Blogi
Moja droga do Szkoły Bożych Liderów (7 lutego, 2019 3:52 pm)
Teologia Boża a teologia Jonasza (18 czerwca, 2018 6:12 pm)
Czy jesteś bogaty w Bogu? (7 czerwca, 2018 7:06 pm)
Prawdziwe objawienie (23 maja, 2018 10:38 pm)
Potrzebujemy osobistego objawienia (10 maja, 2018 3:54 pm)
Maria z Betanii (30 kwietnia, 2018 2:34 pm)

Gdy wokół burza

Tekst: Alicja Solska

Po dniu intensywnego nauczania Jezus postanowił przeprawić się na drugi brzeg Morza Galilejskiego. Droga poprzez morze okazała się próbą wiary dla apostołów. Miało się okazać, czy zaufali swemu Mistrzowi wystarczająco, by wierzyć, że dotrą na drugi brzeg. Historia uciszenia burzy uczy, że nawet w najtrudniejszych okolicznościach Jezus oczekuje od swoich uczniów, aby nie bali się i wierzyli.

Ktoś, kto przetrwał burzę na morzu, wie, jak przerażające jest to zjawisko. Ludzie morza rozumieją, że żywioł może zniszczyć lub nawet zatopić statek, a walka o przetrwanie wcale nie musi mieć szczęśliwego zakończenia. Współczesne jachty są dużo bezpieczniejsze niż te starożytne, ale mimo to na czas sztormu, jeśli tylko mogą, zawijają do portów.

Kłopoty
Burza na morzu może być również metaforą tego, co zdarza się w naszym codziennym życiu. Spustoszenie, zniszczenie, dewastacja, ból, poczucie krzywdy, dezorientacja i skrzywdzone dzieci to słowa, które wyraziście określają, co dzieje się w ludzkim życiu w trakcie „sztormu”. A takie sytuacje przychodzą bez ostrzeżeń, bez czasu do namysłu, przygotowania lub zabezpieczenia się. Burza może nadejść w „ułamku sekundy”. Może uderzyć w emocje, zdrowie, relacje, finanse lub zaatakować duchowo. Może być pod postacią jakiegoś wypadku, schorzenia, utraty środków do życia, utraty pracy, problemów w pracy, odrzucenia w rodzinie lub jej natarczywości, udręczenia psychicznego czy prześladowania.

Jeśli znalazłeś się w podobnych okolicznościach, mogą one powstrzymać cię od podążania do celu lub całkowicie „zneutralizować” w walce przeciwko złemu. Jedno jest pewne, że cokolwiek „to” jest – ma „to” na celu wzbudzenie w tobie wątpliwości czy „dotrzesz na drugi brzeg”. Możesz jednak podjąć konkretne działania, by przeciwstawić się zamieszaniu i destrukcji w swoim życiu. Swoją postawą i słowami Jezus pokazał uczniom, by odpowiadać na życiowe burze wiarą i mocą Bożą.

Dwa słowa
Historia uciszenia burzy zdarzyła się na niedługo po powołaniu uczniów. Jest oczywiste, że byli to nowicjusze dopiero co wchodzący w służbę. Nic więc dziwnego, że spanikowali. Ich  postawa pokazała brak zaufania i oczekiwanie, że to Jezus pokona ich trudności. To, w jaki sposób Jezus uciszył burzę, nauczyło ich, jak radzić sobie w dramatycznych sytuacjach. Marek opisał to zdarzenie następująco:

„I zerwała się gwałtowna burza, a fale wdzierały się do łodzi, tak iż łódź już się wypełniała. A on był w tylnej części łodzi i spał na wezgłowiu. Budzą go więc i mówią do niego: Nauczycielu, nic cię to nie obchodzi, że giniemy? I obudziwszy się, zgromił wicher i rzekł do morza: Umilknij! Ucisz się! I ustał wicher i nastała wielka cisza. I rzekł do nich: Czemu jesteście tacy bojaźliwi? Jakże to, jeszcze wiary nie macie? I zdjął ich strach wielki i mówili jeden do drugiego: Kim więc jest Ten, że i wiatr, i morze są mu posłuszne?” (Mr 4:37-43).

Uczniowie Jezusa rozumieli morze. Jest oczywiste, że zdawali sobie sprawę z grożącego im niebezpieczeństwa. Nieraz byli w trudnej sytuacji, ale teraz łódź po prostu tonęła i mogli zginąć. Poczuli rozżalenie i rozczarowanie, że ich Mistrz śpi, jakby mu nie zależało – jakby oni go nic nie obchodzili. Czy zdarzyło ci się dobrze spać w kłopotach? Jezus spał, kiedy za burtą szalały fale. Utrzymywał wewnętrzny pokój w potencjalnym zagrożeniu życia. Kiedy uczniowie go obudzili nie przeklął ze złości i nie zaczął nerwowo krążyć po pokładzie, zastanawiając się, co zrobić. Nie poczuł się odrzucony krytycznymi słowami i nie obraził się. On po prostu powiedział dwa słowa. I nic więcej! Rozumiał swój autorytet i moc wypowiadanego Słowa. „Robił co mówił i mówił co robił”. Tego właśnie uczył apostołów, nakazując im: „A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie; albowiem oni mniemają, że dla swej wielomówności będą wysłuchani” (Mt 6:7). Pokazywał, że modlitwa nie jest pustym bełkotem, by popisać się elokwencją, lecz jest realnym kontaktem z Najwyższym i relacją z Nim, otwarciem się na Jego autorytet i moc.

Od teorii do praktyki
Zdziwił się jednakże niemocą i niewiarą swoich uczniów. Zwracając się do nich, zadał im dwa fundamentalne pytania, przekazując ważną lekcję. Zapytał ich, dlaczego się boją i dlaczego nie wierzą. Może ci się to wydawać nader radykalnym osądem w stosunku do niedoświadczonych usługujących – ale czy jest? Czy tak można ich ocenić po dniu nauczania o ziarnie Słowa Bożego, które musi natrafić na takie nastawienie serca, które pozwoli mu wykiełkować, wzrosnąć i wydać owoc… po usłyszeniu Bożych prawd, które kiedy przyjęte do wnętrza człowieka, stają się światłem dla innych wokół… po tym, jak ostrzegł ich, by uważali, jak słyszą, gdyż Słowo, kiedy jest siane, ma moc wydać owoc, jeśli tylko pozwolą mu przeniknąć swoje wnętrze – zakorzenić się i przynieść żniwo – okazując Bogu posłuszeństwo? Jezus uczył ich, że sposób, w jaki przyjmą Słowo, zadecyduje, czy podzielą się nim – na wzór lampy, która rozpalona nie ukrywa swego światła, lecz stawiana na stole rozświetla dom domownikom. Dzień, u schyłku którego uczniowie „stanęli twarzą w twarz” z nadprzyrodzonym, ale nie „stawili mu czoła”, był dniem, w którym Jezus uczył ich, że Słowu zasianemu (w nich) sam Bóg daje wzrost, tak by w końcu wydali plon i byli gotowi do żniwa. Czyż nie było to przejście w nauczaniu od teorii to praktyki? Dzięki temu doświadczeniu uczniowie zobaczyli, że Jezus oczekuje od nich nie tylko „zakorzenionej” wiary, ale również postępowania wedle niej. Uciszając burzę, pokazał im namacalnie, jak mają to robić, utwierdził, że nawet gdyby ich instynkty brały górę nad sercem, to jednak Bóg ich nie zawiedzie.

Ta historia obrazuje podstawową prawdę: tak długo, jak Jezus jest w twojej łodzi – ona nie zatonie choćby w przerażającym sztormie. Jezus przekazał ci autorytet, by pokonywać przeszkody w drodze. Nie pozbędziesz się problemów, ale możesz potraktować je jako wyzwania do zwyciężania i rozwoju. Wzbudzaj w sobie autorytet Słowa Bożego i gaś złowieszcze okoliczności. Apostoł Jan w swoim liście do kościoła wskazał, że wiara wynika z zaufania, jakim darzysz Jezusa i miłości do Niego, jaką wzbudziłeś w swoim sercu – takiej, która usuwa lęk, gdyż rozwiązuje problem winy i kary. Apostoł Jan napisał: „W miłości nie ma bojaźni, wszak doskonała miłość usuwa bojaźń, gdyż bojaźń drży przed karą; kto się więc boi, nie jest doskonały w miłości” (1J 4:18). Taka miłość wypływa z Bożej miłości i jest kluczykiem w relacji z Bogiem. Lęk natomiast wskazuje na niedojrzałą relację. Kiedy pozwalasz lękowi dominować, neutralizujesz swoją wiarę. Strach niszczy twoją zdolność zaufania Bogu. Wątpisz w tego, któremu musisz ufać. Natomiast w wierze nie ma miejsca na lęk, gdyż początkiem wiary jest koniec lęku. Odwaga jest odpowiedzią wiary. W obliczu burzy, w epicentrum huraganu, w jądrze złego może być cisza. Nie bój się! Miej wiarę! Na to właśnie Jezus wskazał, mówiąc do uczniów i dziwiąc się ich przerażeniu i niemocy.

Wybór
Kiedy wygląda na to, że Bóg ci nie odpowiada, niechybnie, On oczekuje twojego działania. Odpowiedź z nieba może się odwlekać, a niebo wydaje się milczeć, kiedy dzieją się rzeczy straszne. Ty wołasz: „Panie, musisz to zrobić!”,  Jezus mówi: „Ty to zrób!”. On ma władzę. Wie, co robi. Jeśli On tego nie robi, ty wprowadź w czyn swoją wiarę, by uspokoić wicher i uciszyć morze. Bóg kształtuje twój charakter, byś przezwyciężał. Wiara to zaufanie, że On to robi przez ciebie i pomimo ciebie. Nie jest nią twoja pewność siebie czy wysokie mniemanie o sobie. Nie jest wiarą mówienie życzeniami czy wyobrażanie sobie – chociaż wielu tak robi, mniemając, że wierzą. Jest to nadprzyrodzona umiejętność, którą otrzymałeś i możesz rozwijać poprzez Słowo (słuchanie z wiarą i deklarowanie).

Oto obrazowy przykład dotyczący Słowa bożego w naszym życiu, który usłyszałam podczas pewnego kazania: Jeśli idziesz przez ciemny las z pochodnią w ręku (Słowem Bożym), nie odrzucasz jej tylko dlatego, że po kilku dniach marszu nie wyszedłeś z lasu. Wręcz przeciwnie, trzymasz ją, by nadal rozświetlać sobie drogę, tak by w końcu z niego wyjść. Módl się zatem: „Boże chociaż nie znajduję możliwości w sobie, to znajduję je w Tobie!”, Jezus również musiał zaufać Bogu. Bez tego nic by nie zrobił, mimo że sam był Bogiem. To proste.

Młoda dziewczyna zwróciła się do matki, narzekając na poważne trudności życiowe. Była na skraju rezygnacji. Matka posadziła ją w kuchni, stawiając do gotowania trzy garnki z wodą. Kiedy woda się zagotowała, w jednym garnku matka umieściła marchew, w drugim jajka, a w trzecim zmieloną kawę. Pełna współczucia usiadła obok swojej córki w milczeniu. Po kilkunastu minutach wyjęła marchew, jajka i zlała zawartość trzeciego garnka do dzbanka. Poprosiła córkę o spróbowanie tych trzech i ocenienie, co się z nimi stało pod ciśnieniem gotującej się wody. „Marchew zmiękła, jajka stwardniały, a kawa zaparzyła się, wdając zachęcający zapach” odpowiedziała córka. Każdy z gotowanych „obiektów” przeszedł przez te same przeciwności losu i próbę czasu, zauważyła jej matka, ale każdy z nich zareagował inaczej. Marchew z mocnej i nieugiętej stała się słaba i wiotka. Jajka, chociaż łatwo tłukące i płynne, stały się twarde. Kawa nie zmieniła się. Kawa zmieniła gotującą się wodę. Kawa stała się pysznym kuszącym swym zapachem napojem [1]. 

To, jak ty zareagujesz na nieprzychylne okoliczności, jest sprawą twojej decyzji i dobrego przygotowania. Jeśli wdrażasz w czyn swoją wiarę, stosując Słowo Boże, twoje „ciśnienie” nie zmieni ciebie. To ty je zmienisz, a sam się wzmocnisz, nabierając przyciągającego innych aromatu.

Pewnie nieraz byłeś w sytuacji, że grunt usuwał ci się spod nóg, a niebo milkło.
Zastanawiałeś się, czy Boga to w ogóle obchodzi, że okoliczności cię pochłaniają. A jeśli Go obchodzisz – myślałeś – to dlaczego nic nie robi? Ogarnął cię przerażający lęk? Czy w ten sposób zniechęciłeś się do ufania w nadprzyrodzone? Czy podupadłeś w wierze, gdyż nie nadeszła oczekiwana przez ciebie interwencja? Czy zawiodłeś się na Bogu? A może właśnie w tej chwili zmagasz się, gdyż burza wydaje ci się przerażająca? Gdyby cię Jezus teraz zapytał: „Dlaczego się boisz?”, „Dlaczego nie masz wiary?” – co byś mu odpowiedział? Jezusa pytanie zaskoczyło uczniów. On oczekiwał wiary, takiej, która usuwa lęk i odpowiada na trudności mocą Bożą. Tego też oczekuje od ciebie dzisiaj. Skoro Bóg uważa, że to możliwe, to znaczy, że to możliwe. Naucz się od Mistrza – odpowiedz na przeciwności losu wiarą i mocą Bożą. Wyjący wiatr, straszne fale kołyszące łodzią, woda przelewająca się przez burtę, czarne złowrogie chmury i koszmarne pioruny nie doprowadzą cię do rozpaczy, gdy je zgromisz. W trwodze i przerażeniu, przypomnij sobie słowa Jezusa. Powiedz im „Umilknij! Ucisz się!”, a tak się staje gdyż rzeczywistość Boga jest jedyną realną rzeczywistością. Chwała Bogu!


[1] Na podstawie: Tan, Paul Lee: Encyclopedia of 7700 Illustrations : A Treasury of Illustrations, Anecdotes, Facts and Quotations for Pastors, Teachers and Christian Workers. Garland TX : Bible Communications, 1996, c1979

Tags

Comments are closed.