Polecamy
Integralność (30 kwietnia, 2022 10:36 am)
Nowość wydawnicza: Finansowe IQ (29 maja, 2020 6:02 pm)
Premiera Głosu Przebudzenia (6 marca, 2020 11:58 am)
Nowość wydawnicza: Boży niezbędnik (14 grudnia, 2018 7:06 pm)

Siejemy, ile się da

4 kwietnia 2014
Comments off
2 414 Odsłon

Śpiewamy na przystankach, chodzimy, rozmawiamy. Tu zaśpiewamy babuleńce pod sklepem, tu ochroniarzom na poczcie (udaje się trochę zagadać, opowiedzieć świadectwo). Rozmawiam z wierzącą kobietą. Kiedy mówię, że może tu i teraz mieć pewność zbawienia, łzy płyną jej z oczu.

08 stycznia 2014

Marysia:

Dziś szwędamy się po Pradze. Dołączyli do nas Marcin z Elą. Ela śpiewa, a Marcin będzie grał na wielkim bongosie – na razie używa w tym celu drugiej gitary. Słychać nas coraz lepiej!

Śpiewamy na przystankach, chodzimy, rozmawiamy. Tu zaśpiewamy babuleńce pod sklepem, tu ochroniarzom na poczcie (udaje się trochę zagadać, opowiedzieć świadectwo). Rozmawiam z wierzącą kobietą. Kiedy mówię, że może tu i teraz mieć pewność zbawienia, łzy płyną jej z oczu. Prawda jest tak blisko, a ona mogłaby po prostu wyciągnąć rękę i wziąć Życie. Ale odchodzi.

Krążąc, trafiamy na jedno z praskich podwórek. Kałuże, błoto, nierówny chodnik, odrapane tynki. W jednej z bram stoi kilkunastu chłopaków z dwoma pięknymi husky. Psy zupełnie nie pasują do scenerii. Najpierw gramy nie za głośno, dajemy im czas, by się przyzwyczaili. Po kilku minutach podchodzimy i pytamy, czy możemy zaśpiewać coś specjalnie dla nich – trochę się podśmiewują, ale się zgadzają. Kiedy kończymy, próbuję zagadać na „nasze tematy”, na co większość ucieka, i to dosłownie, biegiem! Ale zostaje dwóch. Wysłuchują świadectw, a my siejemy, ile się da.

Dwie godziny mijają niepostrzeżenie. Kiedy powoli kierujemy się z powrotem do auta, trafiamy jeszcze na dwóch bezdomnych. Jeden z nich to Alek, alkoholik. Zostawił żonę i córkę w Gdyni. Modlimy się o uwolnienie go od nałogu. Nie wiemy, co będzie z nim dalej, ale wiemy, że Bóg go nieskończenie kocha i wciąż ma dla niego swój doskonały plan.

Jesteśmy już przy aucie, kiedy widzimy na środku ulicy kilku mężczyzn, pracujących przy kanalizacji ulicznej. Śpiewamy i dla nich – stajemy razem z nimi, pomiędzy przejeżdżającymi samochodami. Zaglądamy z gitarą nawet do studzienki, śpiewając do pracujących dwa metry niżej. Z okna kamienicy zaczyna nam machać cała rodzina. Jest cudnie, jest niesamowicie. Jest uśmiech, jest pokój. Wieczór na Pradze dobiega końca.

Tags

Comments are closed.