Blogi
Bądź mężny (Sierpień 22, 2017 2:16 pm)
Boże prawa (Sierpień 12, 2017 8:09 pm)
On widzi tajemnice (Sierpień 2, 2017 7:54 pm)
Odwet Boży (Lipiec 26, 2017 12:31 pm)
Chodzenie w wymiarze nadnaturalnym (Lipiec 20, 2017 2:48 pm)
Samochód bez kierowcy (Lipiec 11, 2017 3:57 pm)

To ma sens

zamek1000

16 lipca 2014

 

Michał:

Dziś działamy z cały kościołem – ponownie na Placu Zamkowym. Mam wielkie oczekiwania, ale po pierwszej rozmowie szukam oczami Agaty bądź Marysi, we dwójkę jest raźniej. Agata proponuje, byśmy razem rozmawiali z ludźmi. Od razu na to przystaję. Agata właśnie wróciła z wyprawy i ma dużo baterii w zapasie. Przechodzi to na innych ludzi. Rozmawiamy z wieloma osobami, kilka przytulamy. Około godziny 22. podchodzi do mnie pani o kulach. Chwilę rozmawiamy, modlimy się – po czym ona zaprasza mnie na spotkanie do towarzystwa, w którym pracuje. Następnego dnia o 17 udaje się tam. Okazuje się, że jest tam jeszcze inna kobieta, z którą rozmawiam ok. 2 godzin. Dużo rzeczy jest uwalnianych. Wybacza swojej rodzinie, odczuwa wolność. Modlimy się dwukrotnie. Bardzo dobry czas – przyjęła Jezusa jako Pana i Zbawiciela, otrzymała życie wieczne. Mówi, że chce zmian i będzie za nimi szła na całego.

 

Marysia:

Wiem, że Bóg zawsze wysłuchuje modlitw, ale rozczula mnie, kiedy odpowiada na nie, czyniąc coś, czego nie musiał czynić. Dodając coś extra, „od siebie”.

Ostatnio modliłam się, że skoro trafiają mi się często tak zwane „trudne przypadki” – osoby, z którymi nieraz rozmawiam bardzo długo, z góry wiedząc, że na ten moment to tylko zasiewanie w nich Słowa – to chcę dostać tzw. feedback. Informację zwrotną, że ma to sens. Że Słowo ich dotknęło.

Jak odpowiedział mi Bóg? Minęło może kilka dni. Nadeszła środa i ewangelizacja na Placu Zamkowym. Nagle podchodzi do mnie pan, z którym rozmawiałam tydzień wcześniej. I wręcza mi… wiersz.

Trochę o Jezusie, trochę o całej sytuacji, jak to go zagadnęłam na ulicy, mówiąc o Bogu, ale najlepszy był prolog do owego wiersza:

„Bóg swój humor ma, o cokolwiek poprosisz – z uśmiechem ci da!”

Tak oto nasz Daddy w niebie puścił mi oczko… Rozbrajające, prawda? 🙂

 

Agata:

Zdarzało mi się kiedyś, że zamiast wyjść na ulice Warszawy i śpiewać nieznajomym, miałam ochotę wrócić do domu lub spędzić czas z przyjaciółmi, których znam. Tym razem jednak jest inaczej. Wychodząc z pracy, czuję silną obecność Ducha Świętego i mam poczucie, że mogę podejść do każdego – bez obaw i barier. Świadomość troski i miłości Bożej jest tak mocna, że przysłania pojawiającą się czasem niepewność czy strach.

Czuję się pewnie, błogo i radośnie, maszerując na Plac Zamkowy, gdzie jest nasze miejsce zbiórki.

Dziś łączymy siły z kościołem i razem ogłaszamy, jak wspaniały jest nasz Bóg. Pastor Artur Ceroński opowiada o Jezusie w taki sposób, że nie sposób przejść obojętnie.

Rozmawiam z chłopakiem, który jeszcze przed chwilą pięknie przygrywał na środku placu. Trzy metry dalej widzę mojego kolegę z rodzinnego miasta, którego nie widziałam ładnych kilka lat. Musi być niemało zaskoczony, że spotyka mnie właśnie w takich okolicznościach, nie daje jednak tego po sobie poznać :). Chcę się z nim przywitać, ale wcześniej pytam muzyka z placu czy, zanim się rozejdziemy, mogę się niego pomodlić. Zgadza się, więc działam 🙂 Modlitwa ma wielką moc. Kruszy kajdany, zmienia perspektywę, przynosi pokój i pozwala doświadczyć Bożej Obecności, więc jeśli to możliwe, staramy się modlić o każdego, kogo spotykamy.

Cały wieczór obserwowałam, jak miłość Boża wylewa się na ludzi, w samym sercu miasta – a my możemy być tego częścią.

Z miłością Bożą jest tak, że jeśli raz jej skosztujesz, to chcesz więcej i więcej. Nieważne, dokąd pójdziesz – Twoje serce rozpoczęło poszukiwanie i nie będzie zaspokojone, dopóki nie odnajdzie Tego, który je stworzył. Jesteśmy skonstruowani, aby Go znać.

Widzimy wiele uzdrowień i wiemy, że będziemy widzieć jeszcze więcej, ale ponad tym wszystkim najcenniejszy jest On sam i fakt, że możemy Go poznawać. A im bardziej znamy Jezusa (Słowo wcielone), tym bardziej upodabniamy się do Niego i w efekcie wydajemy coraz więcej owocu.

 

Wiele osób zatrzymuje się, aby posłuchać o realności Boga i Jego mocy w naszym życiu. Modlimy się, przytulamy, przypominamy o Bożym planie, powołaniu, siejemy – ile możemy. W zamian otrzymujemy wzruszone spojrzenia, wiele serdecznych uśmiechów, podziękowań i uścisków.

 

Na koniec wypełnia mnie przeświadczenie, że służenie Bogu to zdecydowanie najlepsza rzecz jaką można robić w życiu!

Tags

Comments are closed.