Polecamy
Nowy numer magazynu Głos Przebudzenia! (3 listopada, 2020 6:09 pm)
POLECAMY „Zabić smoka” Daniel Kolenda (2 listopada, 2020 4:43 pm)
Nowość wydawnicza: Finansowe IQ (29 maja, 2020 6:02 pm)
Premiera Głosu Przebudzenia (6 marca, 2020 11:58 am)
Nowość wydawnicza: Boży niezbędnik (14 grudnia, 2018 7:06 pm)

JAK PRZESTAĆ PIĆ (część 3) Motywacja do trzeźwienia.

6 stycznia 2022
Comments off
583 Odsłon

Kontynuujemy rozmowę z Jarosławem Wasilewskim, współprowadzącym i terapeutą uzależnień w Chrześcijańskim Ośrodku Uzależnień Nowa Nadzieja, pastorem Kościoła dla Regionu w Janowicach Wielkich.

Portal Cel: Uzależnienie to choroba, która dotyka wielu obszarów: ciała, duszy i relacji społecznych. Dusza to nasze emocje, myśli i wola. Czy w związku z tym obszar szeroko pojętych emocji jest na tyle istotny, aby skupić się na nim w procesie trzeźwienia?

Jarosław Wasilewski: Oczywiście TAK, należy skupić się na tym obszarze. Uzależnienie nazywane jest chorobą EMOCJI, a więc trzeba się skupić na źródle uzależnienia i na emocjach, które są tutaj bardzo często problemem rzutującym na powstanie uzależnienia. Sfery emocjonalnej nie powinno się separować od pozostałych wymiarów naszego człowieczeństwa, a wrażliwość emocjonalna jest istotnym aspektem naszego istnienia i naszego życia. Ludzie niewrażliwi na swoje przeżycia oraz na przeżycia innych osób mają poważne trudności, aby zrozumieć i pokochać siebie oraz swoich bliźnich. Wszystko, co nam się wydarza, wywołuje dźwięk emocjonalny. Takim najprostszym, nieoczywistym przykładem może być opóźnienie zjedzenia posiłku. Pojawia się uczucie głodu, które następnie wywołuje irytację, złość lub niepokój. Wszystko ma oddźwięk emocjonalny. Człowiek zdrowy psychicznie to ten, który posiada zdolność emocjonalnego przeżywania. Człowiek nieradzący sobie w tym obszarze nie posiada zdolności do emocjonalnego przeżywania lub posiada ją w bardzo ograniczonym, zaburzonym zakresie. Mówimy, że emocje są chore, bo uzależnienie to choroba emocji. Podstawowym czynnikiem w terapii jest zrozumienie, jaki wpływ emocje mają na nasze funkcjonowanie, a więc i na naszą trzeźwość. Trzeba przyjrzeć się emocjom pacjenta i temu, jak wygląda umiejętność nazywania oraz przeżywania. Bardzo często spotykamy się ze zjawiskiem tłumienia emocji.  Pacjenci boją się swoich emocji i uciekają od nich albo zafałszowują je, np. czują złość, ale boją się tego uczucia, więc mówią, że czują smutek.

Tak więc człowiek zdrowy psychicznie to ten, który posiada zdolność emocjonalnego przeżywania i działania będącego reakcją na emocje. Mamy emocje, jest działanie – wszystko wynika z czegoś i ma na coś wpływ. Działanie będące reakcją na emocje to kwestia osobistej dojrzałości. Wszyscy przeżywamy złość, smutek, przeżywamy emocje z obszaru tych trudnych, a więc odrzucenie, zranienie, niezrozumienie czy samotność. Ale to, w jaki sposób zareagujemy, zależy już od naszej osobistej dojrzałości emocjonalnej. I właśnie te kwestie poruszamy w pracy z pacjentem.

Jednym z tych głównych i kluczowych mechanizmów towarzyszących uzależnieniu, który ma wpływ na powstawanie uzależnienia i później towarzyszy uzależnieniu, jest mechanizm nałogowego regulowania uczuć. A równanie opisujące sposób, w jaki powstaje uzależnienie, uwzględniając mechanizm nałogowego regulowania uczuć, można zobrazować tak: Mamy cierpienie, np. smutek, złość lub jakiś dyskomfort, i kiedy zażyjemy substancję psychoaktywną, np. alkohol czy narkotyk, lub zastosujemy czynność kompulsywną, np. hazard, to uzyskamy natychmiastową ulgę plus odsunięte w czasie cierpienie. Cierpienie nie znika, zostaje tylko odroczone. Mówimy tutaj o efekcie kuli śniegowej. Cierpienie nie znika jak za sprawą dotknięcia magiczną różdżką. Na chwilę pozornie poprawia się stan, a gdy stan wraca do „normalności”, cierpienie uderza z jeszcze większą siłą. Widzimy zatem, że narkotyk, alkohol czy zachowanie służy do regulowania uczuć, których ludzie się obawiają lub od których uciekają, albo służą do poprawy złego samopoczucia. 

Uzależnienie to sytuacja, w której między człowiekiem a jego życiem znajduje się substancja. I przez ten pryzmat człowiek postrzega rzeczywistość. Ta substancja staje się jakby protezą. Pomaga, ale nie pomaga za darmo. Później płaci się za to niesamowitą cenę. Osoby, które „wracają do życia”, które trzeźwieją po odstawieniu środka czy zachowania, muszą na nowo się uczyć swoich reakcji, na nowo uczą się swoich emocji. Osoby uzależnione, trafiając na terapię, potrafią określić dwa stany swojego samopoczucia: dobre lub złe. Z czasem ta świadomość się rozwija i po terapii są w stanie określić kilkadziesiąt takich stanów, emocji, uczuć, odczuć. Świat emocji jest bardzo szeroki i można go przyrównać do palety barw malarskich. Różne emocje a dodatkowo różne odcienie tych emocji. 

Które z emocji towarzyszących osobie uzależnionej określa Pan jako kluczowe do rozpoznania i zmierzenia się z nimi, aby nie zawrócić z drogi do trzeźwości?

Tutaj nie ma reguły. Ludzie piją, aby uciec od trudnych emocji i uczuć, ale również dość często nie radzą sobie z radością, miłością, szczęściem. Pamiętam sytuacje osób, którym wszystko się powiodło i dlatego się napili, a więc różnie to bywa. Alkohol, narkotyk, zachowania kompulsywne pomagają regulować emocje, ponieważ osoby uzależnione trwają w ciągłym napięciu, więc to jest tutaj kluczowe. Przeżywają wszystko bardzo silnie, ale nie potrafią nazwać tych stanów. Uzależnieni często mówią, że jeżeli na przykład nie napiją się albo nie wezmą narkotyku, to zwariują albo zrobią sobie lub komuś krzywdę. Substancja pomaga im przez moment poczuć ulgę. Alkohol służy właśnie łagodzeniu nieprzyjemnych uczuć, stanów emocjonalnych. Mówię celowo „nieprzyjemnych”, bo nie ma złych ani dobrych uczuć. Są tylko trudne i przyjemne – i tak to określamy. Wszystkie uczucia są potrzebne. Wszystkie emocje są potrzebne. To one informują nas o bardzo ważnych rzeczach, na przykład o tym, czy nasze granice nie zostały przekroczone, informują nas o naszym stanie wewnętrznym. A więc nawet te emocje, które określamy jako trudne, często mają większe znaczenie w naszym życiu i informują nas o ważniejszych rzeczach niż przyjemne odczucia. Alkohol służy właśnie łagodzeniu nieprzyjemnych uczuć i jest też ucieczką od trudnych uczuć, takich jak np. złość. Złość, która często bywa zafałszowana. Uważam, że praca nad złością to jest kluczowy element. W terapii pacjenci uciekają od poczucia odrzucenia, od poczucia samotności. To jest też kolejna, bardzo ważna i istotna rzecz. Ludzie piją, bo są samotni i nie potrafią bardzo często nawiązać autentycznych głębszych relacji, nawet żyjąc w otoczeniu ludzi. Często występują przypadki, kiedy pacjenci, będąc w otoczeniu ludzi, czują się samotni z powodu niezrozumienia. Uciekają od tego właśnie do alkoholu, narkotyków, które chwilowo łagodzą poczucie odrzucenia, niezrozumienia, poczucie winy, lęk, ale także uciekają od niskiej samooceny. A więc substancja psychoaktywna powoduje chwilowe poczucie podniesienia niskiej samooceny, sprawczości, daje iluzję odzyskania kontroli. Po złości wymieniłbym samotność. Ważne jest nabycie umiejętności budowania zdrowych relacji, aby nie dopuścić do samotności.  Jest taki bardzo prosty, kluczowy w terapii program, który nazywa się HALT – od pierwszych liter 4 angielskich słów: H – hungry, A – angry , L – lonely, T – tired, a więc nie dopuszczę do tego, aby być ZBYT GŁODNYM, ZBYT ZŁYM, ZBYT SAMOTNYM, ZBYT ZMĘCZONYM. To takie przyglądanie się uważnie swojemu życiu w poszczególnych obszarach i nauka właściwego nawigowania, aby nie dopuścić do tych skrajnych stanów i na to szczególnie zwróciłbym uwagę.

Trzeźwość jako nowa rzeczywistość jak sobie poradzić i skąd czerpać motywację na każdym etapie życia jako osoba uzależniona? 

Słowo „motywacja” pochodzi z języka łacińskiego i oznacza wprawiać w ruch, popychać, poruszać, dźwigać. Myślę, że pomocnym ćwiczeniem w budowaniu motywacji może być wyobrażenie sobie swojej osoby za 10 lub 20 lat, jeżeli nie zmienimy swoich nawyków. To ćwiczenie pomaga znaleźć w sobie siłę do dalszej walki i przypomina, dlaczego podjęliśmy tę walkę. Generalnie kiedyś myślałem, że motywacja jest konieczna, aby podjąć terapię. Dzisiaj myślę troszeczkę inaczej. Oczywiście motywacja ma znaczenie i nie możemy jej zdewaluować, ale też musimy mieć świadomość, że sporo osób zaczyna terapię z bardzo słabą lub bez motywacji. Trzeba po prostu zacząć trzeźwieć, a motywacja często przychodzi i zmienia się w trakcie procesu terapeutycznego. To bardzo trudny i czasochłonny proces, w czasie którego niejednokrotnie poniesiemy porażkę. Najważniejsze jest, aby znaleźć w sobie siłę do dalszej walki. Życie bez nałogu jest o wiele pełniejsze, dlatego też staw czoło problemom i spróbuj. Zapisz się na terapię. Zacznij tu, gdzie jesteś z tym, co masz. Nie musisz mieć ogromnej motywacji. Nie czekaj na motywację, aż ona przyjdzie. Bardzo często pacjenci zaczynają z tak zwaną motywacją zewnętrzną, a więc skierowaną od zewnątrz do środka. My pracujemy nad tym, aby ta motywacja była wewnętrzna, a więc aby wyszła od środka – od pacjenta. Przykład: Kiedy np. żona motywuje męża do podjęcia terapii dosyć ostro, grożąc mu separacją lub rozwodem, to mamy do czynienia z motywacją, dla której on podejmuje pierwszy krok – z motywacją zewnętrzną powodowaną lękiem przed rozwodem. Ale  terapia polega na tym, że po pewnym czasie jego motywacją będzie to, aby być dobrym mężem – i to dlatego jest na terapii, a nie dlatego, że żona zagroziła rozstaniem. Zacznij, a z czasem motywacja zacznie się pojawiać, zacznie się kształtować. To nieprawda, że musisz być potężnie zmotywowany, aby zacząć robić cokolwiek. Z mojej praktyki wynika, że nie ma dobrych i złych powodów, aby podjąć leczenie od uzależnienia. Pracę z pacjentem możemy rozpocząć w każdym momencie, a w jej trakcie motywy, które pierwotnie były najważniejsze, mogą i powinny się zmieniać. Początkowo motywem może być na przykład chęć uspokojenia rodziny, załagodzenia napiętych sytuacji, na przykład w obszarze zawodowym, ale taką motywacją może być też poprawa zdrowia albo odpoczynek od picia, aby trochę się zregenerować, podleczyć. Mogą to być również sądowe zobowiązania, bo na terapię trafiają też osoby, które są zobowiązane przez prawo do leczenia i nic w tym złego, o ile za jakiś czas wraz pogłębieniem pracy nad sobą te motywy poszerzą się o chęć trwałej zmiany swojego życia. Zaczynamy w trzeźwym życiu widzieć wartość, o którą warto walczyć. Początkowe powody bardzo często są oparte na kryzysie, który ktoś chce jak najszybciej załagodzić oraz na słabej wiedzy dotyczącej wychodzenia z uzależnienia. Z czasem człowiek na terapii dowiaduje się, co jest możliwe, a co nie jest, które drogi są dobre dla niego, czym było nadużywanie w jego życiu, co mu dawało, a co zabierało, jak sobie teraz radzić bez zachowań nałogowych. Zaczyna się proces zmiany myślenia i podejścia zarówno do tego, jak było, jak i do patrzenia w przyszłość. Plany i trzeźwienie opierają się na realniejszych podstawach, w czym terapeuta i grupa są bardzo pomocne. 

Podsumowując, nie oceniałbym motywacji, z którą osoba uzależniona przychodzi na terapię. Ważne jest, że istnieje jakakolwiek motywacja – i tę należy jak najlepiej wykorzystać w procesie terapeutycznym, bo terapią jest również stopniowe przekształcanie motywacji do zaprzestania nadużywania, a to może być motywacją w trzeźwieniu i utrzymaniu abstynencji. Myślę, że taką najmocniejszą motywacją jest chęć życia i lęk przed śmiercią w ogóle. Strach, ból są bardzo mocną motywacją, dlatego jeżeli ktoś cierpi z powodu uzależnienia, to nawet mówi się, żeby pozwolić mu doświadczać tego cierpienia, bo tylko wtedy jest w stanie coś zrobić, a więc ma szansę wyciągnąć wnioski z tego cierpienia, zadać sobie właściwe pytania. 

Chęć życia, lęk przed śmiercią, chęć bycia trzeźwym, odzyskanie zaufania to już wyższa motywacja. Uzależnienie to choroba godności, a więc kiedy człowiek odzyskuje zaufanie, czuje się bardziej człowiekiem niż wtedy, kiedy pił. Relacje małżeńskie, relacje z dziećmi, relacje rodzinne to także bardzo mocne składowe motywacji. Tak samo jak życie zawodowe, rozwój osobisty, zdrowie i życie duchowe. Myślę, że to główni motywatorzy do trzeźwienia.

Rozmawiała: Ewelina Słotwińska

Od Portalu Cel: Jeżeli po przeczytaniu artykułu masz pytania, wątpliwości, szukasz wsparcia, terapii uzależnień, możesz sięgnąć do innych naszych rozmów z terapeutą, które publikujemy cyklicznie: : link do innych części. Możesz szukać więcej informacji na stronie: www.nowanadzieja.pl, na kanale YouTube: JAREK WASILEWSKI rozkminy pastora-terapeuty i skontaktować się z Chrześcijańskim Ośrodkiem Uzależnień Nowa Nadzieja www.nowanadzieja.pl

AUTOR: Jarosław Wasilewski

współprowadzący i terapeuta uzależnień w Chrześcijańskim Ośrodku Uzależnień Nowa Nadzieja, oraz pastor Kościoła dla Regionu w Janowicach Wielkich. Zaangażowany w pomoc osobom uzależnionym i ich rodzinom od 2002 roku. Razem z żoną, Oksaną, specjalistką psychoterapii uzależnień, prowadzą od 2007 roku Ośrodek Nowa Nadzieja w Janowicach Wielkich. Lubi grać na gitarze, kocha muzykę rockową i sport, lubi wędkować i podróżować.

Comments are closed.