Polin – przybrana ojczyzna Izraela

22 kwietnia 2014
Comments off
3 990 Odsłon

Tekst: Adam Nawrocki

„Budujcie domy i mieszkajcie w nich; zakładajcie ogrody i spożywajcie ich owoce! Bierzcie sobie żony i rodźcie synów i córki! Wybierajcie żony dla waszych synów i dawajcie córkom waszym mężów, by rodziły synów i córki; pomnażajcie się tam, a niech was nie ubywa! Starajcie się o pomyślność kraju, do którego was zesłałem. Módlcie się do Pana za niego, bo od jego pomyślności zależy wasza pomyślność”. [1]

Żydzi byli prześladowani w każdym kraju, w jakim się pojawili. W różnych czasach i z różnych miejsc byli wypędzani. Rzeczpospolita nie była wyjątkiem, prześladowania i pogromy zostawiły i tu swoje ponure piętno. Mimo tego przez kilka stuleci to właśnie Polska była największą diasporą w Europie. Swoje apogeum osiągnęła w XVII wieku. Mojżesz ben Israel Isserles – szesnastowieczny rabin krakowski wypowiedział słynne słowa: „jeśliby Bóg nie dał Żydom Polski jako schronienia, los Izraela byłby rzeczywiście nie do zniesienia”. Ktoś ze społeczności żydowskiej wymyślił etymologię słowa „Polska”, które składało się na tłumaczenie „tu spocznij” – „Po Lin”.
Jakie zatem były owe różnice w traktowaniu i postrzeganiu Izraelitów przez Polaków?
Odmienny charakter antysemityzmu w Polsce polegał nie tyle na samej formie, lecz na nieco innych proporcjach rozmaitych jego przejawów. Niechęć do narodu żydowskiego miała bowiem podłoże bardziej ekonomiczne i społeczne, niż rasistowskie. Nie oznacza to jednak, że inne formy antysemityzmu w Rzeczpospolitej nie występowały. Była to jednak inna skala niż w państwach europejskich. Zdaniem Janusza Tazbira do końca XVIII wieku w Polsce występował głównie antyjudaizm, bez podtekstów rasowych. Do tego czasu chrzest teoretycznie gwarantował Żydom pełną asymilację i równouprawnienie. Oznacza to, że antysemityzm z jego teorią krwi nasili się w Polsce znacznie później, choć zjawiska te wzajemnie się przenikały i zacierała się między nimi granica.
Oskarżenie o mordy rytualne i profanację hostii przybyły do Polski w ślad za żydowskimi emigrantami. W samym tylko okresie Rzeczpospolitej szlacheckiej odbyły się 82 procesy, w których oskarżano Żydów o rytualne mordy na chrześcijańskich chłopcach. Wiele jest również udokumentowanych przypadków posądzeń Żydów o profanacje hostii i występowania typowych antysemickich pomówień o charakterze religijnym.
Niezwykle istotne w tych rozważaniach są przyczyny, dla których to właśnie nasz kraj był dla wypędzanych Żydów namiastką Ziemi Obiecanej.

„Na wschód od Łaby”

Sprzyjające dla rozwoju społeczności żydowskiej warunki były w dużej mierze wynikiem polskiej specyfiki geopolitycznej i geokulturowej. Związane były również z wyjątkowością polskiego procesu historycznego, wynikającego – zdaniem Edmunda Lewandowskiego – od położenia „na wschód od Łaby”. Linia przebiegająca wzdłuż tej rzeki jest granicą dzielącą Europę nie tylko pod względem geograficznym, klimatycznym, lecz jest – jak to określa Lewandowski – „swoistym fatum”. Na linii Łaby zakończyła się ekspansja rzymskiego imperium w I wieku n.e. Przez kolejne wieki dzieliła cywilizacje – germańską od słowiańskiej. Większość epokowych wydarzeń rozgrywało się w ścisłym związku z tym podziałem. Konsekwencją tego podziału była również odmienność świadomościowa i psychologiczna, skrajnie różna dla mieszkańców zachodniej i wschodniej Europy. Względy socjologiczne tego dualizmu przekładały się na gospodarkę i rozwój tych regionów. Na wschód od Łaby dominowała kultura agrarna; ogromne majątki ziemskie; nieporównywalnie z zachodem niska gęstość zaludnienia; rozwój niskonakładowego, lecz obfitego dzięki efektowi skali rolnictwa. To wszystko determinowało określone postawy społeczne i ekonomiczne. Max Weber wyszczególnił tu zwłaszcza brak ekonomicznej inteligencji, pogardę dla zawodu kupieckiego i tradycyjny patriarchalizm wiejski.
Innym czynnikiem pogłębiającym różnice między wschodem i zachodem był fakt, że nie dotarła tu fala Reformacji, której to, zdaniem Webera, Europa zachodnia zawdzięcza narodziny merkantylizmu, rozwój nauki i określonej etyki protestanckiej. Polska znajdowała się wówczas na przeciwległym biegunie, z dominacją Kościoła Rzymskokatolickiego. Katolicyzm zaś jedynie utrwalał, zdaniem Webera, struktury feudalne i mentalność szlachecką. Polacy byli społeczeństwem pojmującym zgoła odmiennie od Kalwinów etykę pracy. Przyczyn dla których Reformacja nie miała szans po naszej stronie Łaby, Edmund Lewandowski uparuje na kilku równorzędnych poziomach:
 „Protestantyzm odpowiadał  ludziom aktywnym gospodarczo, a katolicyzm dobrze służył szlachcie i duchowieństwu oraz tradycyjnemu systemowi feudalnemu. Można przypuszczać, że gdyby w Polsce nie zwyciężyła kontrreformacja, lecz przyjął się kalwinizm czy luteranizm, to Polska byłaby obecnie na znacznie wyższym poziomie rozwoju ekonomicznego i społeczno-moralnego. Ale reformacja nie miała w Polsce szans, ponieważ zbyt liczna była próżniacza szlachta, zbyt słabe rodzime mieszczaństwo i zbyt silnie ugruntowany feudalizm (folwarki i wtórne poddaństwo). Poza tym nie wiadomo, czy duch protestantyzmu w ogóle odpowiada psychice narodu polskiego. Reformacja zwyciężyła prawie wyłącznie w krajach germańskich, a nie przyjęła się u ludów słowiańskich i romańskich”. [2]
Innym powodem niezakorzenienia się Reformacji w Polsce był charakterystyczny dla stosunków społeczno-politycznych rodzaj tolerancji postrzeganej w różnych jej wymiarach. To dość skomplikowane zagadnienie starał się zgłębić Janusz Tazbir – badania jakie przeprowadził wskazują na to, iż tolerancja względem wszystkich wyznań zaszkodziła poważnie polskiej reformacji. Brak silnej władzy królewskiej prowadził do tego, że monarcha nie szukał wzmocnienia swojej pozycji przy pomocy kościoła narodowego – luterańskiego bądź katolickiego i narzucał swą wolę poddanym.
Dalej Janusz Tazbir dowodzi, że choć tolerancja nie uchroniła polskiej reformacji od upadku, ocaliła ona Rzeczpospolitą od walk wyznaniowych i płonących stosów. W następnym stuleciach praktyczna tolerancja pociągnęła za sobą umysłowe przemiany, które spowodowały w XVI wieku rozwój swobód religijnych i hamowały wzrost nietolerancji

Azyl

Polska tolerancja sprawiła, że Rzeczpospolita postrzegana była, jako „azyl dla heretyków  wszelkiego rodzaju, nawet tych najgorszych, przed którymi wszystkie kościoły zamykały swe wrota, a władze świeckie bramy miast i granice państw”. Czy jednak tolerancję, o której mowa należy postrzegać wyłącznie, jako cnotliwą cechę narodową? Raczej nie. Tadeusz Boy Żeleński określił nasz stosunek do spraw wyznaniowych jako „letni” i  z niego z kolei wynikać miała leniwa postawa wobec wszelkich zmian i głębszych aspektów życia. Dosadnie problem ujął Janusz Tazbir upatrując owej „letniej” postawy jako przejawu „indolencji i rozprzężenia aparatu państwowego, który żadnej rzeczy nie umiał doprowadzić do końca, niż szczytną niechęć do rozlewu krwi czy tortur”.[3]
Jakkolwiek by tych postaw nie oceniać, Rzeczpospolita z jednej strony stała się azylem, między innymi dla narodu izraelskiego, z drugiej zaś pozostała archaiczną prowincją europejską, odporną na wszelkie przemiany społeczno-kulturowe. W efekcie podstawą ekonomiczną Rzeczpospolitej była gospodarka folwarczno-pańszczyźniana z zacofanym rolnictwem, postępującą degradacją chłopstwa i pańszczyzną. Anachroniczny ustrój państwa, utrzymujący się przez ponad trzy wieki skutecznie hamował rozwój mieszczaństwa i przemysłu. Jednocześnie, w powszechnej świadomości Polaków utrzymywał się pogardliwy stosunek do mieszczaństwa i niechęć do parania się kupiectwem i rzemiosłem. To z kolei stanowiło idealną niszę do wypełnienia przez napływających emigrantów, zwłaszcza Żydów aszkenazyjskich, wschodnich i sefardyjskich. Niezrównani w handlu i rzemiośle szczelnie wypełniali luki w dychotomicznej strukturze Pierwszej Rzeczpospolitej.

Wszechstronność

Od połowy XVI wieku gwałtownie wzrosła rola Żydów w gospodarce wschodniej i środkowej Polski, Litwy i Ukrainy. Polska odgrywała rolę spichlerza dostarczającego rozwijającej się Europie coraz większych ilości zboża. Polscy magnaci i ziemianie posiadający olbrzymie majątki ziemskie, zdominowali rynek rolny i eksportowali po niezwykle atrakcyjnych cenach jego produkty na zachód. Rzeczpospolita nie posiadała własnej floty, więc na transporcie zyskiwali głównie niderlandzcy Kalwini, właściciele statków handlowych. Z kolei porty europejskie opanowali niemieccy Luteranie. Rolę pośrednią w łańcuchu pokarmowym Europy spełniali natomiast Żydzi. Za sprzedawane zboże sprowadzali do Polski luksusowe towary z Europy i sprzedawali je w miastach. Nie tylko zresztą handel, pośrednictwo czy kredyty stały się wówczas domeną żydowską. Większość olbrzymich majątków we wschodniej Polsce i Ukrainie wymagała sprawnego zarządzania w imieniu ich właścicieli. W tej roli znakomicie spełniali się żydowscy arendarze i faktorzy, którzy niejednokrotnie sami stawali się dzierżawcami majątków, a często również wchodzili w posiadanie aktów własności, faktycznie stając się magnatami. Żydzi byli obecni niemal wszędzie tam gdzie możliwy był zysk – pobierali opłaty rogatkowe, wynajmowali barki do transportu zboża drogą rzeczną, posiadali młyny, spichlerze, gorzelnie, karczmy, zajmowali się rzemiosłem – głównie garbarstwem, mydlarstwem czy szklarstwem. Zakładali własne osady i miasteczka zwane Sztetłech – na Ukrainie po Unii Brzeskiej było ich już ponad sto. Izraelici odegrali również kluczową rolę w procesie kolonizowania Ukrainy – dominowali niemal w każdej dziedzinie – również w administracji państwowej, finansach, aparacie fiskalnym. Ich wszechstronna obecność miała również olbrzymi wpływ na lokalną kulturę i naukę. Nie tylko te dziedziny stanowiły domenę żydowską. Zajmowali się również aptekarstwem, lecznictwem i kronikarstwem. Tą wszechstronność w dziedzinach związanych z nauką zawdzięczali tradycyjnym metodom wychowawczym. Żydowscy chłopcy obowiązkowo uczęszczali od najmłodszych lat do chederu – hebrajskiego odpowiednika szkoły powszechnej.

Szansa na przetrwanie

Powodzenie ekonomiczne nie gwarantowało jednak Żydom ani trwałej stabilizacji ani bezpieczeństwa. Ufortyfikowane dzielnice żydowskie i synagogi ze strzelniczymi otworami były tego namacalnym świadectwem. Tragiczny rozdział dopisał hetman Bohdan Chmielnicki, który na czele ukraińskich chłopów, wspomaganych przez Kozaków naddnieprzańskich i Tatarów krymskich, wzniecił w 1648 roku powstanie przeciw „polskim panom”. Nienawiść i wyjątkowa agresja Ukraińców skierowała się również przeciwko Żydom, których utożsamiono z ich polskimi mocodawcami.  Bestialskie mordy pozostawiły po sobie, jak podają żydowskie kroniki ponad 100000 ofiar i 300 zniszczonych gmin.
Po tej traumie ekspansja żydowska na wschodzie nieco okrzepła.
Dane dotyczące struktury stanowej XVIII wiecznej Polski mówią same za siebie: 9 procent stanowiła szlachta, 0,3 procenta – duchowieństwo, chłopi – 75 procent. Mieszczaństwo – 16 procent, z czego więcej niż dwie trzecie stanowili Żydzi. Resztę stanu mieszczańskiego wypełniali Niemcy i pozostałe nacje, rzadko Polacy. Dowodem na dominującą rolę Żydów wśród rodzimego mieszczaństwa może być  Łódź z początku XX wieku. To najszybciej rozwijające się miasto ówczesnej Europy zamieszkiwało 55 procent Żydów, 40 procent Niemców i ledwie 2 procent Polaków.

Strukturę społeczną Polski celnie scharakteryzował Melchior Wańkowicz, pisząc o żyjących w Polsce dwóch narodach – szlacheckim i chłopskim, pomiędzy którymi wyrosła „ściana żydowska”[4]
Ową „ścianę żydowską” Aleksander Hertz przyrównuje do całkowicie odrębnej społecznie kasty.
Tak jak w innych krajach izolacja Żydów była przyczyną tworzenia się zupełnie odrębnej, endogamicznej grupy społecznej. Tradycyjna społeczność żydowska dążyła do segregacji, jako jedynego sposobu zachowania własnej wiary, kultury i dziedzictwa. Nieposiadający własnego państwa naród izraelski w separatyzmie upatrywał szansy na przetrwanie. Aleksander Hertz uważał, że w Rzeczpospolitej Żydzi tworzyli swego rodzaju kastę. Określenia kasty w odniesieniu do polskich Żydów nie należy jednak utożsamiać z pierwowzorem występującym w Indiach. Hertz bardziej kojarzył je z sytuacją Afroamerykanów w Stanach Zjednoczonych, jednocześnie implikując pojęcie kasty znacznie głębiej, również w sferze religijnej. [5] Jednak głównym motywem rozumowania Hertza w odniesieniu do kasty, nie miała być izolacja społeczna, a utrwalana pokoleniowo społeczna hierarchia. Żydzi, pomimo iż pełnili często istotne dla kraju funkcje lub wielu z nich stało wysoko w społecznych strukturach, wciąż postrzegani byli w kręgach szlacheckich i mieszczańskich jako niższa kasta. Hertz twierdził, że tego typu położenie wytworzyło w Żydach specyficzną postawę adaptacyjną, determinującą odmienne zachowania wobec otoczenia zewnętrznego a wobec siebie i rodziny. Z jednej strony postawa zewnętrzna niejako spełniała i potwierdzała ogół społecznych wyobrażeń i oczekiwań, z drugiej miała na celu tworzenie swoistego kamuflażu ochronnego.

Na tych przykładach uwidacznia się wyraźnie specyficzna rola społeczności żydowskiej w Polsce na tle innych krajów. Można śmiało stwierdzić, że bez tej społeczności nowoczesna struktura nie istniałaby w takiej formie, jaką znamy współcześnie. Praktycznie trudno wskazać inny kraj, gdzie naród żydowski stanowiłby tak niezbędny element organizmu państwowego jak w Polsce. Z drugiej strony, naród ten sam w sobie zachował pełną integralność i samowystarczalność wobec reszty społeczeństwa. Jest to swoisty fenomen na skalę światową, co również dowodzi socjologicznej niezwykłości tego zjawiska. Pomimo zachowania odrębności i życia „obok siebie” dopiero utrata niepodległości przez Rzeczpospolitą wielu narodów trwale położyła kres historycznej już koegzystencji, rozpoczynając erę ksenokracji. W niepodległej już II Rzeczpospolitej, mimo usilnych prób wskrzeszenia wielonarodowego państwa nie było już zbyt wiele miejsca dla dawnej, wieloetnicznej wspólnoty. Lęk przed „obcym” stał się jednym z filarów nowoczesnego postrzegania własnej tożsamości i trwale obciążył każdą ze stron. Tu rozpoczęła się całkiem nowa historia naszych narodów.

Bibliografia:

  • Biblia Tysiąclecia, Pallottinum 2002,
  • Wywiad z Marią Janion, Mickiewicz: nowożytny myśliciel religijny, Tygodnik Powszechny nr 51-52/1998,
  • Ł. Kępski, Posądzenia o mordy rytualne i profanacje hostii w Polsce w XVI – XVIII,
  • E. Lewandowski, Charakter Narodowy Polaków i innych, Warszawa 2008,
  • J. Tazbir, Państwo bez stosów, Warszawa 1967,
  • P. Johnson, Historia Żydów, Kraków 2000,
  • M. Wańkowicz, Przez cztery klimaty 1912-1972, Warszawa 1972,
  • A. Hertz, Żydzi w kulturze polskiej, Warszawa 2003

[1] Ks. Jeremiasza 29:5-7, Biblia Tysiąclecia, Pallottinum 2002
[2] E. Lewandowski, Charakter Narodowy Polaków i innych, Warszawa 2008., s.119
[3] J. Tazbir, Państwo bez stosów, Warszawa 1967, s.5
[4] M. Wańkowicz, Przez cztery klimaty 1912-1972, Warszawa 1972 s.456
[5] A. Hertz, Żydzi w kulturze polskiej, Warszawa 2003
Tags

Comments are closed.