Polecamy
Integralność (30 kwietnia, 2022 10:36 am)
Nowość wydawnicza: Finansowe IQ (29 maja, 2020 6:02 pm)
Premiera Głosu Przebudzenia (6 marca, 2020 11:58 am)
Nowość wydawnicza: Boży niezbędnik (14 grudnia, 2018 7:06 pm)

4 grudnia 2013

11 marca 2014
Comments off
2 678 Odsłon

Nadeszła wyczekiwana środa – jesteśmy dopiero po 2 próbach, więc sporo mi się jeszcze miesza. Michał zagra wszystko, a Agata wszystko zaśpiewa – ja będę wspierać, ile się da, ale przede wszystkim chcę mówić. Chcę, by ludzie mogli zobaczyć, że Bóg żyje, że daje wolność i luz, siłę i radość! Każde z nas ma w pracy nawałnicę, jednak udało się wyrwać, to najważniejsze.

Pod Pałacem Kultury hula zimny wiatr, chowamy się więc w budynku dworca, żeby ustalić, co robimy. Zaczepia nas chłopak, który wyszedł właśnie z więzienia. Oprócz drobnego wsparcia, dostaje też porządną porcję Ewangelii i kontakt do kilku osób. Rozgrzani, na początek biegniemy do auta i niewiele myśląc, jedziemy na Starówkę.

To pierwsze wyjście, nie mamy jeszcze głośnika ani mikrofonów, a Michał zapomniał doczepić pasek do gitary – najpierw próbuję podtrzymać ją z boku, ale w marszu nie bardzo się to sprawdza. Ostatecznie wykorzystujemy pasek od pokrowca – pełna improwizacja. Buzie nam się śmieją i kiedy idąc Krakowskim Przedmieściem, śpiewamy fragment „Wielka radość na Syjonie” (TGD), ta radość naprawdę jest. Mijająca nas staruszka uśmiecha się serdecznie. Wkraczamy na Plac Zamkowy, gdzie wyrasta przed nami choinka i trochę turystów, pomimo narastającego wiatru. Na ustach „Tęcza” Grzegorza Kloca. W wąskich uliczkach Starówki jest świetna akustyka, głos niesie się na co najmniej sto metrów. Przechodzimy obok grupy obcokrajowców, przyglądających się nam z zaciekawieniem. Wołamy: God loves you! – i śpiewamy dalej.

Dochodzimy do Barbakanu. We wnęce jak zwykle ktoś gra i zbiera pieniądze. Grupka młodzieży, jeden chłopak ma gitarę. Nie chcemy wchodzić im w paradę, lekko ściszamy głosy, ale jakoś samoistnie nogi zwalniają, aż w końcu stajemy naprzeciwko. Michał cicho przebiera palcami po strunach. Któremuś z nas się wyrywa:  A może dla was coś zaśpiewamy? – na co chłopak z gitarą odpowiada pytaniem o akordy. Po chwili stoimy razem we wnęce i śpiewamy, ile sił w płucach. W międzyczasie trochę rozmów „w kuluarach”, potem przerwa. Michał uczy nowopoznanego Staśka akordów, trochę się sytuacja rozmydla. Kiedy nie wiadomo jak zacząć, czasem najlepiej prosto z mostu, pytamy więc: Chcecie, żebyśmy wam opowiedzieli o sobie? – Kiwają głowami na tak. – Wiecie, każdy z nas w pewnym momencie życia spotkał się z Bogiem… – O nie, tylko nie to, fanatycy – jęczy Stasiek. Nie dajemy jednak sobie przerwać. – Największym fanatykiem był Jezus! A gdyby stał teraz przed wami? I mówił do was? Że chce was uzdrowić, że chce wam dać miłość, która przewyższa wszystko inne. Miłość, która jest większa niż wszystko, co poznaliście do tej pory. Chce wam dać radość, wolność i pokój w sercu! I co byście mu powiedzieli, „odejdź fanatyku”? Na chwilę zapada cisza.

Zaczynam mówić swoje świadectwo. Stasiek bąka: Dobra, ale z podkładem…  – I zaczynają z Michałem brzdąkać na gitarach. Atmosfera się rozluźnia, a ja uskuteczniam swój spontaniczny monodram (https://www.youtube.com/watch?v=YVNba943uyU). Kiedy opowiadam o swym życiu i wiecznie niespełnionej tęsknocie, zanim poznałam Boga, chłopcy przygrywają na nostalgiczną nutę. Kiedy dochodzi do kulminacyjnego punktu opowieści – udaje mi się wygrać konkurs Praca Jak Marzenie – spontanicznie zaczynamy razem slamować i nawet coś nam się rymuje – Wygrała konkurs na bloga, oh yeah, i poznała Boga! – Wszyscy wybuchają śmiechem, więc lecimy dalej. – Uwaga, uwaga, przed państwem stoi kto? – Gitary, niczym u rasowych mariachi, budują napięcie i… – Agataaa! A jej historia to… ? – Znowu gitary… – Sri Lankaaa!

Atmosfera jest jak marzenie. Zimowy wieczór, barbakan, prószy pierwszy śnieg, dźwięk gitar i ludzie, którzy chcą słuchać… Trudno sobie wyobrazić wspanialsze okoliczności, żeby opowiedzieć o dniu, w którym Bóg wywraca życie do góry nogami oraz o Bogu, który słucha i odpowiada. Obejrzyj historię Agaty: https://www.youtube.com/watch?v=hEmnS8qdJVo.

W międzyczasie pojawia się dziewczyna z chłopakiem. Stają z boku, ona się uśmiecha, on ma nieprzenikniony wyraz twarzy. Kątem oka widzę, jak w pewnym momencie szturcha go łokciem i mówi:  A widzisz? Mówiłam ci, żeby tu przyjść! – Kiedy znowu śpiewamy: „Wszyscy ludzie klaszczą w dłonie, cała ziemia śpiewa”, Monika zaczyna śpiewać z nami. Ma piękny głos! Na koniec mówi coś wzruszającego: Osiem miesięcy na was czekałam! To naprawdę cud!

***

Agata: Tego wieczoru zostaliśmy już na Barbakanie. Mam wrażenie, że stworzyliśmy tam wspólnie szczególną atmosferę i w powietrzu można było wyczuć Bożą obecność. Bóg nie widział w tych młodych ludziach grupki, która zbierała na wino, ale drogocenne perły. Każda z nich ma swoją historię, za każdą z nich Jezus oddał swoje życie, z każdą z nich pragnie żyć i dać im przyszłość, o jakiej im się nie śniło. Na koniec zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie i wyściskaliśmy się na pożegnanie. I pomyśleć, że mogliśmy się tak po prostu minąć…

Stay tuned, wkrótce ciąg dalszy Warszawskich Mariachi! 🙂

Tags

Comments are closed.