Blogi
Nie samym chlebem żyje człowiek (Listopad 25, 2017 10:38 pm)
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)

Wesel się, córko Syjonu

20150313_Swiadectwo_1000

Tekst: Katarzyna Nowak

Jestem niezmiernie wdzięczna tym wszystkim, którzy poświęcili mi swój czas, okazali troskę, miłość i zrozumienie. Bóg dał mi obietnicę z 3 rozdziału Księgi Sofoniasza: „Wesel się córko Syjonu, już nie doznasz nieszczęścia.” 

Jako dziewczynka byłam wykorzystywana seksualnie przez pięciu mężczyzn. Szłam jak mały wyszkolony zwierzak, a ciało pozwalało robić ze sobą, co kto chciał.Nakazano mi całkowicie milczeć, nikomu nic nie mówić.Cierpienie dziecka było nie do udźwignięcia. Milczenie zakorzeniło się głęboko we mnie. Kiedy miałam około 11 lat stałam na dziesiątym piętrze i chciałam wyskoczyć,ale bałam się wdrapać na parapet – od zawsze bałam się wysokości. Zwyciężyła ciekawość: jakie będę miała życie, czy mnie ktoś pokocha, czy będę miała dzieci?

Urodziłam się w wielodzietnej rodzinie.W domu było trudno. Tata był despotą, chorym na alkoholizm. Żyliśmy w ciągłym stresie. Kiedy był bardzo pijany, stawałam w obronie mamy i młodszego rodzeństwa. W wieku szesnastu lat poszłam do psychologa, ale nie miałam odwagi powiedzieć,co przeżywam. Ksiądz przy spowiedzi kazał powiedzieć mamie.Powiedziałam, kiedy miałam dziewiętnaście lat.

Przetrwałam to wszystko przez lata, uciekając w marzenia o dobrym życiu, w książki, powieści o pięknej miłości. Zaczęłam się zakochiwać w rówieśnikach i marzyć, że jestem dla kogoś ważna. Myśląc, że seks to miłość, zaczęłam wchodzić w związki z wieloma partnerami. Bolesną przeszłość topiłam w alkoholu. Poznałam swojego męża. Kierując się pożądliwością i chęcią wyrwania się z domu, wyszłam za mąż. Zostawiłam dobrą pracę i przeprowadziłam się za nim na drugi koniec Polski. Syn poczęty został przed ślubem. Mąż miał problem z alkoholem, ale mnie nie bił i był dobry, więc nie stanowiło to dla mnie problemu, zwłaszcza że ja też lubiłam wypić. Po trzech latach urodziła się córka. Wychowywałam dzieci sama. Mąż ze względu na pracę bywał w domu co drugi weekend. Wtedy robiliśmy alkoholowe imprezy. Kiedy go nie było, upijałam się samotnie nocami. Tak przez dziewięć lat byliśmy osobno.

W końcu przeprowadziliśmy się do innego miasta i spełniło się moje marzenie – zamieszkał z nami. Zobaczyłam, że mój mąż nie może funkcjonować bez wypicia piwa rano. Prowadziliśmy hulaszczy tryb życia, biorąc kredyty, bo ciągle brakowało nam pieniędzy. Ja nie pracowałam, zajmowałam się domem. Ani alkohol, ani zajadanie bólu i emocji nie dawało ukojenia. Pojawiły się myśli samobójcze. Zaczęłam chodzić na zajęcia dla rodzin alkoholików, ale nie zmieniłam trybu życia. Gdzieś w głębi serca wierzyłam, że Bóg jest – daleki i groźny. Mąż wyjechał do pracy za granicę. Kiedy wrócił po roku, załamał mi się świat. Wrócił jako obcy człowiek. Wówczas postanowiłam przestać pić i zaczęłam szukać pomocy dla niego. Psycholog powiedział, żebym zostawiła męża, a zaczęła szukać pomocy dla siebie. Rozpoczęłam program dla osób uzależnionych.

Okazało się, że mój mąż poznał za granicą kobietę i po pół roku zostawił nas. Weszłam w nowy związek, ale dręczyło mnie sumienie. Rozstałam się, ale nadal na siłę szukałam miłości.

Bardzo pomógł mi program dla osób uzależnionych. Moja opiekunka poświęciła mi trzy lata i pomagała przekształcić rozkapryszoną cierpiętnicę w godną kobietę i matkę. Oddała swój czas, miłość i cierpliwość. Pomagała odstawiać złe nawyki. Zachęciła mnie do czytania codziennie Ewangelii Św. Łukasza i modlitwy. Zawsze mogłam na nią liczyć. Kolejnym etapem było odstawienie emocjonalnej zależności od mężczyzn.

Poprosiłam Boga o pomoc, poddając się całkowicie. Zaczęłam Go szukać. Byłam w kościele katolickim. Powierzyłam życie Bogu, Jezusowi i Maryi. Czciłam obrazy i medaliki.

Chodziłam często na mszę, do komunii, do spowiedzi, odmawiałam różaniec. Prosiłam o pomoc  księdza egzorcystę, ale to pomagało na chwilę. Czytałam zaleconą Ewangelię Łukasza. Nie rozumiałam, kiedy to cierpienie duszy się skończy. Ciągle toczyłam walkę w sobie. Szukałam Boga kochającego, a On był cały czas ze mną w tym wszystkim. Wiedział, że naprawdę chcę zmiany swojego życia.

W poniedziałek po Wielkanocy przyjechał mój brat, od kilku lat wierzący w Jezusa i przeczytał mi fragmenty z Biblii. Modlił się ze mną i zobaczyłam, że on wie więcej.

Byłam tak słaba fizycznie, że myślałam, że umrę. Położyłam się i wyczerpana powiedziałam: Panie Jezu, jeśli jest taka Twoja wola, to mnie zabierz, tylko proszę Cię, pozwól wrócić, bo wiesz, że nie ma komu zająć się moimi dziećmi. (Ojciec dzieci w wyniku alkoholizmu stał się niepełnosprawny psychicznie i przebywał pod opieką rodziców).Wtedy całkowicie oddałam swoje życie Jezusowi. Następnego dnia karetka pogotowia zawiozła mnie na psychiatrię. Naprawdę umarłam dla starego życia, zostałam odsunięta od wszystkiego.To cierpienie trwało 9 miesięcy – w bólu rodził się nowy człowiek, a umierał stary.

Po wyjściu ze szpitala wiedziałam, że chcę iść do kościoła, w którym wiedzą więcej. Znalazłam miejsce, w którym doświadczam miłości, zrozumienia i radości.

Bóg stawiał na mojej drodze wierzących, którzy wskazywali mi dalszą drogę i pomagali w duchowym rozwoju. Wypełnił miłością miejsca odrzucenia w dzieciństwie i wymazał z pamięci krzywdy wyrządzone mi przez tatę – przebaczyłam mu wszystko. Przebaczyłam też mojej mamie, że mnie zawiodła. Kocham moich rodziców, takich jakimi są. Przyjęłam chrzest wodny. Zostałam uzdrowiona całkowicie. Przebaczyłam wszystkim, którzy mnie skrzywdzili w jakikolwiek sposób. Stałam duchowo pod krzyżem, wyznawałam swoje  winy i przepraszałam Pana Jezusa.

Za zgodą psychiatry odstawiłam leki. Jestem całkowicie zdrowa w ciele, sercu, duszy i umyśle. WOLNA W JEZUSIE CHRYSTUSIE.

Jestem niezmiernie wdzięczna tym wszystkim, którzy poświęcili mi swój czas, okazali troskę, miłość i zrozumienie. Bóg dał mi obietnicę z 3 rozdziału Księgi Sofoniasza: „Wesel się córko Syjonu, już nie doznasz nieszczęścia.”

W posłuszeństwie Bogu po 7 latach rozłąki, wraz z dziećmi przyjęłam swojego wówczas byłego męża do domu. Opiekujemy się nim i wiem, że będzie całkowicie zdrowy.Wzięliśmy ponownie ślub, rodzina znowu jest kompletna.Pan chce zwrócić nam lata, które zjadła szarańcza.

„I choćby Twoje grzechy były jak szkarłat czerwone,jak śnieg wybieleją.” CHWAŁA PANU.

Comments are closed.