosferze pomówień o brak dobrej woli, sumienia, rasizm i Bóg wie co jeszcze. Słowem, kto nie wyznaje jedynie słusznej tezy o przyjmowaniu imigrantów „jak leci” – bez żadnej selekcji – temu od razu przyczepia się etykietę „barbarzyńcy” i odmawia głosu w dyskusji. A jeśli jeszcze odwołać się do ewangelicznych wartości miłości bliźniego (ciekawe, że nagle – na użytek sytuacji – przypominają sobie o nich ludzie, którzy dotąd prezentowali zgoła odmienne wartości), to wydaje się, że nie ma innego wyjścia.

Tylko, że, przy tak niekontrolowanym „transferze” mas ludzkich, naturalnie musi w końcu dojść do wzrostu antypatii wobec przybyszów, którzy w świadomości „tubylców” (niestety często nie bez racji) są utrzymywani z ich (państwowych) pieniędzy i otrzymują wsparcie, na jakie nie mogą liczyć rdzenni obywatele danego państwa. Jeśli jeszcze imigranci zaczynają tworzyć zamknięte kulturowo, hermetyczne enklawy, nie wykazywać chęci do integracji (w niektórych przypadkach wyrażając swą pogardę dla praw i kultury nowej ojczyzny), to wzrost nastrojów skrajnie nacjonalistycznych jest nieunikniony. Nawet przeciętni obywatele nadal deklarujący przychylność wobec idei pomocy uchodźcom, już wobec pojedynczych imigrantów niekoniecznie będą nastawieni pozytywnie.

Pomagać tym, którzy pomocy potrzebują

Dlatego warto zastanowić się nad przemyślanymi sposobami pomocy, zarówno tej doraźnej (niezwłocznej), jak i długofalowej, żeby udzielić jej w pierwszej kolejności tym, którzy tej pomocy najbardziej potrzebują. Zwłaszcza, iż wokół gorącego tematu uchodźców narosło już sporo mitów, przyjmowanych nawet w poważnych dyskusjach niczym aksjomat, prawda objawiona, nie podlegająca weryfikacji.

Przyjrzyjmy się kilku z nich.

Po pierwsze, status „uchodźcy” wg Konwencji Genewskiej należy się tym, którzy przymusowo przebywają poza granicami swego kraju, gdzie zagrożone jest ich życie czy wolność z uwagi na rasę religię, narodowość, poglądy polityczne etc. Bieda i głód nie są powodem do uzyskania takiego statusu. Obecnie najwięcej uchodźców pochodzi z terytoriów Syrii (najwięcej, bo ok 5 mln) i Libii. Oczywiście, przy tak chaotycznym, na nieszczęście niekontrolowanym, przepływie ludności, nie sposób zweryfikować danych osobowych. Jednak obserwując agresywne zachowania tłumów, na przemian skandujących: „Allach akbar” i „Germany”, trudno podejrzewać, by wystarczyła im zwykła, przeciętnie smakująca wolność w pięknym kraju nad Wisłą, Wełtawą czy Nawet Dunajem. Nie można oprzeć się wrażeniu, iż celem są niemieckie zasiłki a w dalszej perspektywie osiedlenie się tam na stałe (co w przypadku późniejszego „łączenia rodzin” będzie oznaczać kilka milionów nowych rezydentów). Poza tym, powszechnie wiadomo, że „kto ma Niemcy, ten ma Europę”. Tu wypada nadmienić, że status uchodźcy powinien być przyznawany czasowo tj. do momentu, gdy uchodźca może bezpiecznie powrócić np. do swojej ojczyzny.

Weryfikacja imigrantów

Po drugie, przy okazji należałoby rozprawić się z kolejnym mitem, że większość spośród rzeszy uchodźców stanowią rodziny z kobietami i dziećmi. W rzeczywistości to zaledwie ok 10-15 % całości. Znakomita reszta to młodzi, zdrowi mężczyźni (niestety często bardzo agresywni), wśród których, bez cienia wątpliwości, znajdzie się wielu związanych z bliskowschodnim terroryzmem. Potwierdza to tylko fakt, iż obecnie do Europy w większości nie docierają ci, którzy najbardziej tej pomocy potrzebują (takich najzwyczajniej nie stać na podróż, opłacenie mafii itd.). Dlaczego by nie wsłuchać się w głosy samych zainteresowanych, jak na przykład syryjskich chrześcijan (zarówno tych mieszkających w Syrii jak i z polskiej diaspory), najbardziej prześladowanej i w pierwszej kolejności eksterminowanej mniejszości w swoim kraju? Postulują, by zamiast dzikiej imigracji, tam, na miejscu, w przyspieszonym trybie poprzez placówki dyplomatyczne weryfikować uchodźców i przyznawać im wizy, a potem organizować podróż. W tym względzie godną odnotowania jest ostatnia inicjatywa Wielkiej Brytanii, która odmawia przyjęcia tych imigrantów, którzy bezprawnie znaleźli się na terytorium europejskim, natomiast deklaruje przyjęcie kilkudziesięciu tysięcy uchodźców bezpośrednio z obozów położonych na terytorium Libanu, Jordanii czy samej Syrii.

Europa bez granic?

Po trzecie, żaden kraj nie ma obowiązku przyjmowania obcych imigrantów nie na swoich zasadach. Polityka imigracyjna powinna być jak najbardziej przemyślana – z korzyścią także dla państwa przyjmującego. Wszelkie, najmniejsze nawet akty łamania prawa, także przez uchodźców (zdarzające się grabieże, gwałty a nawet zabójstwa) powinny być ścigane z całą bezwzględnością, bez taryfy ulgowej. Podobnie, jeśli komuś nie podoba się kultura bądź ustrój „przyszywanej” ojczyzny i np. przedkłada prawo szariatu nad prawa obowiązujące w Europie, zawsze może skorzystać z innego, niezbywalnego prawa obowiązującego w państwach demokratycznych, mianowicie prawa do wyjazdu. Na pewno znajdzie gdzieś na świecie miejsce dla siebie odpowiednie.

Po czwarte, nieprawdą jest jakoby uchodźcy byli problemem wyłącznie Europy. Wszystkie kraje, włączając w to bogate państwa muzułmańskie, mają obowiązek zajęcia się tymi ludźmi. Tym bardziej, że co najmniej 90% spośród nich to muzułmanie.

Dzieło miłosierdzia

Cokolwiek by nie powiedzieć, Europa stanęła przed wyzwaniem, którego rozwiązanie zdefiniuje jej przyszłość. Daleko posunięta pomoc okazana prawdziwie potrzebującym jest nie tylko nakazem chwili, lecz dziełem miłosierdzia, które w perspektywie lat może zwrócić się naszemu społeczeństwu z nawiązką. Piękną kartę mogą zapisać w tej historii chrześcijanie, angażując się w wolontariat, służąc i wyświadczając dobro ludziom tak bardzo doświadczonym w życiu. Od struktur państwowych zaś oczekuje się, by w miarę możliwości stworzyły logistyczne podstawy do realizacji tych celów i zadbały o pełne bezpieczeństwo swoich obywateli.

Comments are closed.