Trzy pytania do…

7 sierpnia 2013
Comments off
2 116 Odsłon

…pastora Janusza Szarca, współzałożyciela Fundacji NdP, wydawcy książki „Gdy przychodzi Królestwo”, której jesteśmy patronem medialnym.

CEL: Na polskim rynku wydawniczym jest niemało książek dotykających tematu przebudzenia. Na początku czerwca wyszła kolejna. Czy naprawdę była potrzebna?
Nigdy nie dość opracowań dotyczących tematu tak istotnego dla życia i funkcjonowania zarówno każdego pojedynczego chrześcijanina, jak i Kościoła w ogóle. Z jednym wszakże zastrzeżeniem, że będą podawać rzetelną, bez retuszy, ubarwień i mitologizacji, informację na temat Bożego poruszenia, jego przyczyn, skutków i przebiegu wydarzeń oraz osób, które stały na ich czele. Dzieje Apostolskie w Nowym Testamencie są w tej mierze pierwszorzędnym przykładem. Trzeba również pamiętać, iż większość książek poświęconych temu zagadnieniu dotyczy przebudzeń z minionych epok, a więc czasów dla nas już zamierzchłych. Tym bardziej należy sobie cenić opis przebudzenia zapoczątkowanego kilkanaście lat temu, a które nadal trwa! Co wyróżnia tę pozycję spośród wielu podobnych opracowań, to fakt, że opowiada o wylaniu Ducha niejako „od kuchni”, relacjonuje wydarzenia z pierwszej ręki, pokazuje codzienne życie ludzi bezpośrednio w nie zaangażowanych, ich poświęcenie, wyrzeczenia i oczywiście owoc tej pracy. „Gdy przychodzi Królestwo” nie mówi o przebudzeniu całkowicie niezależnym od ludzi. Przeciwnie, wskazuje, jak wiele zależy od nas, naszych postaw, wiary, nieustępliwości, powierzenia, zapłacenia ceny za coś, co ma nieprzemijającą wartość. No i daje odpowiedź na pytanie, co robić, by to przebudzenie nieustannie podtrzymywać. A nie jest to rzecz łatwa, biorąc chociażby pod uwagę historię kilku współczesnych duchowych przebudzeń na świecie. Reasumując, każdy, kto na poważnie szuka Boga, powinien zapoznać się z tą pozycją.

CEL: Książka „Gdy przychodzi Królestwo” w Stanach Zjednoczonych stała się bestsellerem, mimo że nie promuje chrześcijaństwa „łatwego i przyjemnego”. Dlaczego tak się stało? Skąd taka popularność tej publikacji na Zachodzie?
Paradoksalnie, właśnie dlatego, że nie idzie „z prądem” populizmu chrześcijańskiego (tak powszechnego zwłaszcza w świecie zachodnim), lansującego duchowość bez wyrzeczeń, nastawionego wyłącznie na bycie błogosławionym, bez ponoszenia kosztów życia z Bogiem. Zamiast czynienia z człowieka „miary wszechrzeczy”, Bóg, Jego wola i plany stają tu w centrum. Wówczas człowiek (w tym przede wszystkim chrześcijanin) zaczyna odkrywać sens i piękno służenia Panu stworzenia. Popularność tej książki także sygnalizuje, iż coraz więcej chrześcijan na całym świecie jest głodnych Boga, nie wystarcza im trwanie w przeciętności, są gotowi, by szukać i znaleźć Go w swoim życiu. To dobry prognostyk na najbliższą przyszłość Kościoła.

CEL: Pastorze, dlaczego Twoim zdaniem wciąż nie mamy w Polsce przebudzenia, o które tak wiele osób się modli? 
Z całym szacunkiem, być może dlatego właśnie, że tylko się modlą (najczęściej próbując namówić Boga do własnej wersji przebudzenia), a niewiele albo prawie nic nie robią, by je sprowadzić na ziemię. Owszem, sporo jest hipotez na ten temat. Często pojawia się argument, że to brak jedności wśród chrześcijan uniemożliwia Bogu bardziej spektakularne działanie w naszym kraju. Owszem, taki stan rzeczy nie nastraja optymistycznie. Tylko czy rozwiązaniem tego problemu jest budowanie jedności „na siłę”, bez wspólnej wizji, która łączyłaby tak przecież podzielonych obecnie w poglądach chrześcijan? Kiedy trudno jest tak samo wierzyć, pojawiają się alternatywne rozwiązania w postaci budowania jedności wokół interesów poszczególnych kościołów, czy też jednostek. Tego typu budowanie na ludzkiej sile ostatecznie nie może się powieść. Wydaje się, biorąc pod uwagę historię chrześcijańskich przebudzeń, że, póki co, Bóg nie znalazł jeszcze na naszej ziemi wystarczającej wiary, która poruszyłaby niebiosa i ludzi, którym, na tym etapie mógłby całkowicie zaufać wszystkim, co posiada.

Tags

Comments are closed.