Blogi
Teologia Boża a teologia Jonasza (Czerwiec 18, 2018 6:12 pm)
Czy jesteś bogaty w Bogu? (Czerwiec 7, 2018 7:06 pm)
Prawdziwe objawienie (Maj 23, 2018 10:38 pm)
Potrzebujemy osobistego objawienia (Maj 10, 2018 3:54 pm)
Maria z Betanii (Kwiecień 30, 2018 2:34 pm)
Kwalifikacje Bożego przywódcy (Kwiecień 27, 2018 1:41 pm)

Śmiało dążyć tam, gdzie nie dotarł żaden człowiek

20150623_Nawigacja_1000

W najbliższy weekend do Warszawy przyjedzie dr Peter Gammons, który będzie prowadził seminarium w Kościele Chwały. Wielokrotnie doświadczał, jak niezbawieni tysiącami nawracali się do Chrystusa, kiedy widzieli cuda dokonywane w Jego imieniu. W swojej książce „Uzdrawiająca moc Chrystusa dzisiaj” wyd. przez Fundację Nadzieja dla Przyszłości, Dr Gammons pisze: Wydaje mi się, że polecenie Chrystusa nie zostało wypełnione, gdyż nie mamy strategii, nie dajemy ofiarnie i nie stawiamy misji na pierwszym miejscu.

Czy jesteś gotowy, aby potraktować poważnie wielki nakaz misyjny, wziąć namaszczenie od człowieka, który głosił do ludzi na całym świecie i wypełnić polecenie Chrystusa?

Poniżej publikujemy fragment wyżej wspomnianej książki Dr Petera Gammonsa, w której ewangelista stawia konfrontujące pytanie każdemu z chrześcijan: Co się stało z nasza energią, by „śmiało dążyć tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek”?


I będzie głoszona ta ewangelia o Królestwie po całej ziemi na świadectwo wszystkim narodom, i wtedy nadejdzie koniec (Mt 24:14)

Niektórzy twierdzą, że Biblia jest przestarzała. Ja z kolei wierzę, że jest bardziej na czasie niż najnowsza odsłona dziennika internetowego. Nasz Pan jest Alfą i Omegą; można powiedzieć, że gdy czytamy rozdział 24 Ewangelii Mateusza, czytamy coś równie nam współczesnego jak poranne gazety. Gdy uczniowie spytali Jezusa, jaki będzie znak jego przyjścia i końca świata, nasz Pan wyliczył fałszywych Chrystusów, wojny i pogłoski o nich, głód, trzęsienia ziemi, prześladowania, fałszywych proroków i bezprawie. To wszystko naraz dzieje się dzisiaj, co więcej, natężenie tych zjawisk rośnie.

Kluczowe znaczenie ma wers 14, zawierający słowa „wtedy nadejdzie koniec”. A tuż przed końcem „będzie głoszona ta ewangelia o Królestwie po całej ziemi na świadectwo wszystkim narodom”. Gdy zostałem chrześcijaninem, słyszałem wiele kazań na temat drugiego przyjścia; dowiedziałem się, że Jezus przyjdzie lada moment i możemy spokojnie rozsiąść się w ławce, aby doczekać tej chwili. Nie mogliśmy się doczekać przyjścia Pana, ale nigdy jako kościół nie poszliśmy świadczyć ewangelii tym, którzy jej nigdy nie słyszeli. Nigdy nie zanosiliśmy o to gorliwych modlitw ani nie łożyliśmy na utrzymanie misjonarzy jadących do krajów, gdzie nie znano łaski Chrystusa. Nie zrozumieliśmy, że ten werset stawia nam pewne wyzwanie; siedzieliśmy i czekaliśmy na Jezusa, zanim wstać i zanieść ewangelię innym ludziom. Może myśleliśmy, że to zadanie zostało spełnione? Ale tak nie jest. Może zakładaliśmy, że skoro my usłyszeliśmy ewangelię, to i inni mieli podobną możliwość. Nic z tego – z sześciu miliardów osób mieszkających na Ziemi ponad dwa miliardy nie miało szansy usłyszeć Dobrej Nowiny.

Mówimy o drugim przyjściu, kiedy prawie połowa ludności świata nic nie wie o pierwszym. W 110 miastach świata jeden misjonarz przypada na co najmniej milion osób! W Wielkiej Brytanii na 500 osób przypada średnio jeden pełnoetatowy pracownik chrześcijański – nie wliczam do statystyki diakonów, starszych, liderów grup domowych i innych osób zaangażowanych w kościele. Jak wielkimi jesteśmy egoistami! Przecież wszelkie dary, pieniądze, środki i zasoby pochodzą od Boga, a tymczasem 95% dziesięcin i darów idzie na zaspokojenie potrzeb wewnątrzkościelnych, czyli na ludzi, którzy już znają Pana! A połowa świata nie słyszała Dobrej Nowiny…

Niektórzy chrześcijanie mają na to gotową odpowiedź. Po co wysyłać ludzi na misje, po co przemierzać najdalsze krainy, skoro „w naszych miastach, prawie za każdym rogiem znajdują się niezbawieni ludzie?”. Przeciętny Brytyjczyk, jeśli tylko chciałby, mógłby wstać z fotela i przejść się paręset metrów do najbliższego kościoła. Ponad połowa ludności świata nie ma takiej możliwości. Czyżby Bóg kochał Brytyjczyków bardziej niż miliony Azjatów, którzy nigdy nie mogli poznać Jego miłości? Dr Oswald Smith stwierdził: „Dlaczego ktoś miałby usłyszeć ewangelię po raz drugi, jeśli inni mają pierwszy raz jeszcze przed sobą?”. Czy nie cieszycie się, że wczesny Kościół nie zachowywał się w ten sposób, nie zachowywał Dobrej Nowiny wyłącznie dla siebie? Gdyby tak się stało, nadal bylibyśmy zgubieni.

Przemawiałem na azjatyckich krucjatach ewangelizacyjnych, czasami przychodziło i 60 000 muzułmanów, chcąc wysłuchać przekazu o Jezusie. Często kilka tysięcy osób zawierzało mu swoje życie. Nigdy wcześniej nie było łatwiej głosić ewangelii – ci, którzy nigdy wcześniej nie słyszeli Dobrej Nowiny, nawracają się do Pana. A jak inni mają się nawrócić, skoro nigdy nie słyszeli o nim? A jak mają usłyszeć, jeśli nie ma misjonarzy? A jak misjonarze mają głosić, jeśli nikt ich nie wysłał?

Peter Gammons Ministries International nastawia się głównie na ludzi, do których nikt wcześniej nie dotarł z przekazem ewangelii. Robimy wszystko, aby dostarczać ewangelię tym, którzy jej wcześniej nie słyszeli. Głosiłem już wśród plemion, gdzie ludzie pili Coca-Colę, ale nie słyszeli o Jezusie! Z jednej strony, wojownik z oszczepem w jednej ręce i puszką Coli w drugiej to ciekawy widok… Z drugiej – dość tragiczny.

Czyżby Coca-Cola bardziej wierzyła w swój produkt niż Kościół w nakaz głoszenia ewangelii całemu światu? Czyż to nie zadziwiające, że koncernowi wystarczyło 100 lat, aby podbić cały świat? A Chrystus nakazał nam zanieść ewangelię całemu światu dwa tysiące lat temu i jeszcze nie wypełniliśmy jego polecenia.

W latach 40. ubiegłego wieku właściciele Coca-Coli postanowili reinwestować dużą część zysków i zakładać za to rozlewnie na całym świecie. Chodziło im o to, by amerykańscy żołnierze mogli kupić puszkę z napojem w każdym kraju, gdzie znajdowałaby się ich baza. I dziś co trzeci napój gazowany sprzedawany na całym świecie nosi napis Coca-Cola. Czy Kościół wykazuje się takim dalekosiężnym planowaniem? Gdzie się podziała strategia? Co się stało z nasza energią, by „śmiało dążyć tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek?”.

Jezus tak naprawdę powiedział: „Ewangelia o Królestwie musi być głoszona po całej ziemi na świadectwo wszystkim narodom, i wtedy nadejdzie koniec”. Czy czekacie na Jego powrót? Czy pragniecie doświadczyć jego rządów?

Przez ten werset idźmy w świat!

Przez ten werset wysyłajmy innych!

Przez ten werset dawajmy!

Przez ten werset módlmy się!

Wydaje mi się, że polecenie Chrystusa nie zostało wypełnione, gdyż nie mamy strategii, nie dajemy ofiarnie i nie stawiamy misji na pierwszym miejscu. Wierzę, że docieranie tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden chrześcijanin powinno stać się priorytetem Kościoła.

Tłum. Daniel Denisiuk

Comments are closed.