Rodzina i kościół – czy można spełnić się w obu?

6 marca 2014
Comments off
2 783 Odsłon

Tekst: Bill i Carol Gilpin Budowanie trwałej relacji z Bogiem, mężem lub żoną, dziećmi, czy przyjacielem wymaga czasu i cierpliwości. Umiejętność mądrego dysponowania czasem jest niezwykle ważna w naszym duchowym wzroście. Przyjrzyjmy się przez chwilę własnemu życiu: czemu jesteśmy powierzeni?  Podczas spotkania kościoła nasz pastor głosił o oleju, którym pasterz naciera owce, aby goił rany, usuwał skazy i raniące ciernie. W naturalnym wymiarze chodzi o postawy i wizje, które są przeciwne Królestwu Bożemu i słowa, które ranią i zniechęcają. Czuliśmy, jak Boża miłość usuwa skazy i  wizje, które nie były od Boga. Byliśmy ogarnięci Bożą miłością. Powierzyliśmy się wtedy szerzeniu przesłania miłości z naszą rodziną i kościołem. Budowanie trwałej relacji z Bogiem, mężem lub żoną, dziećmi, czy przyjacielem wymaga czasu i cierpliwości. Umiejętność mądrego dysponowania czasem jest niezwykle ważna w naszym duchowym wzroście. Przyjrzyjmy się przez chwilę własnemu życiu: czemu jesteśmy powierzeni?  “Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść.” (1 Kor. 6,12) Nasze społeczeństwo promuje nadmierną aktywność, co działa na naszą niekorzyść. Musimy zadać sobie pytanie: w jakie ważne zajęcia angażuje moje dziecko lub sam jestem zaangażowany? Czy te zajęcia: Odnawiają naszą relacją z Bogiem? Wzmacniają więzi rodzinne? Wiążą się z naszym powołaniem lub talentami? Albo: Czy pozbawiają nas energii i ograniczają relację z Bogiem? Osłabiają więzi rodzinne? Przeszkadzają w wypełnieniu planu Bożego? Przez lata zacięcie robiliśmy wszystko, co mogliśmy robić całą rodziną…sport, biwakowanie, wyjazdy. Także w kościele, jeszcze kiedy nasze córki były małe, zaangażowaliśmy się w prowadzenie służby dla dzieci. Wspólne przygotowywanie lekcji i usługiwanie wzmocniło nasze więzi rodzinne. Nawet teraz, nauczając małżeństwa, mamy wsparcie naszych córek i ich mężów. Wielu naszych znajomych ma to szczęście, że może siedzieć u boku swoich dorosłych dzieci i ich partnerów. Zrozumienie  jest niezwykle ważne w duchowym wzroście. Aby być lepszym jeśli chodzi o relacje wszelkiego typu, musimy stać się lepsi, jeśli chodzi o wejrzenie w samych siebie. Nie w oparciu o mądrość tego świata, ale w oparciu o rozróżnienie dane od Ducha Świętego. Kiedy napotykam trudności w budowaniu relacji, zadaję sobie pytanie: Co czuję i co myślę? W co wierzę? Jak to wszystko ma się do Bożej prawdy? Za przykład weźmy przypowieść o synu marnotrawnym. Wszyscy znają historię samowolnego syna, który roztrwonił majątek, ale opamiętał się i wrócił do domu ojca. Ten włożył mu na palec pierścień i wyprawił huczne przyjęcie na cześć jego powrotu. Przyjrzyjmy się teraz drugiemu synowi. Skrytykował on ojca za uczczenie brata, który roztrwonił swoje dziedzictwo i znieważył ojca. Wpada w złość i kwestionuje decyzje swojego ojca, oskarżając go o niesprawiedliwość…bo sam nigdy nie miał przyjęcia na swoją cześć. Użyjmy powyższych pytań, aby pomóc drugiemu synowi w jego samoanalizie: Co myślę i czuję? Gniew, rozgoryczenie, zazdrość wobec brata, który miał swoje przyjęcie W co wierzę? W to że mój ojciec nigdy nie wyprawiłby przyjęcia na moją cześć. Jest surowy i nie jest hojny. Jak to wszystko ma sie do Bożej prawdy? Jest całkowicie przeciwstawne sercu ojca. Ojciec jest hojny, daje wspaniałe dary i mówi: wszystko co mam, jest twoje. Gdyby drugi syn zadał sobie te pytania zamiast stać na zewnątrz i zmuszać swojego ojca, aby ten po niego wyszedł, zaoszczędziłby sobie wstydu. Prosimy Boga, żeby pomógł nam zrozumieć i wyeksponować to, w co naprawdę wierzymy. To wymaga odwagi i może wydawać się przerażajęce, bo niektóre z tych rzeczy wypływają ze złych motywacji, które ukrywamy przed innymi. Wierzymy też w inne rzeczy, które wpłynęły do nas z zewnątrz, przez co możemy być nieświadomi naszych złych motywacji. Wzrost w wejrzeniu w samego siebie i w zrozumieniu jak to w co wierzymy, wpływa na nasze działanie, może zająć całe życie. Jednak mam całkowitą pewność, że Bóg jest w stanie obnażyć i wykorzenić z nas wszystko, co nas powstrzymuje. Dajmy sobie czas i pozwólmy Bogu, aby nas przemieniał. Aby uwalniał nas od przekonań sprzecznych z naturą Jego Królestwa, wypełniając nas miłością, którą możemy dzielić się z ludźmi wokół nas. Abyśmy mogli pokazać im, na czym polega Boża miłość. Aby pomagał nam rozróżnić, co jest naprawdę ważne, tak żeby nasze życie było niewinne i czyste. Amen! Takie życie może wydawać się niemal niemożliwe, jednak twając w relacji z Bogiem i ze sobą od lat widzimy, że przynosi ona dobre owoce. Odczuwamy coraz więcej pokoju, mamy większą pewność, co do tego gdzie zmierzamy, kim jesteśmy i kim się stajemy. Nasze dzieci nabywają szacunku do innych i poczucie celu dla swojego życia. Przyjmując Bożą miłość każdego dnia, widzimy jak miłość w naszych rodzinach staje się coraz bardziej zaraźliwa. A Królestwo Boże poszerza się w środowisku, w którym jesteśmy. Niech te wersety posłużą jako materiał do rozważania: “I oto modlę się, aby miłość wasza coraz bardziej obfitowała w poznanie i wszelkie doznanie. Abyście umieli odróżniać to, co słusze, od tego, co niesłuszne, abyście byli czyści i bez nagany na dzień Chrystusowy. “ (Fil. 1:9,10) O autorach: Bill i Carol Gilpin są członkami World Revival Church od 1990 roku. Udzielali się w wielu służbach, od 10 lat prowadzą nauczanie na temat małżeństwa i rodziny. Ich 24-osobowa grupa powiększyła się do 120 osób. Bill jest Business Managerem w World Revival Church, Carol – nauczycielką ze stopniem magistra z nauczania wczesnoszkolnego oraz stopniem specjalisty w administracji szkolnej.

Tags

Comments are closed.