Prawa człowieka

27 marca 2013
Comments off
3 509 Odsłon

Tekst: Wojciech Kuleczka

Przeciętny Polak zbyt mało wie o przysługujących mu prawach. Szkoda, bo bez tej wiedzy nie można skutecznie tych praw dochodzić.

Przestrzegania praw człowieka domagają się różne środowiska, np. podkreślający prawa do swojej wolności uchodźcy, mniejszości etniczne, homoseksualiści, a także skazańcy… Prawa człowieka są tarczą ochronną, ale też i podstawą do roszczeń różnych grup społecznych, narzędziem manipulacji służącym do przemycenia nie zawsze pożytecznych społecznie interesów.

Co można, a czego nie
Według definicji jednego z polskich pionierów obrony praw człowieka – Marka Nowickiego – oznaczają one prawa i wolności człowieka występujące w relacji jednostki z aparatem państwowym. Są to prawa i wolności poszczególnych jednostek, których mogą się one domagać ze względu na brak poszanowania ich godności przez państwo. Prawa człowieka przynależą do każdego człowieka ze względu na jego godność ludzką, bez względu na różnice poglądów, ras, płci czy pochodzenia.

Warto tu odnieść się do założeń demokracji. Wiemy, że demokracja oznacza rządy większości w oparciu o wolne i uczciwe wybory polityczne. Zapominamy jednak często, że demokrację ograniczają prawa jednostek. Oznacza to, że prawa i wolności jednostki wytyczają granice władz większości w demokratycznym społeczeństwie. W codziennym życiu przekłada się to na fakt, że żadna władza demokratyczna nie może dowolnie ustanowić praw, które np. działałyby na szkodę ludzi lub pozbawiały ich praw osobistych zapisanych ramowo w konstytucji. Zasada ta nazywa się zasadą władzy ograniczonej (konstytucjonalizmem). Innymi słowy, politykom wolno tylko to, na co im prawo zezwala, ludziom zaś wszystko, czego prawo nie zakazuje. W Polsce prawo to zagwarantowane jest w drugim artykule Konstytucji RP, który stwierdza, że: „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej…”. Prawa człowieka chronione są również prawem międzynarodowym ONZ, Rady Europy i Unii Europejskiej. Zakres praw człowieka jest bardzo szeroki, obejmuje przede wszystkim te obszary społeczne, w których doszło lub może dojść do nadużyć ze strony państwa względem jednostki. Dotyczy np. zasad i sposobu traktowania więźniów, skali dotkliwości nadawania i sposobu sankcjonowania kar, zasad likwidujących wszelkie formy dyskryminacji, zasad dotyczących zakazu tortur, praw dzieci, konfliktów zbrojnych i prawa humanitarnego, handlu ludźmi, niewolnictwa, pornografii, prostytucji, zasad ochrony praw pracowników migrujących i ich rodzin, praw osób niepełnosprawnych, ofiar złej administracji publicznej czy poszanowania wolności myśli, sumienia i wyznania itd.

Wczoraj i dziś
Temat praw człowieka nasilił się w XX w. po II wojnie światowej, w której doszło do masowego ich łamania. Do przywódców państw bardzo mocno dotarło, że jeżeli zapomni się o prawach jednostki, tragedie wojenne, takie jak Holokaust, Katyń czy tym podobne mogą się szybko powtórzyć. Sięgając jednak początków praw człowieka, widzimy, że historycznie miały one różne źródła. Należą do nich nurty religijne, kulturowe, pozytywistyczne, socjologiczne, a sięgają one nawet starożytnej historii świata. Najstarszym zbiorem praw, który odnosi się do ochrony praw jednostek, mającym rangę konstytucji, jest dziesięć przykazań, które przekazał Bóg Mojżeszowi na fundamencie formowanego państwa, republiki hebrajskiej. Część tych praw nie dotyczy spraw sumienia i Boga, a właśnie życia społecznego, np. prawo sabatu ochraniające ludzi przed niewolniczą pracą, przykazanie: nie zabijaj (które w oryginale brzmi – nie morduj) zabezpieczało ludzi przed samowolnym wymierzaniem kary bez uczciwego i praworządnego procesu sądowego, przykazanie: nie kradnij – chroniło własność prywatną, ograniczało tym samym przywódców do poszanowania własności obywateli. W Księdze Wyjścia 21:16 Bóg nadał kolejne prawa, m.in. chroniące obywateli przed porwaniem: „Kto porwie człowieka, to czy go sprzedał, czy też znaleziono go jeszcze w jego ręku, poniesie śmierć”, ochraniające uchodźców i obywateli innej narodowości: „Przychodnia nie będziesz gnębił ani uciskał, bo sami byliście przychodniami w ziemi egipskiej” (Wj.22:21). Ważny społecznie był przepis dotyczący relacji sąsiedzkiej: „Przeklęty, kto przesuwa granicę swego bliźniego…” (Pwt.27:17).

Innym bardzo interesującym zagadnieniem jest temat edukacji. Boże przykazanie nadane Abrahamowi brzmiało: „Wybrałem go bowiem, aby nakazał synom swoim i domowi swemu po sobie strzec drogi Pana, aby zachowywali sprawiedliwość i prawo, tak iżby Pan mógł wypełnić względem Abrahama to, co o nim powiedział” (Rdz.18:19). Edukacja dzieci stanowiła dla Izraelitów jeden z ich najważniejszych obowiązków – tak ważny, że od jego realizacji Bóg uzależnił nawet wypełnienie swoich obietnic wynikających z przymierza. Siła oddziaływania kultury hebrajskiej na ówczesne pokolenia była tak wielka, że miała swoje odzwierciedlenia także w innych starożytnych kulturach i w kształtowaniu się całego późniejszego świata. Dla przykładu – w IV w. p.n.e. chiński filozof Sun Tzu stwierdził: „W celu wyeliminowania niepokojów społecznych, nie ma nic skuteczniejszego niż uznanie praw indywidualnych”; babiloński Kodeks Hammurabiego, datowany na 1750 r. p.n.e. zakładał, że sprawiedliwością jest chronić słabych przed złymi uczynkami, dla silnych natomiast równość względem prawa i praworządność. Perska Karta Cyrusa, datowana na ok. 520 r. p.n.e., odnosi się do wolności, bezpieczeństwa, wolności poruszania się i wiary religijnej, prawa do własności, a indyjski Edykt Asoka datowany na lata 300 r. p.n.e., wnosi m.in. poszanowanie wolności religijnych, ochronę domów cywilnych przed atakiem, zakaz atakowania śpiącego, nagiego, pozbawionego broni, edykt wspomina też o należytym, dobrym traktowaniu jeńców, chorych i rannych. Całkowitą rewolucję przyniósł Jezus Chrystus, który praktycznie na każdym kroku wskazywał na poszanowanie człowieka i jego praw. Jezus nauczał, że prawdziwa wielkość nie powinna być podobna do pogańskiej koncepcji, w której monarchowie wykorzystują swoich poddanych. Ogłaszał, że prawdziwa wielkość liderów politycznych powinna polegać na służbie drugiemu człowiekowi (służbie publicznej) w duchu miłości i poszanowania (Łk.22:26). Myśl ta, jak i całokształt fundamentów nauk chrześcijańskich, stały się w czasach naszej ery kamieniem węgielnym do rozwoju praw człowieka aż do dnia dzisiejszego.

W nowożytnej historii rozwoju praw człowieka na uwagę zasługuje historia Króla Anglii zwanego Janem bez Ziemi (1215 r.), który w „Magna Carta” ogłosił swobody obywatelskie, prawo oporu przeciwko królowi w razie naruszenia przez niego praw w niej zawartych. Zasada nieposłuszeństwa obywatelskiego swój zaczyn również wywodzi z kart historii chrześcijan, gdzie przykładem apostołów, którzy stojąc na straży wolności słowa, sprzeciwiali się władzy i wyznawali zasadę, że należy bardziej słuchać Boga niż ludzi. W Polsce orędownikiem poszanowania wolności sumienia, wyznania i religii był Paweł Włodkowic żyjący w XV w. Walczył on o poszanowanie i tolerancję wobec innowierców i pogan. Kolejnym bardzo ważnym faktem historycznym była Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Ameryki z 1776 r. Innym – Konstytucja USA z 17 września 1787 r., która w pierwszej poprawce z 1791 r. ustanowiła wolność religijną, wolność słowa, zgromadzeń, petycji – jako jedne z fundamentalnych praw wolnego, demokratycznego narodu. Francuska Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela [FDPCiO] z 1789 r. zamieniła nazwę nadanym przez Boga prawom na określenie: prawo naturalne, jednak poza tą zmianą ten wspomniany, jak i późniejsze dokumenty podtrzymały chrześcijańskie myśli poszanowania wolności człowieka, określając prawa człowieka jako święte, naturalne i niezbywalne. W historii konstytucjonalnej praw człowieka ma swój udział również Polska poprzez Konstytucję 3 maja z 1791 r., zapewniająca poszanowanie bezpieczeństwa osobistego i własności, pokój, wolność dla ludzi różnych wyznań. W historii XX w. bardzo istotna jest Karta Atlantycka z 1941 r., która jako dokument międzynarodowy proklamuje poszanowanie czterech wolności (wolności słowa, wyznania, wolności od strachu i od niedostatku). Następstwem Karty Atlantyckiej stała się Powszechna Deklaracja Praw Człowieka ONZ z 10 grudnia 1948 r. Deklaracja, pomimo że sama w sobie jest prawem miękkim [nieobligatoryjnym], wywarła szczególny wpływ na ukształtowanie się dzisiejszego prawa międzynarodowego. Zawiera ona cały katalog praw i wolności, które stanowią podstawowe, chrześcijańskie, biblijne prawa. Inne międzynarodowe dokumenty stały się już tylko lepszym bądź gorszym powieleniem wartości określonych w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka (ONZ) z 1948 r.

Wiedza – klucz do skuteczności
Zagadnienia praw człowieka i demokracji konstytucyjnej nieodłącznie związane są z wolnością, odpowiedzialnością i społeczeństwem obywatelskim. Gdy szukamy w Słowie Bożym podpowiedzi w tej kwestii, nasuwa się List do Galacjan 4:1, w którym apostoł Paweł stwierdza, że „dopóki dziedzic jest dziecięciem, niczym nie różni się od niewolnika”. Myśl ta poucza, że pełnego dostępu do skarbów i owoców dziedzictwa ojciec udziela synowi dopiero wówczas, gdy syn będzie potrafił należycie skorzystać ze swojej wolności i właściwie użyć swojego dziedzictwa. Oznacza to, że wolność w rękach ludzi nieugruntowanych moralnie, osobowościowo i charakterologicznie bywa narzędziem szkodliwym, wręcz niebezpiecznym. Podążając za tą logiką, rozwój demokracji w wolnych społeczeństwach zależy od moralności i odpowiedzialności społeczeństwa – im większa moralność i odpowiedzialność, tym większe szanse dla rozwoju demokracji. Uważam, że w takim społeczeństwie, jak polskie, niestety, chrześcijańska moralność [bez osądu] wydaje się bardziej tradycjonalna, czytaj: martwa, niż głęboka i żywa. W kontekście powyższego deficytu bywa, że środowiska przestępcze są skuteczniejsze w dochodzeniu swoich praw niż praworządni obywatele. Sytuacja ta całkowicie wypacza należyte zrozumienie koncepcji praw człowieka. Jeżeli, dla przykładu, zwykły Kowalski (choć bierny życiowo i społecznie w dochodzeniu swoich praw) słyszy, że morderca dochodzi swoich praw w sądzie i wygrywa, mało tego, otrzymuje rekompensaty finansowe, ma poczucie niesprawiedliwości. To stereotyp reakcji, której wielokroć jesteśmy świadkami. Kowalskiemu nasuwa się pytanie: dlaczego morderca wygrywa? Otóż wygrywa dlatego, że wykorzystuje swoje obywatelskie prawa, natomiast Kowalski czuje rozgoryczenie z powodu swojej bierności. Niestety, mam wrażenie, że standardy polskiego obywatelstwa częściej ustanawiają niepowołane do tego jednostki niż uczciwi obywatele. Innym środowiskiem jest pozostała Europa, gdzie narody żyją w o wiele głębszej niż polska tradycji obywatelskiej, niestety w moralności oddalonej od Boga. Sytuacja ta przypomina silnego osamotnionego i zagubionego człowieka, który umie dochodzić swoich spraw, swoją skutecznością potrafi wiele, natomiast jego siła bez moralnego kręgosłupa może doprowadzić go do zguby i samozniszczenia. Tak jest np. ze społecznym, europejskim przyzwoleniem na homoseksualizm. Dziwnym trafem narody Europy nie mogą dostrzec bliskiego związku homoseksualizmu z zakażeniami HIV oraz tego, że przyczynia się on do przedwczesnych zgonów wielu ludzi.

Wierzę, że prawa człowieka to dobra i Boża droga, aby w sposób zgodny z prawem ochraniać życie swoje i swoich rodzin przed bezprawiem oraz głupimi pomysłami polityków. Szkoda, że droga ta jest tak rzadko wykorzystywana przez chrześcijan, których podstawy moralności, jak i charakter ukształtowany przez biblijny światopogląd są naturalną podwaliną do kształtowania lepszej rzeczywistości. Jeśli prawa człowieka staną się – jak to niestety coraz częściej dzisiaj bywa – sposobem na manipulację społeczną, a liderzy będą powstawać jedynie po to, by forsować niemoralne koncepcje społeczne, termin praw człowieka szybko się zdewaluuje, a my będziemy kolejnym, upadłym moralnie społeczeństwem.

Comments are closed.