Polecamy
Integralność (30 kwietnia, 2022 10:36 am)
Nowość wydawnicza: Finansowe IQ (29 maja, 2020 6:02 pm)
Premiera Głosu Przebudzenia (6 marca, 2020 11:58 am)
Nowość wydawnicza: Boży niezbędnik (14 grudnia, 2018 7:06 pm)

1 stycznia 2014

24 marca 2014
Comments off
1 893 Odsłon

Jeszcze nie do końca wiemy, jaką formułę będą miały nasze wyjścia ewangelizacyjne na miasto, ale czujemy całym sobą, że w Nowy Rok chcemy wejść z przytupem. Po Trakcie Królewskim w święta przechodzą tysiące ludzi. To najlepsze miejsce, by dla nich zaśpiewać! Na tę okazję bierzemy porządne nagłośnienie z kościoła, wyjątkowo będziemy „stacjonarni”. Wcześniej spotykamy się na próbie, solidnie prześpiewujemy wszystko, gdy w jednej sekundzie próba zamienia się w uwielbienie i przychodzi potężna Boża obecność. Coś niesamowitego. Aż trudno się zebrać. Kiedy wychodzimy, wszystko w środku kipi z radości. Zajeżdżamy na skwer Hoovera, rozstawiamy sprzęt, odpalamy agregat i zaczynamy! Wokół gromadzą się ludzie, a my śpiewamy ile sił w płucach (i gramy aż do zdarcia palców). Aż tu w połowie piosenki pada agregat i cichną mikrofony. Jakoś dajemy radę, na przemian z Agatą mówimy (a raczej „wykrzykujemy”) swoje świadectwo, a Michał walczy z agregatem. Mija z pół godziny improwizacji, aż w końcu odpala. Śpiewamy znowu z nagłośnieniem, nieopodal rodzina z dziećmi zaczyna tańczyć, a do nas podchodzi chłopczyk i śpiewa z nami kolędę.
Bóg jest z nami. Podpowiada, co mówić. Grzeje swym ogniem od wewnątrz. Przed nami cały czas gromadzą się ludzie. Słuchają, gdy mówimy, że wystarczy zawołać do Boga, jeśli naprawdę chcemy Go poznać. Że jeszcze nigdy w historii świata nie było tak, żeby Bóg nie odpowiedział na wołanie z głębi serca. Tylko czasem trzeba się wsłuchać w ten głos. Bo czasem jest jak cichy szept. Delikatny. Nienapraszający się. Dookoła migoczą tysiące światełek, jest jak w bajce.

***

Nagle w tłumie ktoś mi macha. Widzę chłopaka, z którym rozmawiałam na innej ewangelizacji, kilka tygodni wcześniej, w zupełnie innej części miasta. Odmachuję i podbiegam: Widzisz, już drugi raz Bóg nas podsyła. To nie przypadek! – Maciek zgadza się ze mną, choć wiem, że sam musi dojść do pewnych rzeczy. Wiem, że jeszcze się spotkamy.
Równocześnie zauważam, że od dłuższego czasu filmuje nas dwóch chłopaków. Kiedy kończą i chcą odejść, podbiegam do nich – nietrudno o pretekst, proszę, żeby przesłali nam potem nagrania. I znowu toczy się dobra rozmowa, o Tym, który przemienia, który daje pełnię, który wyprowadza na wolność.

***

Jedna dziewczyna stoi długo przed nami. Wysłuchała już paru piosenek i głoszenia. Agata do niej podchodzi i rozmawiają. Okazuje się, że Sylwia szła się właśnie pomodlić do św. Anny, ale zamiast tam, trafiła do nas. I znowu wiemy, że to nie przypadek. Poznała Boga kilka miesięcy wcześniej i ma w głowie wiele pytań i równie wiele chęci, by Jemu służyć. Kiedy kończymy nasze noworoczne, uliczne świętowanie, jedziemy wszyscy razem do Agaty na herbatę. Czas na opowieści. Sylwia ma potężne świadectwo. Przez rok chodziła do kościoła, choć uważała się za niewierzącą. To tylko potwierdza moją tezę, że tak naprawdę, nie ma ateistów – są tylko ludzie, którzy po prostu nie znają lub nie chcą poznać Boga.
Sylwia do niedawna była lesbijką. Kiedy słyszę, jak bała się to powiedzieć w kościele (nawet po swoim nawróceniu!), aż mi się serce kraje. Tak naprawdę, często to właśnie chrześcijanie robią Bogu dużo gorszy PR niż ci, którzy go nie znają. Pytanie, dlaczego stawiają się w roli Jedynego, który sądzi? Grzech jest grzechem i oddziela nas od Boga, ale to nie nam oceniać, co jest gorsze – alkoholizm, homoseksualizm czy może obgadywanie innych… Bóg ma to do siebie, że wyprowadza z każdej opresji, jest tylko jeden warunek – trzeba chcieć. Mnie uwolnił od papierosów, od gniewu i od wielu innych rzeczy. Sylwię – od homoseksualizmu. Po prostu. Bo taki jest nasz Bóg. Wyprowadza na wolność. Więc nie róbmy mu złego PR-u. On kocha wszystkich tak samo!
Z Sylwią długo rozmawiamy, opowiadamy, na czym polega wejście w prawdziwe uczniostwo, mówimy o darach Ducha Świętego. Kilka dni później okazuje się, że zaczęła się modlić językami – wystarczyła jedna rozmowa, by przez wiarę sama wzięła to, co Bóg chce dać każdemu z nas!

Tags

Comments are closed.