Blogi
Teologia Boża a teologia Jonasza (Czerwiec 18, 2018 6:12 pm)
Czy jesteś bogaty w Bogu? (Czerwiec 7, 2018 7:06 pm)
Prawdziwe objawienie (Maj 23, 2018 10:38 pm)
Potrzebujemy osobistego objawienia (Maj 10, 2018 3:54 pm)
Maria z Betanii (Kwiecień 30, 2018 2:34 pm)

Majdan od środka

Ukraina_1000

Emocje towarzyszące nam wszystkim w ostatnich dniach bardzo sprzyjają przekazywaniu Dobrej Nowiny. Wierzę w nawrócenie się wielu moich rodaków.

Wywiad z Yaroslavem Ageyenko, działaczem ukraińskiego oddziału Campus Crusade for Christ – Ukraina dla Chrystusa. Yaroslav Ageyenko ukończył filologię ukraińską w Doniecku, a obecnie studiuje prawo w Kijowie. Był dziennikarzem Kommersant’u.

Cel: Mieszkasz obecnie w Kijowie, ale pochodzisz ze wschodniej Ukrainy?

Yaroslav Ageyenko: Tak. Urodziłem się i spędziłem dzieciństwo w małej górniczej miejscowości w obwodzie Ługańskim, tuż przy granicy z Rosją.

Cel: Byłeś wierzący od dziecka?

Y.A.: Można tak powiedzieć, ponieważ w mojej rodzinie nie dyskutowano na temat tego, czy Bóg istnieje. To było oczywiste, że On jest. Inną sprawą jest osobiste poznanie Jezusa.

Cel: Rozumiem, że poznałeś Go osobiście…

Y.A.: Kiedy miałem trzynaście lat zacząłem się zastanawiać nad poważnymi sprawami egzystencjalnymi. Uderzało mnie to, że powszechne wśród otaczających mnie ludzi było budowanie relacji typu „coś za coś”. Nie mogło być mowy o bezinteresownej miłości, przyjaźni. To mnie bardzo bulwersowało.

Cel: Zbuntowałeś się?

Y.A.: Nie, ale trafiłem w telewizji na chrześcijańską kreskówkę pod tytułem SuperBook. Można było napisać do redakcji list, więc napisałem i przysłano mi różne książki, głównie Ewangelię w różnej formie. Zadziwiło mnie jedno –  nawiązując do moich wcześniejszych przemyśleń o życiu – Jezus kocha mnie i oddał za mnie życie wbrew mojej grzeszności! To był dla mnie szok! Oddałem Mu swoje życie.

Cel: Miałeś pragnienie służenia Bogu?

Y.A.: Gdy zacząłem studiować filologię ukraińską w Doniecku, zaangażowałem się w misję Campus Crusade for Christ i szybko zostałem liderem tej służby. Bardzo dobre wspomnienia z tamtego okresu związane są z Polakami z Ruchu Nowego Życia, którzy pomagali w pracy wśród studentów, organizowali obozy itp.
Wtedy pojawiła się potrzeba uporządkowania pracy misyjnej w Kijowie. Kierownictwo misji zdecydowało się wysłać mnie tam, a ja wyraziłem zgodę.

Cel: Przejdźmy teraz do głównego tematu, jakim jest bez wątpienia w ostatnich dniach, tak zwana „rewolucja na Majdanie”. Dlaczego do tego doszło?

Y.A.: Moglibyśmy się zagłębiać w zawiłości ukraińskiej polityki, ale nic nam to nie da. Faktem jest, że władza zachowywała się od dłuższego czasu po chamsku. Nie liczono się w ogóle ze zdaniem zwykłych ludzi, ich potrzebami i oczekiwaniami. Nie było żadnej komunikacji na linii władza-obywatel. Wszystko odbywało się na tle totalnej korupcji, niemożliwością było bronić swoich praw w sądach, panowała samowola milicji i prokuratury.

Cel: Pojawiła się sugestia (broniąca nieco Janukowycza), że zerwał proces dochodzenia Ukrainy do integracji z Unią Europejską, nie zgadzając się na naciski Międzynarodowego Funduszu Walutowego i samej Unii.

Y.A.: Nie jestem w stanie tego zweryfikować. Prawdą jest, że Ukraińcy nie postrzegają Unii Europejskiej jako zbawcze antidotum na wszystkie nasze bolączki. Niemniej jednak chcą integracji, bo może wtedy chociaż trochę zostanie ukrócona wszechobecna korupcja.
Janukowycz przez trzy lata mówił ludziom, że wchodzimy do Unii, a tu nagle, tydzień przed planowanym podpisaniem odpowiednich dokumentów, wycofał się z tego.
Nikt nie uwierzył w argumenty prezydenta.

Cel: Wtedy ludzie wyszli na ulice?

Y.A.: Protesty były ogromne, nawet do 500 tysięcy ludzi na Majdanie, powoli zaczęły stawać mniejsze i akurat w nocy przed brutalnym rozpędzeniem została grupa studentów. Było ich może dwustu, najwyżej trzystu. Błąd Janukowycza polegał na tym, że posłał specjalną jednostkę milicyjną Berkut, żeby brutalnie rozpędzić gromadę dzieciaków! Tego było za wiele. Ludzie zaczęli mocno się temu przeciwstawiać i radykalizacja protestów postępowała przez kolejne 2,5 miesiąca przy całkowitej bierności ze strony prezydenta i władz. Potem milicja coraz mocniej terroryzowała protestujących, wyciągając ludzi z samochodów, mordując, porzucając w lesie, rozbierając do naga na mrozie i odcinajac części ciała (dwóm aktywistom odcięto głowy w parku Marinskim).

Cel: Wtedy nastąpiło coś, co niektórzy nazywają „cudem ukraińskim”

Y.A.: Jak najbardziej. Ministrowie spraw zagranicznych Polski, Niemiec i Francji wpłynęli na obie strony konfliktu i spowodowali podpisanie porozumienia, na mocy którego Janukowycz miał jeszcze rządzić przez rok. Podobno nie było innego wyjścia, ale i tak nie wyobrażam sobie jak ten rok miałby wyglądać…
Wyglądało na to, że to jedyny sposób na zatrzymanie masowych zabójstw ze strony władz, jednocześnie ludzie byli strasznie rozczarowani tak późną reakcją Zachodu.

Cel: Sprawy przybrały jednak nieoczekiwany obrót. Janukowycz wziął nogi za pas… Dlaczego?

Y.A.: Myślę, że najbardziej przyczyniło się do tego oświadczenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, które nie wzięło odpowiedzialności za działania oddziałów Berkutu. Poza tym snajperzy strzelali również do tych milicjantów… To było dziwne… Berkut się spakował i odjechał. Większość ochrony prezydenta zrezygnowała ze swoich działań, otworzono rezydencje Janukowycza. Sam prezydent nie miał innego wyjścia, jak tylko uciekać.
Tydzień wcześniej nikt by nie uwierzył w taki scenariusz.

Cel: Do „cudu ukraińskiego” jeszcze wrócimy na końcu rozmowy, bo wtedy porozmawiamy o roli wierzących w całym wydarzeniu, ale teraz proszę Cię jeszcze o kilka zdań opinii na temat dalszych wydarzeń. Według niektórych, szczególnie prorosyjskich polityków na Ukrainie, walka jeszcze się nie skończyła. Bardzo by chcieli przyłączyć wschodnią Ukrainę (albo przynajmniej Krym) do Rosji.

Y.A.: To jest mało prawdopodobne. Oczywiście istnieją sympatie prorosyjskie we wschodnich obwodach, głównie wśród najbiedniejszych ludzi. Sądzą, że Rosja zapewni im chleb. Ale wojny nie będzie (miejmy nadzieję), bo ci ludzie nie położą swojego życia za połączenie z Rosją.

Cel: Więc Putin tylko stroszy piórka?

Y.A. Nie można lekceważyć Rosji, ale należy pamiętać, że na początku lat 90-tych XX wieku 54% mieszkańców Krymu opowiedziało się za przyłączeniem do Ukrainy. Poza tym Leonid Kuczma osiedlił tam Tatarów, a oni są lojalni wobec Ukrainy, pamiętając jak zostali potraktowani przez Rosjan w przeszłości.

Cel: Zostawmy już Rosję w spokoju. Jak oceniasz nowego premiera Jaceniuka?

Y.A.: Jest on niejednoznacznie przyjmowany. Ja nawet nie oczekuję, żeby był nieskazitelny. Ale proszę pamiętać: on był na Majdanie, ryzykując życie. Nie da się w obecnej sytuacji przebierać w kandydatach jak podczas konkursu piękności. Jestem pozytywnie nastawiony do jego osoby.

Cel: Pewnie jeszcze bardziej pozytywnie myślisz o pełniącym obowiązki prezydenta Turczynowie?

Y.A.: Tak! Ten kaznodzieja baptystyczny zebrał w jednym miejscu przywódców wszystkich kościołów i powiedział im tak: Największym przestępstwem poprzedniej władzy nie były zaniedbania w ekonomii, ale doprowadzenie do demoralizacji społeczeństwa, które straciło właściwą duchowość. Kiedy człowiek traci duchowość, to staje się zwierzęciem.
Trzeba podkreślić, że ta „bezduchowość” rozkwitła właśnie wśród najważniejszych osób Państwa, sądów, prokuratury i milicji.
Przeciwstawiła się temu większość społeczeństwa, która okazała się duchowa i moralna.
W naszych uszach przede wszystkim brzmi główne hasło rewolucji, że to jest rewolucja GODNOŚCI!

Cel: „Cud ukraiński” naprawdę miał miejsce…

Y.A.: Bez wątpienia! Kościół się modlił. Wierzący przychodzili na Majdan, aby się modlić. Nie tylko przychodzili, większość faktycznie na Majdanie zamieszkała. Wśród „Niebieskiej Setki” zabitych znalazło się dużo wierzących. Jeden z rozstrzelanych jest kuzynem mego przyjaciela.

Cel: Który kościół zaczął?

Y.A.: To nie była decyzja takiej czy innej denominacji, ale faktem jest, że najwięcej zaangażowania na początku wykazali grekokatolicy (nie tylko na początku, oni zrobili rzeczywiście czyny bohaterskie). Nie jestem parafianinem tego kościoła, ale nie powiedzieć o tym nie mogę. Grekokatoliccy księża zachowali się jak bohaterzy. Widziałem to na własne oczy. Potem dołączyli inni, protestanci. W centrum Majdanu postawiono namiot modlitewny i każdy dzień zaczynał się od modlitwy…

Cel: Tego nie można było się dowiedzieć z oficjalnych przekazów medialnych…

Y.A.: Taka jest prawda! W modlitwie brały udział wszystkie denominacje. Wierzący donosili jedzenie, kanapki, herbatę, kawę…
Nawet pewien niewierzący człowiek przyjechał z Doniecka, żeby wesprzeć protest. Uczestniczył w modlitwach. Podczas jednej z nich dostał siedem kul od snajperów: w głowę, serce, ręce i nogi…

Cel: Czy obecna sytuacja oraz słowa Turczynowa mają jakieś przełożenie na większą otwartość Ukraińców na Ewangelię?

Y.A.: Emocje towarzyszące nam wszystkim w ostatnich dniach bardzo sprzyjają przekazywaniu Dobrej Nowiny. Wierzę w nawrócenie się wielu moich rodaków!

Z Yaroslavem Ageyenko rozmawiał Wojciech Wieja.

Tags

Comments are closed.