Chcę!

30 maja 2014
Comments off
2 505 Odsłon

Tekst: Małgorzata Górnicka

Kilka dni temu dotarło do mnie, że przebudzenie nie jest czymś enigmatycznym, albo wymagającym gruntownego, teologicznego przygotowania. Nie jest też czymś poza zasięgiem zwykłego chrześcijanina, albo czymś, co zależy od spełnienia niezliczonej ilości warunków, wielu lat postów i usilnych modlitw. Dotarło do mnie, że przebudzony chrześcijanin to ten, który całym sercem CHCE Bożego poruszenia i Bożej mocy w swoim życiu, CHCE być dostępnym dla Boga i CHCE wypełniać Jego, a nie swoje, cele tu na ziemi. Kiedy? Najlepiej od zaraz.

Dotarło do mnie, że przebudzenia (Bożej mocy i poruszenia w naszym życiu, Bożego życia w nas i wylewania się go na zewnątrz) trzeba po prostu CHCIEĆ (samo się nie zadzieje).

Jeśli nie będzie tego szczerego pragnienia w naszym sercu, możemy być przez kolejne lata nauczani na ten temat, ale niczego z tego nie weźmiemy dla siebie – nie przejdziemy od słuchania do wykonywania. Bo i po co…skoro nie zidentyfikujemy się z tym, albo do końca nie zrozumiemy?…

Bóg dając chcenie, daje nam też wykonanie (Fil. 2:13). Możemy być więc pewni, że za pragnieniem naszego serca, pójdzie także nadprzyrodzona umiejętność wypełnienia go, a zatroszczy się o to sam Bóg. Pamiętajmy jednak, że nie stanie się zupełnie nic, kiedy nasze pragnienia, nasze chcenie pozostanie tylko na etapie dobrych chęci. Słysząc Boży głos w sercu, mamy iść za nim natychmiast.

Jeśli ktoś CHCE jeździć samochodem, musi zacząć robić wszystko, by stało się to faktem. Od samego słuchania nikt nie zostanie kierowcą. Musi zacząć działać.

Jestem dostępny

Przebudzenie wiąże się dla mnie z DOSTĘPNOŚCIĄ dla Boga, by Bóg mógł nas użyć.

Moim zdaniem, nie do końca prawidłową postawą jest, aby prosić Boga: „Panie uczyń nas naczyniami godnymi wypełnienia / użycia przez Ciebie” – najpierw to my sami musimy wyrzucić wszystkie śmieci z naszego życia (wszystko to, co oddziela nas od Boga, zabiera nasz czas itd. ), czyniąc je dyspozycyjnym dla Niego i wtedy nagle okaże się, że Bóg nas używa!  Natomiast jeśli coś wymaga rzeczywiście ponadnaturalnego oczyszczenia przez Niego, to On to zrobi, ale sami musimy najpierw uczynić siebie dostępnymi. Musimy pokazać, że chcemy, aby On to uczynił.

Działam

Ważny jest każdy najmniejszy krok z naszej strony – każda pojedyncza modlitwa o kogoś, każda rozdana Biblia, każde zasiane Słowo – mamy się w tym nieustannie trenować i poruszać tak, by to był NASZ STYL ŻYCIA, a wtedy okaże się ŻE PRZEBUDZENIE NAGLE STAŁO SIĘ NASZĄ RZECZYWISTOŚCIĄ , ŻE ŻYJEMY W PRZEBUDZENIU, ŻYJEMY NIM.

Jednocześnie trzeba zachęcać, być zachętą do bycia odważnym w poszerzaniu Bożego Królestwa. Podejście do kogoś obcego na ulicy z propozycją modlitwy (bo ktoś np.: utyka na nogę) może wymagać odwagi – ale tylko za pierwszym razem – przy kolejnym stanie się to naszą codziennością i potem nie będziemy potrafili już przejść obok takiej osoby obojętnie.

Jedyny cel

Musimy sobie także uświadomić, że celem naszego życia nie jest zaspokajanie naszych własnych potrzeb i potrzeb naszych bliskich. Od momentu, kiedy oddaliśmy swoje życie Jezusowi – MAMY WYPEŁNIAĆ JEGO WOLĘ TU NA ZIEMI, CZYLI MAMY POSZERZAĆ BOŻE KRÓLESTWO, a On będzie to potwierdzał swoimi znakami i cudami. W ten sposób zaczniemy ŻYĆ W PRZEBUDZENIU.

Bóg chce, żebyśmy się przebudzili, Bóg nie ma nic przeciwko temu, bo to pomnaża Jego chwałę tu na ziemi. Ale CZY KAŻDA POJEDYNCZA OSOBA w naszym czy w innym Kościele prawdziwie CHCE TAKIEGO PRZEBUDZENIA? CZY KAŻDY CHCE, BY BÓG GO POSŁAŁ? CZY KAŻDY CHCE, BY BÓG GO UŻYŁ?

Wtedy nikt już nie miałby problemów z roztrząsaniem tego, jakie jest jego prawdziwe powołanie. Wystarczy przyłożyć ręce do pracy dla Boga, a powołania same się odnajdą.

Bóg nie po to daje każdemu z nas dary duchowe, byśmy je trzymali tylko dla siebie i nie wykorzystywali ich do poszerzania Bożego Królestwa. Jednocześnie, jeśli nie będą się miały okazji manifestować, to przestaną być dla Boga użyteczne. To my przestaniemy być dla Niego użyteczni!

Apel

Przestańmy być jedynie wiecznymi słuchaczami nauczań o przebudzeniu – w końcu przebudźmy się sami, weźmy do pracy i żyjmy na chwałę Bożego Królestwa.

Ile jeszcze nauczań i konferencji o przebudzeniu potrzeba, byśmy w końcu zwyczajnie zaczęli wykonywać to, czego chce od nas Bóg?

Comments are closed.