Polecamy
Sound of Glory for kids: Superktoś! – CD (3 listopada, 2020 6:09 pm)
POLECAMY „Zabić smoka” Daniel Kolenda (2 listopada, 2020 4:43 pm)
Nowość wydawnicza: Finansowe IQ (29 maja, 2020 6:02 pm)
Premiera Głosu Przebudzenia (6 marca, 2020 11:58 am)
Nowość wydawnicza: Boży niezbędnik (14 grudnia, 2018 7:06 pm)

Umów się z Bogiem

15 czerwca 2013
Comments off
2 571 Odsłon

Tekst: Wojciech Wieja

„Czy idzie dwóch razem, jeśli się nie umówili?” (Am.3:3)

Jeśli dwóch ludzi nie uzgodni na początku, dokąd chcą iść, to nigdzie razem nie zajdą. Jeden pójdzie w lewo, a drugi w prawo. Jest to prawdą zarówno w relacji człowiek-człowiek, jak i człowiek-Bóg. Zbyt często nie doceniam tej ważnej zasady i podejmuję różne działania na własną rękę.

Ani małżonkowie, ani wspólnicy w biznesie, ani współpracownicy w Królestwie Bożym nie osiągną nic pozytywnego bez wcześniejszego uzgodnienia celu swojej pracy i jej zasad. O ileż bardziej potrzebuję umówić się z Bogiem! Codziennie. Każdy dzień zaczynam od stwierdzenia: „Panie, umawiam się z Tobą w tym dniu, chcę go przeżyć tylko z Tobą i według Twojego planu”. Jeśli tego nie zrobię, to z kim się umówię? Jest tylko dwóch panów, którym można służyć. Wybieram tego mocniejszego!

Baz obłudy
Nie mogę oszukiwać siebie i innych, że wszystko jest w porządku, jeśli nie mam czasu na dogadanie się z Panem – codziennie. Moje dzieci są w takim wieku, że na razie są zapatrzone w rodziców jak w święty obrazek. Lecz niedługo nastąpi moment, w którym zaczną weryfikować pobożną gadaninę, konfrontując ją z rzeczywistym postępowaniem. Nie chcę najeść się wstydu. Jeśli mówię, że żyję z Bogiem, to tak musi być naprawdę. Jeśli mówię, że rozmawiam z Bogiem, to muszę słyszeć, co On mówi. Dzieci oczekują ode mnie odpowiedzi na każde zadane przez nie pytanie, a ja muszę znać tę odpowiedź!

Pszenica i kąkol
Podobnie dzieje się w relacjach w Kościele. Od liderów oczekujemy, że są na bieżąco skomunikowani z Bogiem i umawiają się z Nim na co dzień, aby prowadzić zbór. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której lider przyznaje po latach, że ma problem ze społecznością z Jezusem i jeszcze nie wstydzi się o tym mówić.

Nie da się podtrzymać żaru pierwszej miłości bez ciągłego umawiania się z Jezusem. To właśnie w tych momentach przychodzi trzeźwość umysłu, Duch Święty ożywia Słowo, prostuje fałszywe pojęcia i ustawia nas do pionu! Stawia przed oczami perspektywę poszerzenia Królestwa Bożego zamiast drzemki lub ulubionego programu w telewizji.

Umawianie się z Bogiem może wydawać się randką w ciemno, wyjściem z łodzi wprost do wzburzonego morza lub zarzuceniem sieci z drugiej strony łodzi. Jest to jednak o wiele pewniejsze niż randka z ciemnością. Jeśli nie z Bogiem, to z kim? Czasem flirtujemy z dwiema stronami według powiedzenia „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek”. Jest to niebezpieczna gra prowadząca do zamieszania. Zawsze wtedy obok dobrych kłosów wyrasta kąkol. Duch Święty zasiewa objawienie prawd biblijnych, a diabeł równocześnie wrzuca do naszego ogródka swoje kamyczki. Nasuwają mi się przykłady z historii. W XIX i XX wieku nastąpił niesamowity wzrost potrzeby szukania Bożej woli, przybliżania się do Niego, uświęcenia, inicjowania działań misyjnych itd. Nie obyło się jednak bez zamieszania. Diabeł lubi używać Biblii, żeby skutecznie zneutralizować przebudzenie. Wyciąga jeden lub kilka wyrazów z kontekstu i przepis na religię ma gotowy. Wiele przebudzonych społeczności dało się zamknąć w praktykowaniu nic niewartej pobożności, np. nakrywając głowy chustą lub intonując tylko określonego rodzaju pieśni. To są plewy, które z łatwością można oddzielić od ziaren, jeśli umawiamy się na życie z Bogiem, a nie z wyobrażeniem o Nim, sprzecznym ze Słowem.

No to dobry, czy nie?
Doświadczamy tego, że Bóg chce się objawiać jako Lekarz, wzrasta nasza wiara w nieograniczoną moc Ducha Świętego do uzdrawiania chorych, wypędzania demonów, wyzwalania z opresji, biedy i beznadziei. Tymczasem diabeł zasiewa myśli, że to niby sam Bóg powoduje w nas choroby i dopuszcza nieszczęścia, aby nas czegoś cennego nauczyć, aby nasza wiara wzrosła itd.

Hmmm… Próbuję sobie wyobrazić siebie samego jako najlepszego w świecie chirurga urazowego. Aby udowodnić, że naprawdę jestem najlepszym na świecie chirurgiem, łamię swoim dzieciom ręce i nogi i na powrót je sklejam, prostuję, rehabilituję. Mogę również wykorzystać sytuację do zdyscyplinowania niesfornych dzieciaków, równocześnie odczuwając dziką satysfakcję z pokazania swoich możliwości. Czy taki jest Bóg? Czy wierzymy w jakiegoś trolla, gnostycznego demiurga lub rozkapryszonego greckiego bożka? Czy ojciec da kamień dziecku, które prosi o chleb? Albo węża zamiast ryby? Czy może skorpiona zamiast jaja? (porównaj Łuk.11:9-13).

Rozsądek na manowcach
Nie możemy trochę wierzyć Bogu, a trochę szatanowi! Szatan zawsze kłamie, a jak mówi prawdę, to po to, aby zwieść. Jeśli damy się wplątać w jego gierki, to skończymy w zamieszaniu. Zamiast zapalać przebudzenie, pozostaną nam dziecinne bitewki o słowa. Na przykład: czy mówi się tańczyć, czy pląsać przed Panem i które jest od Pana. Temat ciągnie się przez chrześcijaństwo od dobrych kilkudziesięciu (kilkuset?) lat i są to rozważania na poziomie rozstrzygania, czy mówi się auto, czy samochód. Skutek jest taki, że wielu ludzi jest sparaliżowanych i ani drgnie podczas uwielbiania, ledwo ruszając wargami. Prorok Izajasz, zapowiadając narodzenie Księcia Pokoju, pisze tak: „Udzielisz mnóstwo wesela, sprawisz wielką radość, radować się będą przed tobą, jak się radują w żniwa, jak się weselą przy podziale łupów” (Iz.9:2). Ówczesna „radość w żniwa” nijak się ma do bliższych naszej tradycji dożynek. Wielka radość to również taniec, czy pląsanie – jak kto woli – za Pańskim przyzwoleniem. Nie optuję za tym, abyśmy „na trzy-cztery” zaczęli tańczyć, ale abyśmy nabrali właściwej perspektywy.

Daj się zaskoczyć
„Randkując” z Panem nie będziemy mieć problemu ze swobodnym uwielbianiem, jak również rozeznaniem, co jest od Niego, a co nie. Żywa relacja z Bogiem skutecznie zabezpiecza przed infekcją zwaną religią. Pomaga również przyjmować niejednokrotnie „twardą mowę”, na poziomie apostolskim, boleśnie prostującą drogę Pańską powykrzywianą ludzkimi koncepcjami na temat Boga. Tak na marginesie, to ciekawe, że prorok Malachiasz łączy uzdrowienie i eksplozję radości w następujący sposób: „Ale dla was, którzy boicie się mojego imienia, wzejdzie słońce sprawiedliwości z uzdrowieniem na swoich skrzydłach. I będziecie wychodzić z podskakiwaniem, jak cielęta wychodzące z obory” (Mal.3:20).
Duch Święty jeszcze nieraz nas zaskoczy sposobem, w jaki On pojmuje uwielbienie, budowanie Królestwa Bożego, funkcjonowanie Kościoła itd. Umów się z Nim, drogi Czytelniku. Wiesz jaki to będzie miało skutek? Zaglądając do Księgi Malachiasza zauważyłem jeszcze następujący fragment: „Wtedy znowu dostrzeżecie różnicę między sprawiedliwym a bezbożnym, między tym, kto Bogu służy, a tym, kto mu nie służy” (Mal.3:18)…

Tags

Comments are closed.