Blogi
Bądź mężny (Sierpień 22, 2017 2:16 pm)
Boże prawa (Sierpień 12, 2017 8:09 pm)
On widzi tajemnice (Sierpień 2, 2017 7:54 pm)
Odwet Boży (Lipiec 26, 2017 12:31 pm)
Chodzenie w wymiarze nadnaturalnym (Lipiec 20, 2017 2:48 pm)
Samochód bez kierowcy (Lipiec 11, 2017 3:57 pm)

Wierzę

Nie możemy mieć rozdwojonego umysłu. Wiara to oczekiwanie w pewności, bez cienia wątpliwości. Bóg chce naszej nadziei i wiary w to, że w tym roku powstanie, jak nigdy wcześniej.

W tym tygodniu Bóg wzbudził we mnie słowo. Było to: WIERZ. Wiedziałam, że mówi do mnie: „jesteś dobra w proszeniu, ale czy wierzysz, że do staniesz to, o co prosisz?”. Słowo „wierz” wyskoczyło mi przed oczami. Zostałam pouczona i od razu poczułam, jak coś się we mnie zmienia. Podniosła się we mnie pewność, niewinna, dziecięca wiara, jaką miałam jako mała dziewczynka, kiedy dopiero zaczynałam poznawać Boga.

Chodzę z Bogiem od wielu lat i jest to podróż, w którą wysłał mnie Bóg. On osobiście stwarzał we mnie wiarę i rozprawiał się z niewiarą. Mówiąc bardzo szczerze, byłam chrześcijanką, która się zgadzała, ale nie taką która naprawdę wierzyła. Problem tkwił po części w tym, że przyzwyczaiłam się do tego, że zawodziłam się na ludziach, którzy nie dotrzymywali słowa. Kiedy więc przyszłam do Boga, zachowywałam się tak, jakby on był osobą, na której miałabym się zawieść. Jednak w Księdze Liczb 23;19 Bóg mówi, że nie jest jak człowiek i nie kłamie.

Problemem było też to, że moje słowo nie było Bożym słowem. Wierzyłam w to, co mówiłam i pozwalałam, aby okoliczności mną pomiatały. Kochałam Boga, byłam wierna w dawaniu i chodzeniu do kościoła, ale brak oparcia mojego życia na Słowie Bożym sprawiał, że byłam niestabilna. W Bożych oczach potrzebowałam „aktualizacji”, potrzebowałam stać się prawdziwą chrześcijanką. Nie mogłam pogłębić relacji z Nim, dopóki nie zaczęłam rosnąć w wierze.

Miałam prawie 30 lat, kiedy Bóg pozwolił mi przejść przez poważne próby – one sprawdziły moją wiarę. One także odkryły to, kim naprawdę jestem i jak niewiele wiary mam. Musiałam coś zmienić w swoim życiu. Po pierwsze, uczyniłam Boże słowo swoim. Przestałam wypowiadać w modlitwie swoje problemy, a zaczęłam wypowiadać Boże obietnice. Po drugie, przestałam rozprzestrzeniać niewiarę, zwątpienie i strach. Oznaczało to koniec narzekania i wypowiadania strachu nad moim życiem. Kiedy jedna z moich przyjaciółek wysłuchała mojego narzekania, powiedziała: „Narzekasz i mówisz o złych rzeczach, które według ciebie się staną. Czy naprawdę chcesz żeby się stały?” Odpowiedziałam: nie, nie tego chcę. Doradziła mi, żebym zaczęła wyznawać to, czego naprawdę chciałam, to co Bóg myśli o tej sytuacji, zamiast wyznawać swoje strachy.

Uczynienie słowa Boga moim słowem i wyznawanie Bożego Słowa nad moją sytuacją zmieniło moje życie. Zdałam sobie sprawę, jak ważne dla Boga jest to, czy Mu ufam. Często Bóg pokazywał mi w Biblii fragmenty, mówiące o Jego charakterze lub ludzi w Biblii, którzy chodzili w wierze. Musiałam zmienić to, w co wierzyłam i jak myślałam. Zaczęłam lepiej traktować Boga i uważać na to, co wychodziło z moich ust. Nie byłam w tym doskonała, ale nie poddawałam się. Wiedziałam, że chodzenie w wierze to bycie prawdziwym chrześcijaninem. Bogu podoba się wiara, a ja chciałam podobać się Jemu.

Kiedy więc Bóg przemówił do mnie słowem: wierz, byłam gotowa do działania! Moja wiara, nadzieja i wyznanie były gotowe, by dotknąć rzeczy w modlitwie. Pierwszą okazję miałam już w środę na śniadaniu, kiedy zauważyłam pewne potrzeby modlitewne. Nie czekałam, aby iść do  mojej „komory”. Nie, wstałam i w tamtym miejscu byłam gotowa, żeby modlić się o tę sytuację. Spytałam osobę, która powiedziała mi o problemie: czy wierzysz, że Bóg może to zrobić? Odpowiedziała: Mam nadzieję. Na co ja odparłam: Nie, nie „mam nadzieję” lub „być może”. Musimy być pewni, że Bóg to zrobi.

Po tym jak się pomodliłyśmy I WIERZYŁYŚMY, czuć było, że atmosfera w domu się zmieniła i że wewnątrz nas pojawiło się oczekiwanie z pewnością. Wiedziałyśmy, że choćby nie wiem co, Bóg zrobi to, o co prosiłyśmy.

Teraz wiem, że bycie chrześcijaninem nie polega tylko na zgadzanie się z tym, że Jezus przyszedł na ziemię, zmarł za nasze grzechy i powstał z martwych. Chodzi o coś znacznie większego i silniejszego, niż to co reprezentuje religia. Jeśli wierzymy, mamy wiarę i nadzieję, możemy poruszyć góry! Wewnątrz miałam wszystko, co było potrzebne. Brakowało tylko, żeby Duch Święty przypomniał mi o tym, co już wcześniej wiedziałam. Wiedza przeszła z głowy do serca. Kiedy była w moim sercu, było dobrze! Wierzę, że nie ma rzeczy, której Bóg nie jest w stanie zrobić i oczekuję, że w tym roku zrobi niesamowite rzeczy w Polsce. Czy ty w to wierzysz? Nie możemy mieć rozdwojonego umysłu. Wiara to oczekiwanie w pewności, bez cienia wątpliwości. Bóg chce naszej nadziei i wiary w to, że w tym roku powstanie, jak nigdy wcześniej. On jest gotowy poruszyć się i zrobić nadzwyczajne rzeczy w życiach zwyczajnych ludzi. Bóg jest autorem naszej wiary. Wierzę, że chce, żebyś wstąpił na głębszy poziom relacji z Nim i wiary. Zacznij dziś od wypowiadania na głos: „Wierzę! wierzę!”. Obserwuj, co będzie się działo, jak twoja wiara zacznie rosnąć, a twoja pewność w Bogu umacniać się!

 

Comments are closed.