Blogi
Bądź mężny (Sierpień 22, 2017 2:16 pm)
Boże prawa (Sierpień 12, 2017 8:09 pm)
On widzi tajemnice (Sierpień 2, 2017 7:54 pm)
Odwet Boży (Lipiec 26, 2017 12:31 pm)
Chodzenie w wymiarze nadnaturalnym (Lipiec 20, 2017 2:48 pm)
Samochód bez kierowcy (Lipiec 11, 2017 3:57 pm)

To jakaś „magia”: uzdrowienia w szpitalu dziecięcym

szpital

Tekst: Piotr Grochowski

W połowie stycznia zaplanowaliśmy odwiedziny dzieci, które przebywają w Szpitalu Dziecięcym przy ul. Niekłańskiej w Warszawie.  Wyposażeni w różnokolorowe balony, do których przymocowaliśmy cytaty z Biblii, rozchodzimy się po oddziałach, podzieleni na małe, kilkuosobowe grupki.

Po raz pierwszy miałem pójść do szpitala dziecięcego i nie wiedziałem, jak takim małym dzieciom można świadczyć o Bogu. Głoszenie pełnej Ewangelii raczej nie wchodziło w grę. Przygotowując się do tego wyjścia, pytałem Boga, co mam zrobić i jak mam się zachować. Bóg pokazał mi obraz, w którym zobaczyłem siebie, jak wchodzę do szpitalnej sali i podaję jednemu dziecku balonik. Następnie zobaczyłem Słowo o kobiecie, która miała upływ krwi. W tym momencie zrozumiałem, że jeżeli podam dziecku balonik i będę wierzył, że dziecko przyjmie go, po mojej modlitwie będzie uzdrowione. Wiedziałem, że jeżeli to nie będzie dziecinne proste – „bądźcie jak dzieci” – to nie jest to Bóg. Widziałem w duchu, jak podałem dziecku balonik, ono wzięło go i kiedy zapytałem, czy ból ustąpił, odpowiedziało, że tak. Następnie zobaczyłem drugie dziecko. Stało się dokładnie to samo, a kiedy zobaczyły to inne dzieci, wszystkie pragnęły tego samego. Chciały być zdrowe, a Jezus potwierdzał swoją miłość uzdrowieniami – one przestawały cierpieć i ból odchodził. Wiedziałem, że będę miał to, co widzę w duchu. A jak wyglądało to w rzeczywistości?

W szpitalu, gdy po podziale na grupy, szykujemy się z Zosią do obchodu naszej części oddziału, podjeżdża do nas nieśmiało chłopiec na wózku, zaciekawiony, co takiego robimy. Podchodzę do niego, pamiętając, jak mam postępować i mówię:

– Wierzę, że jeżeli weźmiesz ten balonik ode mnie, będziesz zdrowy w imieniu Jezusa.

W jego oczach pojawia się wiara. Chłopiec bierze balonik do ręki i go trzyma.

– Wstań z tym balonikiem w ręku, spróbuj zrobić krok – kontynuuję. I tak się dzieje, chłopiec wstaje, robi pierwszy krok, trochę utykając, a potem drugi. W tym momencie wiem, że Bóg kieruje wszystkim, a ja mogę się jedynie przyglądać. Mówię chłopcu, że Jezus go bardzo kocha, a na dowód tego – proszę bardzo, ból odszedł i już może chodzić.

Spotykam go kilka chwil później – już na oddziale, z mamą. Rozpoznaje mnie i mówi, że to „jakaś magia”, ponieważ jej czuje się lepiej. Odpowiadam, że zrobił to Jezus, który go kocha. Następnie modlę się o jego koleżankę, która ma problem z nogą. Bóg uzdrawia ją tak samo jak i chłopca, ból ustępuje. Rodzice oraz pani pielęgniarka, która jest cały czas obecna, są zdziwieni i nie mogą zrozumieć, co się dzieje. Na twarz dzieci powraca uśmiech. Bóg jest większy niż ludzkie wyobrażenia. Alleluja!

W szpitalnianej szatni Bóg pokazuje mi osobę, która ma problemy z chodzeniem. To człowiek w starszym wieku. Jemu również daję balon i mówię, że Bóg uzdrawia go w tej chwili. Mężczyzna bierze balon, a ja proszę, aby to, co mu sprawiało ból, zaczął teraz wykonywać. I zaczyna chodzić po szatni, podskakiwać i kucać, a na twarzy pojawia się uśmiech. Ból ustąpił. Jezus coś zrobił, coś, co zmieniło życie tego człowieka. Czy nie jest to wspaniałe?

Na koniec idziemy na salę rehabilitacyjną. Wchodzę do środka, widzę tam kilkoro ćwiczących dzieci. Zapytałem z uśmiechem, nie chcąc nikogo wystraszyć, czy któreś dziecko coś boli.

– Mnie bolą nóżki – odzywa się jedna dziewczynka.

– Poruszaj teraz nóżkami – mówię. Robię dokładnie to samo, co wcześniej. To, co w modlitwie pokazał mi Bóg.

– Już mnie nie boli – odpowiada dziewczynka. Pytam, czy ktoś jeszcze odczuwa ból. Zgłasza się jeden chłopczyk mówiąc, że boli go broda. Kolejna manifestacja uzdrowienia. Chwilę później wszystkie dzieci mówią, że je coś boli i że chcą balon. U wszystkich pojawia się wiara – Jeżeli jego nie boli, mnie też może przestać!

Na koniec, kiedy ponawiam pytanie, czy jest na sali jeszcze ktoś, kogo coś boli, wszystkie dzieci się śmieją, podskakują, a pani rehabilitantka jest poruszona. Razem z Zosią mówimy dzieciom, że Jezus je bardzo kocha i potwierdził to w ten sposób, że już czują się lepiej, a ból odszedł.

Droga siostro i bracie. To, co widzisz, to będziesz miał. Chwała Jezusowi. Bóg jest wspaniały.

Tags

Comments are closed.