Blogi
Teologia Boża a teologia Jonasza (Czerwiec 18, 2018 6:12 pm)
Czy jesteś bogaty w Bogu? (Czerwiec 7, 2018 7:06 pm)
Prawdziwe objawienie (Maj 23, 2018 10:38 pm)
Potrzebujemy osobistego objawienia (Maj 10, 2018 3:54 pm)
Maria z Betanii (Kwiecień 30, 2018 2:34 pm)

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o ofierze, ale boicie się zapytać

25_Ofiara_1000

Tekst: Marek Lipski

Kiedy pewnego razu przygotowywałem dla pewnej firmy ofertę, pracownik pilotujący zlecenie z jej ramienia zaproponował, żebym w ofercie zawarł wyższe stawki. Gdy wyraziłem zdziwienie jego niespodziewaną hojnością, odpowiedział: „Nie ma sprawy – i tak płaci firma. A jak mogę oddać coś nieswojego, to zawsze oddam”.

To klasyczny przykład podejścia statystycznego Polaka do kwestii ofiarności: jeśli coś dla kogoś zrobić, to cudzymi rękami, a jeżeli dawać – to coś, co nic nie kosztuje. W myśl powszechnej zasady: „no, to weźmy się i zróbcie!”. Za ludzi sukcesu uważa się dziś tych, którzy ponoszą najmniejsze ofiary – najwięcej przy tym zyskując. Natomiast „poświęcenie” to słowo, którego się boimy. Choć w głębi serca podziwiamy ofiarność, to z drugiej strony jej nie rozumiemy i pukamy się w głowę, gdy ktoś decyduje się na poświęcenie.

Inne pojęcie sukcesu
Kult komfortu niepodzielnie panuje na świecie i wdziera się szturmem także do kościołów. Coraz więcej wierzących nie chce słuchać o ofierze, ale o łatwym zwycięstwie i spektakularnym sukcesie. Kiedy nie nadchodzą, zaczynamy zastanawiać się nad sensem zaufania Bogu. Problem jednak w tym, że Bóg ma często inne pojęcie sukcesu od naszego. Jeżeli więc naprawdę chcemy podobać się Bogu, musimy dowiedzieć się, co przynosi uznanie w Jego oczach.

Podboje? I co z tego
Nigdzie na kartach Biblii nie ma choćby wzmianki o tym, żeby Bóg był dumny z ludzkiej potęgi w sferze ekonomicznej, militarnej lub towarzyskiej. To, o co się zabiega i uważa za sukces, dla Boga nie ma znaczenia. Na Nim wrażenie robi ofiara.
Nawet w Starym Testamencie, gdzie spotykamy wiele wzmianek na temat walk i podbojów, to nie samo zwycięstwo było Bożym celem dla człowieka, ale przemiana ludzkiego serca i zaufanie Mu – pomimo trudnych okoliczności.
W Psalmach czytamy, że Pan nie ma upodobania w sile rumaków ani w goleniach męża. To, co podobało się Bogu, to nie moc i siła fizyczna, nie zdobyte bogactwa i terytoria. Kto więc może zaimponować Bogu? Dla przykładu, Jan Chrzciciel: ubogi kaznodzieja, dziwak znad Jordanu, który przez całe życie dorobił się jednej zmiany ubrań. To o nim Pan Jezus dal świadectwo, że większy od niego nie narodził się z kobiety.

Bohaterstwo incydentalne
W Bożych oczach to właśnie Jan odniósł sukces, mimo że został ścięty. Jednak zdecydowanie nie można powiedzieć tego samego o Salomonie, który mógł ścinać kogo chciał i kiedy chciał. Atutem Jana Chrzciciela był fakt, że jego całym kapitałem był Pan!
Co zatem imponuje Bogu? Jak czytamy w Objawieniu Jana, wrażenie na Nim wywiera np. poświęcenie Jego świętych aż do śmierci, którzy „swego życia nie umiłowali tak, by raczej wybrać je niż śmierć”! Wydaje się to dość okrutne, ale tylko z perspektywy człowieka, który w momencie śmierci traci wszystko, co kochał. Jeżeli jednak człowiek ten kochał tylko Boga, to tak naprawdę nie traci nic, a jedynie zyskuje – jest już z Tym, którego kocha. Z ludzkiej perspektywy traci wszystko, z Bożej – zyskuje wieczność.

Uwielbienie przez ofiarę
Przyjrzyjmy się Annie – matce Samuela, która w desperacji złożyła Bogu obietnicę, że jeżeli Ten da jej syna, ona odda go na służbę Panu. Jak wiemy z kart Biblii, po narodzinach Samuela i odstawieniu go od piersi odprowadziła chłopca do świątyni. Prawdopodobnie do tego momentu zmagała się z pokusą niedotrzymania Bogu słowa. Ilu z nas uległoby jej… Można byłoby puścić wodze fantazji i wyobrażać sobie, jak negocjuje z Bogiem, szukając zastępczej ofiary, albo żałuje swojej obietnicy. Czytamy jednak, że przed oddaniem ukochanego syna kapłanom Anna składa Bogu ofiary. Czyni tak, bo rozumie, że oddawanie Bogu najcenniejszych rzeczy jest przywilejem – to od Boga otrzymała tak cenny podarunek.
W tym kontekście śmieszne są deklaracje tych, którzy zarzekają się, że gdyby Bóg dał im wygrać milion w totolotka, to oddaliby sto tysięcy na kościół czy misję. Cóż za ofiarność! W tym wypadku ofiarę Anny można by analogicznie opisać w ten sposób: wygrała milion, oddała Bogu milion i jeszcze dorzuciła kilka tysięcy od siebie. Trzeba podkreślić, że jej ofiary nie stanowiły pieniądze, ale jedyne i wyczekane dziecko. Tak naprawdę oddała Panu swoje przyszłe życie i wszystkie chwile, które mogłaby spędzić ze swoim synem. Ta decyzja złamała jej serce, ale w oczach Pana miała wielką wartość, bo w ten sposób naprawdę Go uwielbiła. Ta ofiara była fundamentem pod przeznaczenie i powołanie Samuela.

Poświęcenie porusza Niebo
To, co zrobiła Anna – choć imponujące – jednak znowu było jednorazowym aktem oddania. A największe uznanie w Bożych oczach ma poświęcenie: jako całkowite oddanie siebie (nie czegoś lub kogoś) i swojego codziennego życia Bogu do realizacji Jego celów. O wiele trudniej jest bowiem umierać po kawałku, przez lata, podejmując liczne trudne decyzje.
Ci, którzy podjęli to wyzwanie, dokładnie rozumieją, co mieli na myśli Piotr i Paweł, którzy mówili o przywileju cierpienia dla Chrystusa. Przywilej ten polega na tym, że dobrowolnie możemy, ale nie musimy (i na tym polega przywilej) wystawiać się na cierpienie lub stratę ze względu na Pana. W Bożych oczach ma wartość, kiedy znosisz upokorzenia, aby służba Pańska mogła być kontynuowana. Kiedy stale rezygnujesz ze spędzania czasu dla swojej przyjemności, ale oddajesz go Bogu. Kiedy znosisz obmowy i niesprawiedliwe oskarżenia. Kiedy nie żyjesz na takim poziomie finansowym, jakbyś mógł, bo rezygnujesz z lepszych posad, aby Mu służyć. Kiedy trwasz w miejscu powołania i nie rezygnujesz, mimo chwilowego braku efektów.
To właśnie te niepozorne, ale heroiczne, codzienne decyzje sprawiają, że Niebo się zdumiewa, a Bóg się chlubi.

Konieczny koszt
Gdyby nie było trudności, nie byłoby skali odniesienia do określenia wartości ofiary, gdyż jej wartość zależy od stopnia tych trudności. Paradoksalnie: im trudniej, tym lepiej, bo wtedy mamy szansę na ofiarowanie czegoś bardziej wartościowego.
Kiedy więc sprawy nie układają się po naszej myśli, a sukcesu nie widać, trzeba zadać sobie pytanie: co w tych okolicznościach mogę ofiarować najcenniejszego? Zamiast narzekać na zły los, warto pomyśleć, że może to sam Bóg daje właśnie szansę dokonania czegoś naprawdę wielkiego.
Ofiara ma wartość przed Bogiem tylko wtedy, jeżeli coś nas kosztowała. Im więcej wymagało jej składanie, tym bardziej uhonorowało to Pana.
Oczywiście nie chcę przez to promować ascetyzmu czy samoudręczenia. Chcę jedynie powiedzieć, że dla Boga ma znaczenie, przez co przechodzisz i ile cię to kosztuje. Nie unikaj więc trudniejszej drogi, bo na jej końcu czeka Pan. A to coś znacznie lepszego niż pozorny sukces.

Tags

Comments are closed.