„Nie” dla gender – „Nie” dla indoktrynacji

14 listopada 2013
Comments off
2 666 Odsłon

Seksualizacja dzieci, polityka „równościowa” i ograniczanie wolności obywatelskich niestety stają się w naszym kraju faktem. O neomarksizmie i roli społecznego oporu rozmawiamy z pomysłodawcą i współzałożycielem inicjatywy Nie dla Gender – Piotrem Zajkowskim.

CEL: Skąd wzięła się idea stworzenia strony www.niedlagender.pl? Dlaczego ta witryna powstała?

Idea stworzenia strony powstała spontanicznie na skutek doniesień medialnych w związku z konferencją zorganizowaną wiosną tego roku przez MEN przy udziale WHO, gdzie zaproponowano (choć oficjalnie twierdzi się, że to były „konsultacje”) wprowadzenie do przedszkoli i szkół pełnej seksualizacji dzieci na wzór zachodnich krajów. Wśród rodziców, szczególnie chrześcijańskich, zapanowało przerażenie i niedowierzanie. Jednak wszystko okazało się prawdą. Zrozumieliśmy, iż nikt, absolutnie nikt, nie będzie bronił naszych dzieci, ojczyzny oraz prawdy w życiu publicznym, jeżeli my sami nie zaczniemy tego czynić. Wiedzieliśmy, że jeżeli sami nie zaczniemy działać, to dlaczego mielibyśmy oczekiwać zaangażowania od innych.

Pierwszym więc i zarazem koniecznym etapem tych działań było stworzenie strony internetowej jako podstawowego przekaźnika informacji. Istotna oczywiście była nazwa. Stwierdziliśmy, że koniecznie musi być prosta, jednocześnie określająca nas i nasz cel. NIE DLA GENDER jest określeniem mówiącym wszystko i ktoś, kto szuka informacji w wyszukiwarkach, w pierwszym rzędzie wpisuje takie słowa. Informacja oraz zwięzły sposób przekazania naszych postulatów to jedyna szansa na dotarcie z prawdą do innych.

Istotą tej strony jest kilka podstawowych kwestii: Rozumiemy, iż nikt dziś nie reprezentuje interesów narodu polskiego, czyli nas, ludzi pracujących i wychowujących dzieci. Na pewno nie reprezentuje ich obecny rząd i podległe mu struktury urzędnicze. Mało tego, widzimy, że to rząd właśnie wprowadza tylnymi drzwiami ideologię, która jest skrajnie sprzeczna z interesem narodowym i ludzkim. Zarówno w sensie moralnym, jak i ekonomicznym. Widzimy jednak także, iż opozycja rządowa również ma inne priorytety niż dobro zwykłego człowieka i bardziej zajmuje się zbieraniem poparcia niż reprezentowaniem spraw Polaków. Ten wstrząs – uwaga – chcą nam zniszczyć dzieci i uczynić je seksoholikami, chcą odebrać nam prawo do wychowania i kształcenia naszych dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami był tak silny, że po prostu nakazał działać.

Jako pasjonat historii i magister nauk politycznych, człowiek, który kocha swój kraj, zrozumiałem, iż wytoczono nam wojnę. Wojnę skierowaną w nowy sposób, nowymi drogami  poprzez kulturę, media, szkołę, propagandę, a skoncentrowaną na podmianie świadomości. Celem tej nowoczesnej wojny jest stworzenie NOWEGO CZŁOWIEKA, który kocha władzę nim zarządzającą. Wyrwany z korzeni, pozbawiony moralności, purytańskich wartości, zniewolony seksem, ogłupiony kłamstwem, niesolidaryzujący się z innymi, za to pokornie realizujący dekrety państwowe, europejskie, międzynarodowe. Naprawdę trzeba napisać książkę, by opisać to całościowe zjawisko, dokonujące się w świecie, a ogarniające człowieka i zniewalające go od środka za jego własną zgodą.  Zrozumienie zagrożenia oraz świadomość, że urzędnicy państwowi nie tylko nie wykonują swoich zadań, a wręcz niszczą nasze państwo, sprawiło, że postanowiliśmy działać. Chcemy nie tylko działać sami, ale także pobudzać innych do działania.

To zasadnicza rzecz, przebudzić śpiącego olbrzyma (polski naród) i powiedzieć mu – słuchaj, twój dom jest spustoszony, a teraz kradną ci dzieci! Czy cię to nie obchodzi? Chcemy to zrobić i robimy to na miarę naszych sił. Ważną rzeczą było i jest przekonanie, że wielu ludzi chce coś zrobić, tylko nie wie co i nie wie jak. Strona www.niedlagender.pl po części sugeruje i pomaga. To jest jeden z głównych celów, dotrzeć do każdego zakątka naszego wspólnego domu i wskazać, co można uczynić. Proszę kliknąć na zakładkę – ZADANIA – tam sugerujemy proste, ale jakże ważne prace do wykonania. Trzeba tylko wykonać kilka prostych rzeczy, ale zrobione masowo w kraju dadzą ogromny efekt. Chcemy wreszcie budować struktury i organizację w całym kraju w celu zmasowanego oporu wobec kłamstwa gender. Uważamy, że zbieranie podpisów, protestów, petycji jakkolwiek ważne, ciągle jest ignorowane przez rządzących.

Potrzebny jest skoordynowany wielotysięczny tłum ludzi, którzy wiedzą, co chcą zrobić, i nie pozwolą na dalszą degradację Polski, którzy zdecydowani i solidarni zabronią nieodpowiedzialnym politykom na grabież duszy naszych dzieci i nas samych.  Jeżeli nie zbudujemy i nie przebudzimy społeczeństwa, politycy krok po kroku wprowadzą państwo policyjne, a nam odmienią sposób myślenia. Na Zachodzie widzimy ogromne spustoszenie moralne. Każdy, kto zna sytuację Szwecji czy Norwegii wie, że dzieci są tam pod ścisłą kontrolą państwa i są odbierane za byle co. Pamiętamy, jak rodzice Nikoli odbijali od rodziny zastępczej za pomocą detektywa ich własne dziecko, odebrane im z powodu tego, że płakało po śmierci babci. W Norwegii nie wolno być smutnym po śmierci babci. Tam w ogóle nie zrozumiano już tego, że można kochać babcię i po jej śmierci płakać. Uznano, że dziecko jest źle traktowane przez rodziców i  skradziono dziecko ze szkoły do rodziny zastępczej. Ostatnio u nas chciano  odebrać dziecko, bo było za grube. Kolejny przykład rodziny Bajkowskich jest dowodem, że idziemy w tym kierunku, a medialna propaganda odmienia nasze umysły i wkłada nowe lewicowe (czytaj neomarksistowskie) myślenie.

CEL: Czy strona www.niedlagender.pl skupia ludzi, którym leży na sercu ten problem, czy jest to Pana prywatna inicjatywa?

Strona skupia wszystkich tych, którzy już są z nami i zapisują się do nas każdego dnia. Oczywiście trzonem założycielskim początkowo było kilkanaście rodzin. Dziś mamy już ludzi, którzy w swoim regionie realizują wytyczone przez nas zadania. Organizowane są pogadanki w szkołach, prezentacje, rozdawane są ulotki, a nade wszystko rozsyłana jest informacja na ten temat. Oczywiście portalem zarządzam jednoosobowo, ale to nie to jest kluczowe. Nam potrzebna jest mrówcza praca tysięcy osób na swoim terenie oraz pewna koordynacja działań. To właśnie czynimy.

CEL: Jaki jest odbiór, Pańskim zdaniem, w społeczeństwie tego, co tylnymi drzwiami wprowadzają do Polski politycy? Czy ludzie się z tym zgadzają, czy nie? A może się nie zgadzają, lecz wolą nie widzieć problemu, są bierni?

Społeczeństwo generalnie nie wie, o co w tym chodzi, nie rozumie zagrożeń. Wśród tysięcy spraw i kłopotów dnia codziennego, sprawa jakiegoś gender i jakichś jego celów są dla milionów zupełną abstrakcją. Trudno szacować odbiór społeczny problemu, który nie jest wśród ludzi znany. Ci, którzy to wiedzą, są przerażeni, co nie oznacza, że wszyscy coś robią. Jednostki, które rozumieją zagrożenie, nie są liczne. Poza tym rozumieć nie oznacza podjąć obronę i działanie.  Mogę po wielu miesiącach zaangażowania stwierdzić, że brakuje w nas, Polakach, odpowiedzialności za nasz kraj i jego sprawy. Czekamy, aż ktoś coś zrobi, albo że jakoś to będzie. Nie rozumiemy tego jako ludzie, że moja postawa, zdecydowana i bezkompromisowa może przynieść dobre rezultaty. Nikt nas w szkole, a także w rodzinie, nie uczył odpowiedzialności społecznej. W Polsce, gdzie patologia goni patologię, jedna więcej, jedna mniej nie robi większej różnicy dla nas jako ogółu. Jest jeszcze jedna ważna kwestia – wiele osób ma już odmieniony sposób myślenia i postrzegania rzeczywistości, tzn. akceptują związki homoseksualne oraz inne dewiacje jako rzecz naturalną. Ludzie ci nie są naszymi sprzymierzeńcami. Zwykli obywatele gotowi są popierać, a nawet już popierają te genderowe nowinki, nie rozumiejąc ich istoty i konsekwencji. Siła propagandy robi swoje. Politycy tymczasem wprowadzają po cichu swoje ustawy, wiedząc o naszej słabości. Uważam, że trzeba to przed sobą przyznać – jesteśmy  bojaźliwi i  bierni w głównej swojej masie jako naród. Politycy bezwzględnie to wykorzystują, odpowiednio sterując emocjami i przekazem medialnym. Obecna ekipa rządowa, mając wsparcie mediów, wykorzystuje to perfekcyjnie. Niemniej jednak prawdą jest także to, że są środowiska, które podjęły zdecydowaną walkę z kłamstwem ideologii gender. To nie jest jakaś ogromna grupa ludzi, jednak zdecydowana i przedsiębiorcza. To jest naszą nadzieją oraz siłą. Dostrzegliśmy, że opór z naszej strony powoduje ustępstwa i że można nie dopuścić do kłamstwa silną reakcją. Dlatego chciałbym podkreślić z całą mocą, dziś jeszcze możemy zwyciężyć i odrzucić nową totalitarną ideologię. W Polsce są na to jeszcze siły, trzeba je tylko wyzwolić z lenistwa i strachu. Najbardziej jednak chciałbym powiedzieć, że nie doceniamy wartości naszego małego czynu, który możemy wykonać każdego dnia. Od Bałtyku po Tatry brzmi dziś głos – no co ja mogę zrobić? To jest głos bezradności zawinionej naszym lenistwem. Uważam, że można to zmienić. Po prostu wiem, że możliwa jest przemiana. Dlatego ze swojej strony robię, co mogę.

W jaki sposób, Pańskim zdaniem, społeczeństwo może się bronić przeciw wprowadzaniu do życia publicznego (w tym szkół, przedszkoli itp.) ideologii gender?

Społeczeństwo ma dziś jeszcze względnie duże możliwości. Po pierwsze jest to zdecydowany  sprzeciw wobec tej ideologii we własnej szkole i przedszkolu. Wystarczy zebrać kilkoro rodziców i zdecydowanie zabronić tego dyrekcji i nauczycielom. Tu jest miejsce do zdecydowanego działania. Można, a nawet trzeba rozdać pozostałym rodzicom ulotki na temat gender. Niech wiedzą, czym to jest i do czego prowadzi. Wywieranie nacisku na dyrekcję, by zorganizowała wykład czy pogadankę na ten temat dla rodziców. Trzeba na to naciskać, bo jako rodzice mamy dziś prawo żądać od szkoły nauczania określonych treści. Skoro ja mogłem zorganizować to w swojej szkole, skoro ja mogłem rozdać ulotki, skoro ja mogę tworzyć antygenderowe struktury terenowe w Polsce, nie mając grosza przy duszy na ten cel, to znaczy, że każdy inny może zrobić to samo. Trzeba tylko chcieć. Kochasz swoje dzieci? Pragniesz dla nich dobra? Nie możesz być obojętny, widząc, jak ktoś je krzywdzi. Nie możesz! Chyba, że są ci obojętne. To zadanie podstawowe – szkoła. Dalej jednak mamy możliwości wywierania wpływu na władze samorządowe. One są znacznie bliżej nas i znacznie bardziej odczuwają oddech społeczeństwa oraz jego potrzeby. Trzeba jednak pójść do burmistrza czy wójta i wyraźnie zabronić finansowania demoralizacji za nasze pieniądze. Zróbmy to! Możemy pójść razem jako grupa osób. Samorządowcom trudno jest pogardzać tak ludźmi, jak to robią politycy z Sejmu i rządu. Wykorzystajmy to! Wreszcie jesteśmy społeczeństwem dość zaradnym i potrafiącym działać w trudnych warunkach, tego nauczyła nas historia, wymyślmy sami jakieś działania i wdrażajmy je w życie. Każda dobra myśl zamieniona w czyn przynosi owoce. Myślę, że wkrótce będziemy zbierać podpisy pod ogólnokrajowe referendum, będzie to dobra okazja do zaangażowania. Tymczasem twórzmy lokalne stowarzyszenia i grupy, żeby były gotowe na sygnał zebrać dwa miliony podpisów pod wnioskiem do rządu, że nie pozwalamy na kradzież naszych dzieci oraz i przyszłości.

Comments are closed.