Mięśnie głębokie

6 kwietnia 2014
Comments off
2 295 Odsłon

Tekst: Kot Kuba

„…za ostrzem weszła rękojeść, a tłuszcz zamknął się za ostrzem”(Księga Sędziów 3:22).

Ja, kot Kuba, przerwę (acz nie zarzucę zupełnie, o nie!) w tym tygodniu swój teologiczny pięcioczęściowy moralitet na temat fundamentów protestantyzmu. Wypłynął bowiem inny temat, że się tak wyrażę „głęboki”. Słowo Boże musi padać na odpowiednio głęboką glebę, aby wydało należyty owoc. Jak się ziemię tylko powierzchownie wzruszy, ziarno szybko wzejdzie jednak bez efektu trwałego.

Moja pani jakby na potwierdzenie tego faktu przeczytała na wp, że aby schudnąć w pasie, należy ćwiczyć głębokie miejsce brzucha, o których nieraz nie mamy pojęcia, że w ogóle są i zaraz wzięła się do dzieła. Na tym portalu można też było znaleźć parę fajnych zdjęć, jak będzie się po tych ćwiczeniach wyglądało. Co prawda tylko w fotoshopie, ale zawsze. A że każdy interpretuje życie na swoim poziomie, ja, kot Kuba, dostałem zaraz duchowe objawienie na ten temat, mianowicie, że głębia wzywa głębię. Potem pani prowadziła szkółkę i było tam o niejakim Eglonie z księgi Sędziów, a był to bardzo zły przywódca i do tego koszmarnie gruby. Mimo ograniczonej mobilności jakoś sobie życiowo radził, a nawet pobierał haracze od ludu Izraela. Jak go mordowano, cały miecz wszedł mu w tłuszcz, taki był potężny. To, czego pani usiłowała nauczyć młodzież młodszą, to fakt, że ociężałość i otyłość bynajmniej nie pomaga nam w sytuacji podbramkowej. Dodałbym jeszcze, że dotyczy to nie tylko zorganizowanych grup przestępczych, ale nawet przywódców religijnych, o czym przekonał się z kolei niejaki kapłan Heli. Tenże na wieść o przegranej bitwie i śmierci obydwu synów sam umarł, zwaliwszy się zwyczajnie ze stołka. Już wiemy, że to jak człowiek żyje wpływa na to jak się starzeje, a tu się okazuje, że także na to, jak umiera. Tak mnie to przeraziło, że postanowiłem, że nie będę tyle jadł, abym w razie czego odszedł z tego świata godnie. Co do mięśni głębokich, to koty ich chyba nie mają…
Reasumując, doszliśmy z moją panią do wniosku, że nie warto być ani  spasionym fizycznie, ani płytkim duchowo. Jak jednak ma to wszystko ogarnąć taki kot jak ja?

Comments are closed.