Polecamy
Sound of Glory for kids: Superktoś! – CD (3 listopada, 2020 6:09 pm)
POLECAMY „Zabić smoka” Daniel Kolenda (2 listopada, 2020 4:43 pm)
Nowość wydawnicza: Finansowe IQ (29 maja, 2020 6:02 pm)
Premiera Głosu Przebudzenia (6 marca, 2020 11:58 am)
Nowość wydawnicza: Boży niezbędnik (14 grudnia, 2018 7:06 pm)

Młode małżeństwo w Szkole Bożych Liderów

22 września 2021
Comments off
762 Odsłon

Ela i Marcin,
Podjęcie życiowej decyzji o małżeństwie to był pierwszy punkt zwrotny w waszej historii. Co jeszcze miało kluczowy wpływ na wasze życie?

Ela: Udział w Szkole Bożych Liderów to była jedna z najlepszych decyzji w naszym życiu i mówię to z pełną świadomością ciężaru tych słów. Oboje byliśmy już wiele lat w kościele i żyliśmy bardzo poprawnie, modliliśmy się (choć nie zawsze tyle, ile powinniśmy), ale czuliśmy, że nie jesteśmy w tym miejscu naszego życia, w którym być powinniśmy. W szkole biblijnej szybko zobaczyłam dlaczego. Bóg pokazał mi, że chwytałam jego Słowo, zapalałam się, a następnie pozwalałam, żeby ogień powoli gasł, a Słowo nie wykonywało pracy, z którą było posłane. Zobaczyłam że to była równia pochyła i wszystko wiodło ku temu, by Słowo zaczęło powszednieć, a moje serce zatwardzać się. Wtedy naprawdę zrozumiałam, że Bóg oczekuje, iż będę używać Jego Słowa i nim żyć, a nie tylko się zapalać na niedzielnym kazaniu. Po jednym z wykładów pastor Agnieszki na temat mocy Bożej, gdy mowa była o uzdrowieniu, aż się we mnie gotowało. Nie wiedziałam, czy dalej siedzieć i słuchać, czy już biec i się modlić. Nasza młodsza córeczka Julcia urodziła się z torbielą w buzi i lekarze nie widzieli innej opcji niż operacja chirurgiczna. Gdy tylko wykład się skończył, wzięłam Marcina za rękę i pobiegliśmy do salki dla dzieci, gdzie była nasza córka. Modliliśmy się z taką wiarą, ogłaszaliśmy zwycięstwo krwi Jezusa z taką pewnością, że wiedziałam, iż właśnie w tamtym momencie Julia została uzdrowiona. I rzeczywiście tak się stało, torbiel wkrótce zniknęła i obyło się bez operacji u córki.

Czy udział w SBL to była wasza wspólna decyzja? Jak małżeństwo z dwójką dzieci wygospodarowało czas na udział w czteromiesięcznej szkole biblijnej?

Marcin: Pierwotny plan był taki, że to Ela idzie na SBL, co już było nie lada wyzwaniem, bo mieliśmy wówczas dwójkę dzieci, przy czym młodsza córka miała miesiąc. Ale ja odebrałem w modlitwie silny przekaz, że też mam iść na zajęcia. Co więcej, w tym samym czasie czułem, że Bóg chce, bym otworzył własną firmę. Gdy powiedziałem o tym mojej kochanej żonie, która właśnie urodziła nam drugie dziecko i miała wystarczająco dużo obowiązków na głowie, widziałem przerażenie w jej oczach.
Ela: To prawda. Gdy Marcin powiedział mi o Szkole Bożych Liderów, urlopie bezpłatnym i rozkręcaniu własnej firmy, zrobiło mi się słabo, a wszystko we mnie krzyczało: „NIE!”. Jednocześnie czułam ogromną bojaźń Bożą, że nie tylko nie mogę stanąć na drodze temu, co ma się wydarzyć, ale – co więcej – że mam Marcina w tym wspierać. Kobiety mają taką zdolność, że nie mówiąc otwarcie „nie”, potrafią tak pokierować mężem, że teoretycznie sam podejmie decyzję przez żonę oczekiwaną. Wiedziałam jednak, że to nie miejsce na takie „niewinne rozgrywki”. Autentycznie czułam, że gdybym nie zgodziła się wtedy z Marcinem, to jakbym stanęła Bogu na drodze.

Co zmieniła w waszym małżeństwie szkoła biblijna?

Marcin: Szkoła Bożych Liderów to był czas redefiniowania priorytetów w naszym życiu. Czuliśmy, jak przychodzi nowe do naszego życia, a każda potrzeba jest zaspakajana w Bogu. Zdrowie naszej rodziny polepszyło się. Moja firma z kwartału na kwartał rozwijała się i nadal się rozwija. Założyłem ją tylko z posłuszeństwa wobec Boga, bo żadne parametry, które widziały moje oczy, nie wskazywały na to, aby ją zakładać. To, czego teraz bardzo pilnujemy, to by w modlitwie trzymać gardę cały czas wysoko (to jedyne przypomnienie, jakie mam ustawione w telefonie!), by nieustannie patrzeć, w jakich rzeczach Bóg chce nas widzieć, i tam być z uwagi na Jego plan i posłuszeństwo wobec Niego.
Ela: Zaniechaliśmy już snucia naszych własnych strategii i planów o wyprowadzce za granicę czy wyjeździe na drugi koniec Polski. I okazało się, że pozostawienie za sobą rzeczy, dla których jeszcze kilka lat temu serce mocniej nam biło, przyniosło radość i wolność… Jak to z Bogiem.

Tekst jest częścią szerszego wywiadu, który został opublikowany w magazynie Głos Przebudzenia nr 1 (4) 2021. Skróty pochodzą od redakcji.

Comments are closed.