Bóg nie chce bylejakości

23 października 2013
Comments off
2 602 Odsłon

Tekst: Justyna Ambroziak

Boże dzieła zawsze są najwyższej jakości. Nie tylko dlatego, że pochodzą od Boga, ale dlatego, że zostały wykonane dokładnie, z precyzją i zaangażowaniem. Jakie są nasze dzieła? Czy każda rzecz, którą robimy, jest wykonana równie sumiennie?

Wszystko, co stworzył Bóg, było bardzo dobre. Mówią o tym pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju: „I spojrzał Bóg na wszystko, co uczynił, a było to bardzo dobre” (Rdz.1:31). Podczas stwarzania świata Bóg wykazał się mistrzowskim kunsztem. Jego dzieło zostało misternie zaprojektowane i zrealizowane na najwyższym poziomie. Dopracował każdy detal, zadbał o każdy najdrobniejszy szczegół. Nie pominął niczego, niczego nie zaniedbał. W całym wszechświecie znajdują się niezliczone dowody porządkowania, celowości, poczucia piękna i sensu, którymi kierował się Bóg, dokonując aktu stworzenia. Wystarczy przeanalizować to, jak kształtuje się nowe życie w łonie kobiety, albo popatrzeć choćby na płatek śniegu. To, co stworzył Bóg, było dziełem doskonałym.

Idealnie wyposażeni
Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo (Rdz.1:26). Włożył w niego również talenty i pasje, czyli część tego, czym sam wykazał się podczas stwarzania świata. Historia ludzkości wielokrotnie potwierdzała tę prawdę. Ludzie to istoty najbardziej twórcze ze wszystkich innych stworzeń, pełne pomysłów, osiągające wielkie cele. Wystarczy spojrzeć z perspektywy czasu na rozwój nauki czy techniki. Człowiek został uzdolniony przez Boga do osiągania wielkich rzeczy. I nawet kiedy zgrzeszył, Bóg miał już dla niego przygotowany doskonały plan. Nie zawahał się oddać samego siebie człowiekowi. Ofiarował to, co najcenniejsze – życie swojego Syna.

Członków jest wiele, a ciało jedno
A jacy jesteśmy my, chrześcijanie, jeśli chodzi o sprawy Królestwa Bożego? Ile z siebie potrafimy oddać Bogu? Czy choć po części działamy z taką pasją i zapałem, z jaką działał nasz Stwórca, przygotowując nasz świat? Niestety dosyć często można zauważyć, że w sprawach Królestwa Bożego mamy tendencję do robienia rzeczy byle jak. Mam tu na myśli najbardziej praktyczne sprawy, z których składa się dziś życie kościoła – a mianowicie: uczestnictwo i zaangażowanie w grupach domowych, wspólne organizowanie różnych wydarzeń, imprez chrześcijańskich, takich jak konferencje czy ewangelizacje. Gdyby policzyć, ile tak naprawdę osób jest szczerze zaangażowanych w takie działania i w codzienne życie kościoła, czy nie doliczylibyśmy się zaledwie garstki stojących z przodu duchownych oraz liderów poszczególnych służb? A co z resztą? Gdzie jest całe ciało Chrystusa?

Nie ma czegoś takiego jak zbiorowa odpowiedzialność. A jeśli nawet jest, to w Kościele nie działa. Każdy został powołany do konkretnych rzeczy w Królestwie. A jeśli już bierzemy w czymś udział, powinniśmy zastanowić się, jakie są ku temu motywacje. Czy robimy to dla naszego Boga, aby ogłaszać Jego Królestwo na ziemi, czy też spełniamy po prostu religijny obowiązek względem kościoła lub lidera, żeby mieć święty spokój? To wynika z naszej codziennej relacji z Bogiem. Zamiast uciekać, powinniśmy z radością i odpowiedzialnością sprawować powierzane nam coraz większe zadania w Królestwie. Wtedy również liderzy nie mieliby problemu śmielej angażować poszczególne osoby w życie kościoła i przydzielać im konkretne działania. Gdyby każdy z nas żywo zaangażował się w Boże sprawy, o ileż dalej i szybciej moglibyśmy zanieść Boże Królestwo w świat.

W co inwestujesz swoją energię?
Zastanówmy się, w co wkładamy całe nasze serce? Spójrzmy na swoje życie. Każdemu z nas zależy, aby ukończyć jak najlepsze szkoły, mieć jak najlepszy życiowy start. W następnej kolejności chcemy mieć najlepszą pracę, najlepszego współmałżonka. Nasze dążenia skupiają się na podnoszeniu życiowego standardu. Kiedy mamy już lepszą pracę, myślimy o lepszym samochodzie, lepszych ubraniach. Zawsze chcemy czegoś lepszego. I nie jest to złe, dopóki z takim samym zaangażowaniem potrafimy dbać o sprawy Bożego Królestwa. Czy jednak tak samo dążymy do tego, aby Jego Królestwo mogło się poszerzać, jak do tego, by mieć piękne mieszkanie czy dom? Czy dbamy o jakość i wysoki standard Bożych spraw na ziemi?

Są osoby, które z natury są zapominalskie i niedbałe w tym, co robią. Takim pozostaje ćwiczyć i kształtować swój charakter. Co jednak z tymi, którzy wszystko w życiu mają ładnie poukładane i dopięte na ostatni guzik, a zaniedbują sprawy Królestwa? Zawsze mają coś ważniejszego do zrobienia, nie angażują się w pracę kościoła, po prostu ich nie ma. Słowo Boże mówi: „Albowiem gdzie jest skarb twój – tam będzie i serce twoje” (Mt.6:21). Pragniemy przecież oglądać Boże działanie dookoła, nie tylko w swoim życiu, ale w życiu naszych znajomych, sąsiadów. Pragniemy, aby przyszło przebudzenie. Przypomnijmy sobie, jak często i z jakim zapałem głosimy Ewangelię w swoim środowisku: w pracy albo w szkole? Czy gdyby nam ktoś tak głosił, poszlibyśmy za tym? Czy w ogóle usłyszelibyśmy kiedykolwiek o Bogu? Nie można spodziewać się dużych, soczystych owoców, jeśli sieje się byle jakie ziarno.

W poszukiwaniu Ducha
Często również to, co organizujemy w kościołach, jest na niskim poziomie i słabej jakości, ale przeciwnie – mamy przerost formy nad treścią. Wszystko „wygląda” i „prezentuje się” fantastycznie, ale to tylko zewnętrzna fasada. Gdy przyjrzymy się bliżej, okazuje się, że za ładnym śpiewem i grzecznym słuchaniem nie kryje się głębia Ducha. Al. ludzie nie potrzebują kolejnych świetnie przygotowanych przedstawień. Potrzebują Boga i rozwiązań, które On oferuje.

Chcemy „ognia”, cudów i „Bożego poruszenia” w kościele, jednak musimy sobie uświadomić, że nic się w naszej społeczności nie wydarzy, jeżeli my sami nie będziemy szczerze zaangażowani w życie naszego kościoła. Jednak nie tylko. Skuteczność na poziomie nie tylko organizacyjnym, ale także duchowym to odpowiedzialność zarówno za kościół, jak i za swoje życie każdego dnia. To bezustanna dostępność dla Boga, szukanie Go całym sercem, całą duszą, ze wszystkich sił. Codziennie.

Któż inny, jeśli nie my, mamy reprezentować Boga na ziemi? „Wy jesteście solą ziemi; jeśli tedy sól zwietrzeje, czymże ją nasolą? Na nic więcej już się nie przyda, tylko aby była precz wyrzucona i przez ludzi podeptana” (Mt.5:13). Wszystko, co dostajemy od Boga, jest najlepszej jakości. My również pokażmy Bożą jakość światu!

Comments are closed.