Blogi
Teologia Boża a teologia Jonasza (Czerwiec 18, 2018 6:12 pm)
Czy jesteś bogaty w Bogu? (Czerwiec 7, 2018 7:06 pm)
Prawdziwe objawienie (Maj 23, 2018 10:38 pm)
Potrzebujemy osobistego objawienia (Maj 10, 2018 3:54 pm)
Maria z Betanii (Kwiecień 30, 2018 2:34 pm)
Kwalifikacje Bożego przywódcy (Kwiecień 27, 2018 1:41 pm)

Cz.3 – lekcje z przebudzenia w Smithton

Niniejszy artykuł stanowi fragment książki pt. „Gdy nadchodzi Królestwo” Steve’a Graya wydanej przez Fundację Nadzieja dla Przyszłości.

Ta książka skierowana jest do osób głodnych Bożego Królestwa i jest nie tylko studium przypadku, przebudzenia, które w kościele pastora Graya rozpoczęło się w 1996 roku, ale również jest lekturą na wskroś praktyczną, konfrontującą, zachęcającą i dotykającą każdego, kto pragnie przebudzenia – dla siebie, swojego kościoła czy kraju. 

Praktyczne kroki do przebudzenia

Niektórzy mają błędne wyobrażenie na temat przebudzenia. Uważają, że otrzymują je ci, którzy pasywnie go oczekują. Zgodnie z takim przekonaniem głód duchowej odnowy i praca, by przebudzenie przyszło, czyni je wręcz „nielegalnym”, bo – jak powiadają wyznawcy tej teologii – Bóg działa suwerennie, jak i kiedy chce, a wiatr przebudzenia jest czymś tak nadnaturalnym, że nic nam do niego.

Ten typ podejścia do przebudzenia, kiedy to ludzie stoją biernie, czekając, aż coś się stanie, nazywam „niebiosami spadającymi na ziemię”. Niestety takie podejście jest pozbawione biblijnego fundamentu. (…)

Przebudzenie, podobnie jak całe chrześcijańskie życie, polega na uczestnictwie. Bóg nie jest aktorem, a my nie jesteśmy widzami. W Starym Testamencie Bóg owszem, rozpalał ogień na stole ofiarnym, lecz kazał kapłanom go podtrzymywać. Podobnie jest z przebudzeniem – to Pan je inicjuje, lecz później do nas należy zatroszczenie się o to, by nie ustało – przez modlitwę, uwielbienie Boga, prawdziwą pokutę – by wymienić tylko kilka z naszych powinności. (…) Chciałbym pokazać pięć kroków, które pomagają w przyniesieniu na ziemię ognia przebudzenia. Doskonała do nauki jest w tym kontekście historia Nehemiasza.

Prawdziwe oszacowanie

Nehemiasz nie był człowiekiem, który chodził z kąta w kąt, czekając, aż będzie lepiej. Chciał stać się częścią rozwiązania problemów. (…) Pierwsza rzecz, jaką możemy zrobić, by przybliżyć przebudzenie, jest realne oszacowanie tego, z czym mamy do czynienia. (…) Przyczyną, dla której wielu ludzi nie doświadcza Boga, jest to, że nie chcą spojrzeć prawdzie w oczy i zbadać swojego duchowego stanu. Możemy powstać na chwilę, lecz na dłuższą metę nie chcemy przyjąć do wiadomości potrzeby pokuty. (…)

Prawdziwa troska

(…) Po analizie naszego stanu musi nadejść prawdziwa troska. To jest krok, który przenosi nas od „powstania” do „zajaśnienia”, a jego brak jest moim zdaniem największym problemem współczesnego Kościoła. (…) Nehemiasz był naprawdę przejęty sytuacją, w jakiej znalazł się lud Boży: płakał i smucił się przed Panem. Zaangażował w ten problem i swoje ciało, i emocje. Przezwyciężył jednego z największych wrogów przebudzenia – apatię.

Kiedy apatia już się zagnieździła, jest ją niezwykle trudno usunąć. Grzechy zostają zakorzenione jako nawyki, a umysłami rządzi cynizm: „Nic się nigdy nie zmieni”, „Po co mamy próbować czegoś nowego, skoro stare wciąż działa?”. Bierni, apatyczni ludzie są największymi wrogami Królestwa. Już im nie zależy. W środku są martwi. Królestwo nigdy nie przyjdzie do apatycznych ludzi! (…)

Prawdziwe wnioski

(…) Trzeci krok ku przebudzeniu to wyciągnięcie prawdziwych, niezafałszowanych wniosków. Wniosek, który musimy wyciągnąć w stosunku do naszej generacji, jest podobny do tego, który wyciągnął Nehemiasz: stan Kościoła jest naszą własną winą.

Nehemiasz rozumiał, jak niecnie postępowali Izraelici względem Pana, i wiedział, jakie nieszczęście sprowadza na naród oddalenie się od Boga. Zauważył, że Boża ochrona została nadwątlona: mury i bramy były zniszczone, a młodzi ludzie zostali wzięci do niewoli – lecz nikt o to nie dbał! Co znamienne, Biblia opisuje tu nie Babilończyków, lecz Izraelitów – naród wybrany! Bóg wciąż bardzo ich kochał, lecz ponieważ zboczyli z Jego dróg, ponosili tego gorzkie konsekwencje. (…)

Prawdziwa decyzja

(…) To jest właśnie czas, w którym znajduje się obecnie wielu z nas: moment decyzji. Ci, którzy przezwyciężyli apatię, tak czy inaczej stają przed wyborem – czy pójdą za Bogiem, czy też wrócą do swojej strefy komfortu. (…) Nie ma nic złego w tym, że chcesz się zastanowić, czy praca dla Królestwa to na pewno jest szczyt twoich pragnień. Zadaj sobie szczere pytanie: czy chcesz do końca życia zajadać pizzę w centrach handlowych i bawić się na stadionach, czy wolisz raczej być nie fanem sportu, a fanem Jezusa? Jeżeli skłaniasz się ku sportowi i „normalnemu życiu”, padnij na kolana i wołaj do Boga, by zmienił twoje priorytety, żebyś stał się Jego wasalem i zaczął przynosić Mu chwałę.

(…) Nehemiasz szukał współpracowników – ludzi zmęczonych życiem w pohańbieniu, którzy chcieli znaleźć wyjście z sytuacji bez wyjścia. Nehemiasz, musiał sprawdzić, czy przywódcy społeczności opowiedzą się po jego stronie: „A wtedy oni rzekli: Zabierzmy się do budowy! I przyłożyli ręce do dobrego dzieła” (Neh. 2:18). Liderzy uchwycili się wizji danej przez Boga Nehemiaszowi. I właśnie wtedy Królestwo Boże wdarło się w sam środek ich życia. Choć nie był odbudowany ani jeden fragment muru, ani jedna brama nie została jeszcze naprawiona, dosięgło ich przebudzenie. Dlaczego? Ponieważ zgodzili się, że wspólnie staną do pracy. Jeżeli jakikolwiek kościół podejmuje taką decyzję, jak mieszkańcy Jeruzalemu, może mieć przebudzenie. (…) Przebudzenie się zaczyna wtedy, gdy ludzie mówią: „Odbudujmy!”.

Prawdziwa bitwa

Piąty i ostatni krok w przebudzeniu, o którym uczymy się z Księgi Nehemiasza, to walka. Kiedy tylko przywódcy zgodzili się, że chcą odbudować miasto, pojawiła się opozycja.

(…) W tym miejscu odzywa się moje poczucie solidarności z Nehemiaszem i jego współpracownikami. Gdy podjęli trud odbudowy, usłyszeli: „Co ci nędzni Żydzi wyczyniają?”. Ten refren odbija się echem od stuleci, tylko w nieco odmiennej formie. Słyszę to niemal co tydzień: „Co ci ludzie robią? Chcą zmienić świat i zreformować Kościół? Mają zamiar przywrócić Kościołowi moc Ducha? To niedorzeczne! Kto im dał prawo? Nie mają ani doświadczenia, ani autorytetu! Za kogo oni się uważają?!”.

Jeżeli będziesz dążyć do przebudzenia, usłyszysz te same głosy – a jeśli tak się stanie, zacznij się cieszyć!

Wielu ludzi nie może znieść przebudzenia, ponieważ nie są w stanie znieść radykalizmu. Nikt nie lubi radykałów, to oczywiste, jednak radykalizm dostajemy „w pakiecie”. Jednych będzie on przyciągał, inni staną się w jego obliczu oschli lub wręcz wrogo nastawieni. Jezus powiedział, że przyniósł na ziemię miecz – to właśnie miał na myśli.

(…) W obliczu zagrożenia Nehemiasz podniósł głos, zachęcając Izraelitów do walki o przebudzenie: „Nie bójcie się ich! Pana, wielkiego i strasznego, wspomnijcie i walczcie za waszych braci, za waszych synów i córki, za wasze żony i domy” (Neh. 4:14).

To są jedne z najwspanialszych, najmocniejszych przekazów w Biblii na temat przebudzenia! Powinniśmy pisać je na billboardach, abyśmy pamiętali, po co walczymy i że Pan walczy za nas! Nie walczymy po to, aby mieć lepsze uwielbienie albo dłuższe nabożeństwa. Walczymy dla Jezusa i Jego Królestwa.

(…) Spójrzmy, jak Boży ludzie walczyli podczas odbudowy murów:

„Tragarze ciężarów zajęci byli w ten sposób: jedną ręką wykonywali pracę, a w drugiej trzymali broń. Z tych, którzy budowali, każdy miał miecz przypasany do boku i tak budował. Trębacz zaś stał obok mnie” (Neh. 4:17-18).

(…) Budowanie jedną ręką, a walczenie drugą – to najbardziej dosadny obraz przebudzenia, jaki można sobie wyobrazić. W praktyce oznacza to, że przebudzenie nigdy nie może zająć drugiego miejsca w twoim życiu, nie ma prawa znaleźć się ani za przyjaźnią, ani wakacjami, ani obowiązkami, ani za decyzjami biznesowymi. O Królestwo Boże trzeba walczyć.

Przypomnij sobie słowa Jezusa z Ewangelii Mateusza 11:12: „A od dni Jana Chrzciciela aż dotąd Królestwo Niebios doznaje gwałtu i gwałtownicy je porywają”. Nigdy nie możemy stracić z oczu naszej nagrody. Także apostoł Paweł instruuje nas, abyśmy modlili się bezustannie (I Tes. 5:17), ponieważ budując, musimy walczyć. Jeśli zaczniemy walczyć o poszerzenie Królestwa Bożego, będziemy w dzień i w nocy narażeni na ataki, doświadczając krytyki ze strony znajomych, rodziny, współpracowników, a nawet innych wierzących. Nieprzyjaciel wyjdzie naprzeciw nas z orężem zniechęcenia, zwątpienia, próbując odgrzebać nasze stare nawyki, lenistwo lub apatię.

(…) Naszym zadaniem, tak jak niegdyś Nehemiasza, jest odbudowanie muru. Budujemy jedność, wspólną wizję, cel, powołanie i przeznaczenie. Budujemy ze świadomością tego, że nic nie jest w stanie nas zatrzymać. Przebudzenie to nie „niebiosa spadające na ziemię”. Bóg pokazał, co zrobi, jeżeli dotrzymamy postawionych przez Niego warunków. Nehemiasz dokonał prawdziwego oszacowania, doświadczył prawdziwej troski, wyciągnął prawdziwe wnioski, podjął decyzję i walczył aż do końca.

tłum. Maja Denisiuk i Kinga Gozdalik

Książka dostępna jest w sklepie internetowym.

Pierwsza część artykułu: http://www.portalcel.pl/lekcje-z-przebudzenia-w-smithton/

Druga część artykułu: http://www.portalcel.pl/lekcje-z-przebudzenia-w-smithton-cz-2/

Tags

Comments are closed.