Mieć pochwałę

1 czerwca 2014
Comments off
2 207 Odsłon

Tekst: Kot Kuba

„Kto zważa na wiatr, nigdy nie będzie siał; a kto patrzy na chmury, nie będzie żął. ” (Księga Kaznodziei Salomona 11:4)

Ja, kot Kuba, zawsze będę żął, w czas dogodny i niedogodny, z tym akurat problemu nie mam. Oby tylko było co – zdarzało mi się bowiem przejeść całe ziarno na zasiew.
Deszcz akurat za oknem jest, więc chciałem poleżeć, moja pani jedna twierdzi, że to objaw tzw. prokrastynacji, czyli odkładania trudnych decyzji na później – gdy okoliczności będą bardziej sprzyjające. Choroba to podobno z gatunku psychicznych. Coś jak Scarlett O’Hara (jeśli oglądaliście to romansidło) i „pomyślę o tym jutro”. Jutro posprzątam i nie będę taki rozkapryszony. Wtedy przejdę też na dietę i zacznę biegać.

Moja Pani zawsze przed egzaminem chce go zdawać w kolejnym roku, tym razem jednak naprawdę nadciągnęły czarne chmury, czytaj kolejna kontrola z KNF. Ja, kot Kuba, osobiście uważam, że należy czynić dobrze i nie bać się władzy, aby mieć od niej pochwałę. Nigdy co prawda takiej nie dostałem, ale spróbować warto. Moja pani jednak twierdzi, że tacy tylko przeszkadzają robić biznes, a ja z kolei moralizuję. Pani inspektor u nich w pracy dzielnie rozmontowała poprzednią ekipę kontrolną, zatrudniając dwóch jej członków u nas, a kolejnego odsyłając w siną dal. Tacy jednak odradzają się jak grzyby po wyżej wspomnianym deszczu i to zawsze wtedy, gdy się uczysz, pościsz, boli cię brzuszek, zacięła ci się skrzynka pocztowa, skończyła kasa albo wszystko naraz (jak obecnie). Zachmurzenie na całej linii.
Moja pani twierdzi, że nie rozkwitnę tylko przez modlitwę i uwielbienie, że dobrze żebym nie uciekał od wyzwań i nie zawsze miał wszystko ułożone jak kot na kanapie. Że co, że opływam w błogosławieństwa to źle? Zazdroszczą mi. Od mego Pana, nie od niej  jest moja pochwała!

Comments are closed.