Blogi
Teologia Boża a teologia Jonasza (Czerwiec 18, 2018 6:12 pm)
Czy jesteś bogaty w Bogu? (Czerwiec 7, 2018 7:06 pm)
Prawdziwe objawienie (Maj 23, 2018 10:38 pm)
Potrzebujemy osobistego objawienia (Maj 10, 2018 3:54 pm)
Maria z Betanii (Kwiecień 30, 2018 2:34 pm)

Z historią na „ty”

24_Strategy_1000

Tekst: Tomasz Wasiak

Jeśli nauka historii kojarzy się waszemu dziecku jedynie z wkuwaniem dat, to jest ona, po pierwsze –  nudna, a po drugie –  mało skuteczna. Co innego, jeśli nauka staje się dobrą zabawą! 

I tutaj kryje się odpowiedź na pytanie, dlaczego ten artykuł jest w dziale „Sport, podróże, hobby”, a nie „Rodzina”. Chodzi bowiem o gry, a ściślej mówiąc, o planszowe gry historyczne. Równie często określa się je jako planszowe, lub wojenne, gry strategiczne, gdyż każda z nich jest mniej lub bardziej udaną próbą rekonstrukcji jednej z wielu wielkich bitew, które rozegrały się na przestrzeni dziejów.

Ciekawą częścią każdej gry jest dołączony do niej komentarz historyczny. W zwięzły sposób opisuje on tło rozgrywających się wydarzeń, a także ich historyczne następstwa. Komentarz często tłumaczy przyczynę pewnych specyficznych uwarunkowań występujących później w samej grze. Co najważniejsze, nie tylko mówi nam o tym, co się wydarzyło, ale – przede wszystkim – odpowiada na pytanie: „dlaczego?”.Komentarz często zwraca uwagę na błędy popełnione podczas prawdziwej bitwy, co może stać się natchnieniem do stworzenia naszej własnej strategii.

Wiedza w praktyce
Przeczytać jednak, to jedno, a zobaczyć, to zupełnie coś innego. Najwięcej uczymy się dopiero podczas rozgrywki, kiedy to my sami musimy zdecydować kogo i którymi dywizjami zaatakować albo gdzie się okopać. Dopiero wtedy naprawdę  okazuje się, na ile słuszne były podjęte przez nas decyzje oraz na ile udało nam się zrealizować lub wręcz przebić rzeczywiste osiągnięcia ówczesnych generałów.

Jak w ten sposób zdobyta wiedza sprawdza się przy tablicy? Przetestowałem to osobiście… – celująco! Jedna rozgrywka bitwy nad Bzurą może nie tylko zastąpić wiele godzin wkuwania faktów o całej kampanii wrześniowej, ale znacznie tę wiedzę pogłębić i uszczegółowić. A to dopiero początek. Zaciekawienie samym tematem pomaga w dalszym samodzielnym zdobywaniu wiedzy  Nie tylko konkretną bitwą, ale  historią w ogóle. I właśnie o to chodzi.
Wszyscy mają swoje ulubione epoki historyczne, jednak bez względu na preferencje, każdy może znaleźć tu coś dla siebie. Dlatego gry strategiczne to doskonała rozrywka dla całej rodziny!

Dla cierpliwych… czyli nieco starszych
Gry wojenne są raczej skierowane do dorosłych oraz młodzieży w wieku co najmniej gimnazjalnym. Młodsze dzieci najprawdopodobniej straciłyby zainteresowanie jeszcze na etapie przygotowań. Samo rozstawienie wszystkich żetonów na planszy zajmuje nawet godzinę, a rozegranie pojedynczej partii co najmniej kilka kolejnych. Poza tym, przeciętnemu początkującemu graczowi, opanowanie zasad zajmuje na tyle długo, że stanowi to często barierę nie do pokonania. Jeśli jednak mu się uda, rozgrywka z pewnością to zrekompensuje.

Los to nie wszystko
Pomimo pewnych podobieństw, gry wojenne to nie szachy. Głównie  ze  względu na to, że występuje tutaj czynnik losowy – rzut kostką. Liczba wyrzuconych oczek podstawiona do odpowiedniej tabeli decyduje o sukcesie lub porażce każdego z wielu starć na różnych odcinkach frontu. Myli się jednak ten, kto myśli, że łut szczęścia wystarczy. Opracowanie dobrej strategii natarcia to nie lada łamigłówka, a bezustannie zmieniająca się sytuacja nie pozwala nawet na chwilę nieuwagi. Jak w każdej grze, dostrzeganie pojawiających się szans oraz wykorzystywanie błędów przeciwnika to podstawa ostatecznego sukcesu.

Truudna konkurencja
Pierwsze tego typu gry pojawiły się w Polsce jeszcze w latach 80. XX wieku. Dzisiaj można zadać sobie pytanie: czy taka rozrywka, w dobie upowszechnienia się komputerów i Internetu, wciąż jest czymś atrakcyjnym? Choć ogólna odpowiedź brzmi „nie” (wystarczy policzyć, ile czasu uczniowie spędzają przed komputerem), warto dać dzieciom jakąś alternatywę. Grając w gry planszowe, po pierwsze, nie siedzą one przed monitorem, po drugie, wchodzą w interakcje (i to twarzą w twarz) z prawdziwymi graczami, a po trzecie, wiele się uczą i wytężają szare komórki. Oprawa graficzna, czy efekty dźwiękowe w grach komputerowych mają jedynie zapewnić rozrywkę, nie odzwierciedlając  historycznej rzeczywistości. Dlatego też myślę, że zgodność faktograficzna w przypadku tych klasycznych (planszowych) gier wciąż będzie stanowić ich niezaprzeczalny atut. Atut, który, by przyniósł spodziewane efekty, powinien być jednak stosowany w sposób świadomy – nie tylko jako rozrywka, ale także jako pomoc dydaktyczna.

Tutaj otwiera się szerokie pole do popisu dla rodziców,  którzy mogą w ten sposób rozwinąć rodzinne relacje.

Po pierwsze – plansza… Jest nią mapa rejonu, w którym rozegrała się bitwa, z zaznaczeniem wszystkich ówcześnie ważnych strategicznie elementów terenu (wzgórza, rzeki, drogi, mosty, miasta itp.). Jest ona zazwyczaj podzielona na sześciokątne pola, po których się poruszamy.
Po drugie – pionki… a ściślej mówiąc: żetony. Liczba mnoga jest tutaj jak najbardziej wskazana – w przeciwieństwie bowiem do klasycznych gier, gdzie każdy z graczy porusza się jednym pionkiem, tutaj każda ze stron ma do dyspozycji kilkadziesiąt, a często nawet ponad sto żetonów symbolizujących różnego typu oddziały – mogą być to pułki piechoty, kawalerii, brygady pancerne czy też artyleria. Każda z jednostek ma swoje specyficzne właściwości, możliwości ruchu oraz, co najważniejsze, siłę ognia.
Po trzecie – zasady… Zazwyczaj jest to kilkunastostronicowa książeczka przypominająca trochę Kodeks drogowy. Jest tam cały zestaw paragrafów, które drobiazgowo regulują sposób poruszania się oraz rozstrzygania poszczególnych starć, a także kryteria zwycięstwa.

Comments are closed.