Blogi
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)
Unicestwienie spisku (Wrzesień 29, 2017 12:10 pm)

Wywołani na pokaz

pokaz1000

Tekst: Ania Kulig

Wy jesteście światłem świata, nie może być ukryte miasto, które leży na górze, ani nie zapalają świecy i nie stawiają jej pod naczyniem – ale na świeczniku, i świeci wszystkim, którzy są w domu. Tak niech przed ludźmi zaświeci wasze światło, aby mogli widzieć wasze szlachetne (Przyp. aut.: piękne, dobre stosowne, zdatne, szczęśliwe, doskonałe) czyny i chwalić waszego Ojca, który jest w niebiosach. (Mat 5.14-16 UBG)

Przykład przemawia lepiej niż słowa. Słowa i przykład to autentyczność, zapada w pamięć tych, którzy są jej świadkami, obserwatorami. Autentyczność jest rozpoznawalna, ma zdolność konfrontowania i oddziaływania, zdobywa naśladowców lub ujawnia przeciwników. To był, jest i będzie Boży standard.

Gdy narodziliśmy się na nowo, Bóg umieścił w nas swoje życie, swoją światłość, zapalił swoją lampę . Życie Boże w nas, Chrystus w nas nadzieja chwały jest tą światłością. Światło życia w pogrążonym w ciemności świecie, nadzieja dla ludzi, lampa dla rozbitków, by dotrzeć w bezpieczne miejsce, odnaleźć drogę do życia z Bogiem. Pan Jezus powiedział: „kto mnie widział, widział Ojca” (Jan 14.9).

Odkąd swoje życie Bóg umieścił w nas, żyjemy po to, by ten, kto nas widzi, widział naszego Ojca. Żyjemy, by pokazać Jego naturę, charakter, myślenie, motywacje, postawy, nadnaturalne dary, zdolności, w których przejawia się moc Ducha Świętego. Wielu chrześcijan potrzebuje przyjąć tą wizję dla swego codziennego życia. Chrystus w nas nie może być ograniczany tylko do spotkań społeczności wierzących.

Co i kogo widzi świat w nas na co dzień? Co słyszy z naszych ust, jakie postawy, wybory niesiemy, czego jesteśmy przykładem?

Kiedy w codziennym życiu staję w obliczu różnych sytuacji, wydarzeń, nacisków, pokuszeń, prowokacji, szukam wskazań Słowa, by właściwie zareagować, odpowiedzieć lub nie. Przychodzą wtedy wersety, przykłady z Biblii. Zdarza się , że potrzebuję jeszcze raz podejść do niezaliczonej lekcji i odrobić ją pozytywnie, ale Pan daje wtedy rozróżnienie, mądrość, determinację i pewność. Jesteśmy Jego uczniami nie po to, by się tylko uczyć, ale by się nauczyć.

Gdy Bóg zapalił lampę kościoła w dniu Pięćdziesiątnicy i wierzący nieśli ten ogień dalej, często wśród prześladowań, świat – ludzie wokół – zobaczyli coś innego w nich i pośród nich niż wszędzie obok. Wiedzieli, że to Bóg i wielu przyszło do Niego. Pan Jezus mówił: „A Ten, który mnie posłał jest ze mną; Ojciec nie zostawił mnie samego, gdyż ja zawsze robię te rzeczy, które Mu się podobają. I gdy on mówił te rzeczy, wielu uwierzyło względem niego”. (Jan 8.29-30 UBG).

Idąc za tym przykładem róbmy to, co Ojcu się podoba i niech świat zobaczy, że On jest z nami. Inni ludzie przyjdą do Niego i dla Niego! To Słowo działało w życiu Jezusa i tak samo zadziała w naszym. Jesteśmy powołani, wywołani dla świata na pokaz, jako ludzie żyjący przez Niego, dla Niego, wyrażający postawy, działania, które są Bogu miłe, bliskie, objawiające Jego osobowość, naturę, wspólnotę serca, myśli i Ducha. Zostaliśmy wybrani jako ludzie, na których życiu Bóg chce pokazać swoją przychylność, łaskę, błogosławieństwo, ochronę, zbawienie. Wywołał nas na pokaz jako dowód siły, mocy i prawdy Jego Słowa.

Narodziny kościołów lokalnych opisanych w Biblii były tego przykładem. Np. kościół w Efezie został wzbudzony w miejscu silnego, oddziałującego na cały region kultu Artemidy. Życie i ekonomia miasta była z nim związana. Narodziny kościoła nie odbyły się w cichości, niezauważone. Gdy zaistniał kościół nie obyło się bez rozruchów związanej kultem ludności i odrzucenia religijnych liderów żydowskich. Potem wierzący w Efezie toczyli ustawiczny bój, by ewangelia mogła trwać, umacniać się i rozprzestrzeniać – mówi o tym list do Efezjan, Dzieje Apostolskie i Objawienie Jana. To nie był bój z ciałem i krwią, ale ze złymi zwierzchnościami duchowymi skonfrontowanymi i tracącymi swój dotychczasowy wpływ.

Oczami naturalnego człowieka na wierzących w Efezie patrzyli współmieszkańcy i przybysze. W nadnaturalnym patrzył na nich Bóg, który zna myśli i serca ludzi. Również ich życie obserwowały duchowe byty. Bezustannie życie tych ludzi było wystawione na pokaz. Jaki obraz, jakie świadectwo nieśli?

Ef.1 .1 święci, godni zaufania; 1.15 chodzący w wierze i miłości do wszystkich świętych; 4.2 z wszelką pokorą i łagodnością, z cierpliwością, znosząc jedni drugich w miłości; 4.3 starając się zachować jedność Ducha w spójni pokoju; 5.1 naśladowcy Boga jako dzieci umiłowane; 5.9 nieśli owoc światłości, którym jest wszelka dobroć, sprawiedliwość i prawda; 5.10 dochodzili, szukali tego, co jest miłe Panu; 5.11-13 nie mieli nic wspólnego z bezowocnymi uczynkami ciemności, ale je raczej karcili (bo to nawet wstyd było mówić Pawłowi , co się potajemnie wśród ludzi poza kościołem działo).

Wszystko to zaś dzięki światłu – standardowi życia, który nieśli wierzący – wychodziło na jaw jako potępienia godne. Od Ef.4.25 do 5 .9 są wskazania i nauka do jakiego życia zostali ci ludzie (i wszyscy inni wierzący) powołani i uzdolnieni przez Boga. To było ich świadectwo, pokaz dla ludzi.

Ale w planie Boga jest uczynić z Kościoła pokaz dla całego stworzenia: także dla istot duchowych. Paweł mówi do kościoła o swoim powołaniu jako apostoła (Ef.3.9-10): I abym na światło wywiódł, tajemny plan, ukryty od wieków w Bogu, który wszystko stworzył. Aby teraz nadziemskie władze i zwierzchności w okręgach niebieskich poznały przez Kościół różnorodną mądrość Bożą.

I kościół w Efezie był świadomy takiej roli i powołania, uczony i przygotowywany do niego (Ef. 6.11-12): Przywdziejcie całą zbroje Bożą, abyście mogli ostać się przed zasadzkami diabelskimi. Gdyż bój toczymy nie z krwią i ciałem lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.

Pobożni, prawi, bogobojni ludzie, mający swoje rodziny, bliskich, trudniący się różnymi zajęciami i tak postrzegani przez sąsiadów, w duchowym wymiarze byli jak uzbrojeni gladiatorzy na arenie, toczący codziennie swój wytrwały, ciężki ale zwycięski bój, pokonując przeciwnika i ustanawiając nowe granice Królestwa Bożego w swoim własnym życiu i życiu innych – kościół rósł w liczbę i wpływ. Byli widowiskiem dla bytów i istot duchowych.

A jakimi widział ich Bóg, który zna serca i myśli człowieka? (zob. Obj 2.1-11)

(Obj. 2.2-3 UBG) Znam twoje czyny, cierpienie (przyp. aut.: ból, zmęczenie, znużenie) i twą wytrwałość, (przyp. aut.: cierpliwość, wytrzymałość), że nie możesz znieść bezwartościowych oraz wypróbowałeś tych, co nazywają siebie apostołami- a nimi nie są i znalazłeś ich kłamliwymi. A wytrzymałeś i masz cierpliwość, ciężko też pracowałeś z powodu mego Imienia oraz się nie zmęczyłeś.

Bóg widział i uhonorował ich za cierpienie, wytrwałość w nim, lojalność, wierność, wytrzymałość, wysiłek, cierpliwość, rozróżnienie i odrzucenie fałszywych posług. Widział ich ciężką pracę, jaką ponosili ze względu na Jego osobę i Imię , a nie swoje, ludzkie wywyższenie. Potwierdził ich autentyczność w tym, co głosili ludziom i czym sami żyli przed Bogiem, i jak go reprezentowali. W tym wszystkim chciał, by pokazali światu jeszcze jedno – ich pierwszą miłość do Niego! W trudzie, boju, wysiłku -prawdziwych, szczerych i wartościowych w Jego oczach rzeczach – gdzieś blask jej światła w ich życiu przygasł.

Ale mam przeciwko tobie (przyp. aut. w odniesieniu do ciebie), że zaniedbałeś twą pierwszą miłość. Zatem pamiętaj czemu osłabłeś, skrusz się (przyp. aut. żałuj) oraz rób czyny jak na początku, Zaś jeśli nie, jeżeli się nie skruszysz, to szybko wyruszam do ciebie oraz wstrząsnę twoją podstawką lampy z powodu jej pozycji. (Obj.2.5 UBG )

Bóg chce, by miłość jego ludzi do Niego była zawsze płomienna i widoczna dla świata i całego stworzenia. Pierwsza miłość będąca fascynacją dla osoby Boga i celebracją społeczności z Nim, jak oblubienicy z oblubieńcem: Albowiem miłość jest mocna jak śmierć, namiętność twarda jak Szeol. Jej żar to żar ognia, to płomień Pana. Wielkie wody nie ugaszą miłości, a strumienie nie zaleją jej (P.n.p. 8.6-7).

Bóg mówi: przywołaj pamięć pierwszych chwil, kiedy przyjąłeś miłość ode mnie, i którą mnie obdarzyłeś. Żałuj tego, niech ci będzie przykro, że doświadczenie tamtych rzeczy i chwil, oddaliło się z twego życia, zapragnij tego na nowo, bo moja miłość do ciebie nigdy nie osłabła. Żyj w takiej samej relacji ze mną, jak na początku.

Zniknęło z życia chrześcijan w Efezie to, co Bóg chciał przez nich pokazać światu.

Nawet wśród ludzi ma swoją siłę i wymowę fakt, gdy dwoje bliskich sobie osób – mąż i żona – mimo upływu lat, codziennego wysiłku, pokonywania trudnych, kryzysowych sytuacji, potrafią zachować nie tylko wierność, lojalność i szacunek (jak wierzący w Efezie) ale emanują wciąż radością i świeżością uczucia, więzi, która ich połączyła i stała się spoiwem relacji, w której trwają od wielu, nawet dziesiątek lat. To jest siła wyrazu i przekaz dla wielu, którzy to widzą. Takie fakty mówią i pokazują więcej o wzajemnej relacji, jej głębi, prawdziwości niż dziesiątki słów, opowieści i argumentów. Również i to Bóg pragnie wywieść na pokaz przez swój Kościół. Żyjemy w czasach, o których Słowo zapowiedziało, że miłość wielu oziębnie, będzie jej deficyt na wielką skalę. Wielu ludzi mówi o miłości, śpiewa o niej, deklaruje ją, ale tak naprawdę coraz mniej lub wcale jej nie rozumie.

Jesteśmy wywołani z tego pokolenia przez Boga i wzbudzeni, by pokazać miłość Boga do ludzi i ludzi do Boga. Skonfrontować wszelkie jej definicje i wyobrażenia ludzkie z prawdą absolutną i wieczną odnośnie jej.

Nikt z was, kto zapali lampkę nie umieszcza jej w ukrytym miejscu, ani pod naczyniem – ale na podstawce, aby ci, co wchodzą widzieli światło. (Łuk. 11.33 UBG)

Bóg, który zapalił w nas swoje światło dba też o to, by nasze życie nie pozostało w ukryciu, ale było wyniesione i widoczne dla innych. Może myślisz, że choć jesteś wierzącym w Chrystusa, to twoje życie przejdzie w tzw. „cichości ducha” . Nikt z nas nie jest jednak tutaj incognito, by żyć bez ujawniania swojej tożsamości i osobowości w Chrystusie. Może jesteś osobą , której trudno oswoić się z myślą, że tak wiele osób, czy istot – duchy, aniołowie, obłok świadków – i sam Bóg patrzy na każdy twój krok, słowo, działanie. Prawda jest taka, że ludzie, istoty duchowe są skonfrontowane w zaskoczeniu (które jest zapowiedzią ich klęski) lub podziwie, widząc w życiu i działaniu wierzących, miłość, siłę, zdolność i mądrość Bożą. Jest w tym siła przekonania i siła rażenia.

Może jesteś osobą, której trudno stanąć nawet przed grupą ludzi, by coś powiedzieć. Oswój się jednak z myślą, że każdy z nas, wierzących w Pana Jezusa został wywołany i przygotowany na pokaz. Przyjęcie tego uwolni z ukrycia i zawstydzenia wiele powołań, wzbudzi wiele darów, które przygotował na ten czas Bóg.

Comments are closed.