Blogi
Teologia Boża a teologia Jonasza (Czerwiec 18, 2018 6:12 pm)
Czy jesteś bogaty w Bogu? (Czerwiec 7, 2018 7:06 pm)
Prawdziwe objawienie (Maj 23, 2018 10:38 pm)
Potrzebujemy osobistego objawienia (Maj 10, 2018 3:54 pm)
Maria z Betanii (Kwiecień 30, 2018 2:34 pm)
Kwalifikacje Bożego przywódcy (Kwiecień 27, 2018 1:41 pm)

W duchu nie ma granic

20140703_Perspective_1000

Tekst: Marzena i Piotr

Publikujemy historię Marzeny i Piotra. To świadectwo nawrócenia i poszukiwania żywego kościoła. Niech ono posłuży jako zachęta dla każdego, kto chce wzrastać w Panu Jezusie, widzieć przełomy w swoim życiu i być częścią kościoła. W duchowej rzeczywistości nie ma odległości – pomimo wielu kilometrów dzielących ludzi od fizycznego miejsca, gdzie kościół się spotyka, namaszczenie w życiu osób podłączonych do ojca duchowego przynosi prawdziwy owoc.

Marzena

Nawróciłam się 9 lat temu w Polsce, Słowo głosiła mi znajoma, pierwszym krokiem było oczyszczenie mojego domu z obrazów, różańców itp… Spotykałyśmy się codziennie, rozmawiałyśmy o Bogu. Po 6 miesiącach zaczęłam modlić się na językach. Moja rodzina to katolicy, nie przyjmują Biblijnej prawdy, w związku z tym nasze relacje oziębły.

Od 10 lat mieszkamy z rodziną w Belgii. Jako pierwszy pojechał tam mój mąż, Piotr – do pracy. Po upływie roku pojechałyśmy do niego z córkami. W sierpniu wszyscy mieliśmy wrócić do Polski. W czasie naszego pobytu w Belgii jedna z sióstr w Polsce w trakcie modlitwy otrzymała Słowo, że już nie wrócimy, tylko zostaniemy w Belgii na stale. Rzeczywiście po krótkim czasie mąż dostał tam propozycję stałej pracy i zostaliśmy.

Zaczęłam głosić Słowo Piotrowi, niestety nie chciał słuchać. Byłam bez kościoła, bez wierzących, wołałam każdego dnia do Boga o męża, o kościół, pościłam po kilka dni w tygodniu, razem z córkami, które wtedy miały 6 i 10 lat modliłyśmy się, uwielbiałyśmy i czytałyśmy Biblię. Głosiłam Słowo Polakom, których tu spotkałam – skończyło się na tym, że przestali utrzymywać ze mną kontakt.

Po roku znalazłam polsko-francuska społeczność we Francji, około 40 km od nas, jeździliśmy tam przez około 2 lata. Tam przyjęłam chrzest wodny. Piotr jeździł z nami dlatego, że ja chciałam. Był to rodzinny zbór liczący około 30 osób. W nim głoszono, że Bóg daje choroby, żeby nas czegoś nauczyć, przestaliśmy więc tam jeździć.

Czytałam Słowo, modliłam się, pościłam,wtedy również zostałam uzdrowiona z depresji, na którą chorowałam od kilku lat, jeszcze mieszkając w Polsce. Pamiętam dzień, kiedy poczułam wolność od tego związania i przestałam przyjmować leki. Mój ojciec również miał depresję, nie poradził sobie z tą chorobą, odebrał sobie życie 7 lat temu.

Kolejny polski zbór, który odwiedziliśmy był w Brukseli – tam również głosili i wierzyli, że Bóg karze chorobami, by nas czegoś nauczyć. Próbowaliśmy rozmawiać, nie dało się. Gdy pastor głosił w czasie niedzielnego nabożeństwa, widziałam go jakby za mgła. Kiedy z nim rozmawialiśmy, twierdził, że to my jesteśmy w błędzie i powinniśmy „dać sobie pomóc”.

W belgijskich zborach widzimy muzułmańskie rodziny, które się nawracają i dają się ochrzcić w Imieniu Jezus.  Kilka chrztów już się odbyło, kolejny będzie w marcu 2018. Jeden z kościołów liczy około 200 osób, jest to jeden z największych zborów w naszej okolicy i są wśród nich muzułmanie, Marokańczycy kilku Belgów, Słowaków i my również czasem tam gościmy. W belgijskich zborach jest niestety duża tolerancja – taka też jest belgijska kultura.

Mamy trzy córki: Kamila (18 lat) przyjęła chrzest wodny 4 lata temu, od 6 m-cy modli się na językach. Trzy lata temu została uzdrowiona całkowicie z dolegliwości żołądkowych, które trwały od kilku miesięcy i musiała przyjmować lekarstwa. Gdy miała 3 lata, miała chore oko, modliliśmy się i zostało całkowicie uzdrowione. Kamila gra na gitarze i pianinie, śpiewa w grupie uwielbienia.

Monika (14 lat) przyjęła chrzest wodny 4 lata temu, od kilku miesięcy modli się na językach, gdy ją coś boli lub źle się czuje, zamyka się w swojej komorze i wola do Boga tak długo, aż przyjdzie uwolnienie, a następnie dzieli się z nami swoim świadectwem. Monika gra na gitarze i perkusji, śpiewa w grupie uwielbienia. Najmłodsza Sara uwielbia z nami i poznaje Boga. Dziewczyny maja 2 razy w miesiącu w sobotę spotkania młodzieżowe organizowane przez belgijskie zbory .

Od ponad roku zaczęliśmy słuchać nabożeństw online z Kościoła Chwały w Warszawie, gdzie zaczęliśmy się budować i wzrastać. Od grudnia jesteśmy jego członkami. Tu wzrastamy i budujemy wiarę. Wierzymy w to, co głosi pastor Marcin, poddajemy się Jego prowadzeniu jako duchowemu Ojcu, bo chcemy zmiany w naszym życiu.

Na koniec krótkie świadectwo uzdrowienia – w grudniu w naszych szkołach są egzaminy. W drugim tygodniu egzaminów moja córka Kamila się rozchorowała. Podałam jej lekarstwa, ponieważ miała gorączkę, później słuchaliśmy na żywo transmisji z Kościoła Chwały – głosiła Pastor Ula Podżorska. Po około 2 godz. temperatura u córki wzrosła do 39 stopni. Trwaliśmy w modlitwie, ciągle w głowie słyszałam modlitwę Pastor Uli,  tak bardzo mnie dotknęło jej nauczanie i modlitwa. Uchwyciłam się tego, co mówiła, modliliśmy się i wierzyliśmy w uzdrowienie, pomimo tego, iż Kamila była rozpalona, gorąca i trzęsąca się z zimna, nie mogła się uczyć, nawet napisała do koleżanki wiadomość, że nie będzie jej jutro w szkole, bo jest chora (za co oczywiście została przez nas upomniana, bo nie zgodziliśmy się z tym, że jest chora, ogłaszaliśmy zdrowie). Nałożyłam na nią ręce, pomodliłyśmy się, a po 20 minutach temperatura spadła, dreszcze odeszły, na drugi dzień poszła do szkoły cala zdrowa i z powodzeniem zakończyła drugi trymestr. Modlimy się w naszym domu o uzdrowienia i widzimy Boże działanie, ale jeśli chodzi o gorączkę, to pierwszy raz ją zgromiliśmy W IMIENIU JEZUS. CHWAŁA BOGU!

Piotr

Wychowałem się w rodzinie, w której nie rozmawiano o Bogu, rodzice byli rozwiedzeni, znalazłem towarzystwo, w którym alkohol, papierosy były codziennością.

Kiedy się ożeniłem w 1996 roku, musiałem iść do kościoła katolickiego i „na nauki”, kolejny raz byłem na mszy, gdy chrzciliśmy nasze starsze córki. Nigdy nie przeszkadzało mi to, że palę, piję i nie obchodziło mnie, że krzywdzę moją rodzinę. Było to dla mnie czymś normalnym, byłem jak alkoholik – a moja żona poważnie myślała o rozwodzie.

Dziesięć lat temu wyjechałem do pracy w Belgii, tam również znalazłem towarzystwo dla siebie, imprezy się nie kończyły, doszło do tego, że nie trzeźwiałem, pod wpływem alkoholu jeździłem do pracy…

Kiedy rozmawiałem z żoną przez telefon, mówiła mi o Bogu, ale nie chciałem słuchać. Kiedy przyjeżdżałem do domu w Polsce, co kilka tygodni też mi głosiła – nie przyjmowałem.

Po 2 latach moja rodzina przyjechała do mnie do Belgii i tu razem zamieszkaliśmy, żona nadal głosiła mi Słowo.

Po roku Marzena znalazła dla nas kościół we Francji, wolałem tam jechać na godzinę, niż słuchać pretensji żony przez cały dzień, ale nie budowałem się tam. Oni głosili, że Bóg karze nas przez choroby, nie pasowało mi to, chociaż nie znalem Boga i nie przeczytałem ani jednego wersetu z Biblii.

Kiedy wracałem po pracy do domu, żona mówiła mi o Bogu, śpiewała z córkami pieśni uwielbienia, czasami słuchałem, ale nie bardzo mnie to interesowało i wychodziłem do kolegów…

Pewnego dnia słuchaliśmy nauczań na You Tube,moje serce zostało poruszone tym, co usłyszałem i zapragnąłem przyjąć chrzest wodny, już po kilku dniach zorientowałem się, że nie piję alkoholu. Z czasem przestałem jeździć na imprezy, zacząłem czytać Słowo, modlić się. W lipcu 2014 roku przyjąłem chrzest wodny na konferencji w Zakopanem.

Miałem problemy z bólem ramienia, ból był tak silny, że nie mogłem prowadzić auta – zostałem całkowicie uzdrowiony. Bardzo często, raz na kwartał miałem wielką opryszczkę na ustach, musiałem brać antybiotyki i maść, moja matka również na to cierpiała. Pewnego wieczoru wypędziłem to w Imieniu Jezusa i rano już tego nie było! ALLELUJA.

Nie zostałem jeszcze uwolniony od palenia papierosów. Modlę się w domu i od kilku miesięcy widzę manifestacje np: łzawiące oczy, ziewanie, katar, odruchy wymiotne. Mam pragnienie nie palić, kiedy sam odstawiam papierosy, mam wielki atak na psychikę, ból głowy, błyskotki w oczach, nie radzę sobie z tym. Wołam do Boga, ale nadal palę. Pragnę też przyjąć chrzest w Duchu, bym mógł modlić się na językach. Dzisiaj nie mam relacji z niewierzącymi. Od ponad roku zostałem uwolniony od pilota i telewizora czas ten został zastąpiony relacją z Bogiem.

Comments are closed.