Blogi
Potrzebujemy osobistego objawienia (Maj 10, 2018 3:54 pm)
Maria z Betanii (Kwiecień 30, 2018 2:34 pm)
Kwalifikacje Bożego przywódcy (Kwiecień 27, 2018 1:41 pm)
Cierpliwość kluczem do zwycięskiego życia (Kwiecień 16, 2018 1:43 pm)
Wierzmy, że posiądziemy Ziemię Obiecaną (Kwiecień 5, 2018 10:08 pm)
Rozbicie więzów religii (Kwiecień 5, 2018 2:52 pm)

Dusza w służbie ducha

20160807_Odczowanie_1000 (1)

Tekst: Ewa Gnatowska

Ostatnio pisałam m.in. o tym, czy dana osoba „odczuwa”, że jest zbawiona. Na początku naszej duchowej drogi często mogą nam towarzyszyć zmienne emocje – raz czujemy, że jesteśmy zbawieni, że Bóg nas kocha, innego dnia (ba, za parę godzin) może się nam wydawać, że odrzucił nas zupełnie.  Czy świadczy to o tym, że nasz Pan i Stwórca zmienił zdanie? Nie, raczej to nasza dusza spłatała nam przysłowiowego figla…

Przez wiele wieków filozofowie, również chrześcijańscy, zadawali sobie pytanie, kim jest człowiek (i jaka jest jego natura), nie znajdując zadowalającej odpowiedzi. Jakimi szczęściarzami jesteśmy w dzisiejszym kościele, gdy zaraz po nawróceniu słyszymy następujące zdanie: człowiek  jest duchem, ma duszę i mieszka w ciele. Gdzie to jest w Biblii? Podajmy jeden przykład. W 1 Liście  do Tesaloniczan  5:23 apostoł Paweł modli się o to, aby Pan wierzących w tym mieście „w zupełności poświęcił”. Co oznacza jego owa „zupełność”? Nie mniej nie więcej tylko, że: cały ich duch i dusza, i ciało  będą zachowane bez nagany na przyjście Pana naszego  Jezusa Chrystusa.

Z kolei 1 List do Koryntian 2:11 zawiera stwierdzenie, które  potraktowane dosłownie powie nam dużo na temat naszej istoty i tożsamości. „Bo któż z ludzi wie, kim jest człowiek, oprócz ducha ludzkiego, który w nim jest?” To duch więc, a nie dusza (a więc nie nasz umysł czy emocje) powinien się wypowiadać na poważne tematy. Jeżeli człowiek narodził się na nowo, w jego duchu mieszka Duch Święty, czyli Duch Prawdy. To on świadczy razem z naszym duchem, że jesteśmy Bożymi dziećmi. Objawia nam też inne rzeczy, którymi „łaskawie obdarzył nas Bóg”.

Gdy uzmysłowimy sobie, że centrum czy też istota człowieka jest w jego duchu, możemy pojąć nie tylko znaczenie wersu o odnowieniu myślenia Słowem Bożym, ale także, że możemy … przemawiać do naszej duszy. W Psalmie 103 czytamy: „Błogosław duszo moja panu, a wszystko co we mnie imieniu jego świętemu” a w Psalmie 35: „powiedz (Panie) duszy mojej, jam zbawieniem twoim ”. Nie jest to (tylko) poezja, powinniśmy tak robić. Czy mamy gadać sami ze sobą? Nie do końca: my – duchowi ludzie, możemy wypowiadać Słowo, które ma moc zbawić nasze dusze. Możemy zachęcić, a nawet nieco przymusić duszę, by uwielbiała Pana. Robił tak król Dawid, ba, nawet Maria, matka Jezusa, rzekła kiedyś takie słowa: „wielbi dusza moja Pana i rozradował się duch mój w Bogu moim zbawicielu”. W naszym kraju szanuje się Marię (na różne sposoby….), ale tak naprawdę to my wszyscy jesteśmy zaproszeni, aby mieć swój prywatny magnificat. Dla duszy, która oględnie mówiąc, nie odczuwa czegoś w linii Słowa, może pomóc więc czytanie psalmów, ale też po prostu uwielbienie, wypowiadanie tego kim Bóg jest i co dla nas uczynił i uczyni.

W nurtach charyzmatycznych często nacisk kładziony jest na podążanie za wewnętrznym świadectwem, jako czynnikiem decyzyjnym. Klasyczny dylemat młodego wierzącego – „pójść do kościoła w niedzielę czy nie pójść” znajduje jednak często, zamiast realnego Bożego prowadzenia, odpowiedź zależną od pogody, ilości zajęć, wczorajszego jadłospisu czy telefonu do przyjaciela. Tak się jednak składa, że jeżeli naprawdę wejrzymy w sferę ducha, zobaczymy, czego nasz duch pragnie – poznania Boga, uwielbiania Go, napełniania się Słowem; jest tam głód Boga, a także tęsknota za społecznością z braćmi i siostrami w Chrystusie.

Komfortowo by było, aby taki stan emocjonalny udzielił się naszej duszy.  W końcu wola Boża jest dobra, miła i doskonała!

Comments are closed.