Blogi
Teologia Boża a teologia Jonasza (Czerwiec 18, 2018 6:12 pm)
Czy jesteś bogaty w Bogu? (Czerwiec 7, 2018 7:06 pm)
Prawdziwe objawienie (Maj 23, 2018 10:38 pm)
Potrzebujemy osobistego objawienia (Maj 10, 2018 3:54 pm)
Maria z Betanii (Kwiecień 30, 2018 2:34 pm)
Kwalifikacje Bożego przywódcy (Kwiecień 27, 2018 1:41 pm)

Tego się (nie) spodziewałam

20141205_Jerusalem_1000

Tekst: Aneta Szuba

Zdarzyło się, że trzy tygodnie temu byłam z Izraelu. Było to moje wielkie pragnienie, by przed 40-stymi urodzinami odwiedzić ten kraj. I Bóg je spełnił. I choć podobno istnieje coś takiego jak „syndrom jerozolimski”, mnie to nie spotkało. Co oczywiście nie znaczy, że Bóg w tym czasie mnie nie dotykał i do mnie nie mówił.

Zależało nam na tym, by cały nasz pobyt był dobrze zaplanowany, a nie mieliśmy zbyt dużo czasu. Jeszcze w Polsce Bóg poruszył jedną z naszych dobrych znajomych, która kilkakrotnie odwiedzała Izrael, by zrobiła nam mapkę miejsc, które koniecznie musimy odwiedzić. Na liście znalazły się trzy szczególne miejsca, w których Pan Bóg szczególnie mnie dotknął.

Był to czas Szabatu (widzieć śpiewających i tańczących Żydów, w różnym wieku, pod Ścianą Płaczu rzeczywiście porusza). I to Ściana Płaczu była pierwsza na liście.

Ściana Płaczu (ze słownika) – jedyna zachowana do dnia dzisiejszego pozostałość Świątyni Jerozolimskiej. Zachowane mury są fragmentem drugiej świątyni wybudowanej na wzgórzu Moria, odbudowanej przez Heroda, a zniszczonej przez Rzymian. Nazwa pochodzi od żydowskiego święta opłakiwania zburzenia świątyni przez Rzymian, obchodzonego corocznie w sierpniu. Zgodnie z tradycją wkłada się między kamienie ściany karteczki z prośbami do Boga.

Ja nie włożyłam karteczki z prośbami, siedząc tam, towarzyszyło mi głębokie przekonanie, że jestem uczestnikiem lepszego przymierza. Wprost fizycznie można było na tym miejscu odczuwać obecność tego wielkiego Boga, który wyprowadził Izraelitów swoją przemożną ręką, w znakach i cudach prowadził ich przez pustynię i objawiając swoją potęgę wprowadził do Ziemi Obiecanej. Ten Bóg, który poruszał się przez Samuela, zawierał przymierze z Dawidem i okazał wierność poprzez rządy Salomona nadal tam był. Rozsiadł się jak gospodarz, który dla każdego pielgrzyma miał i ma przesłanie, że On jest, że Jego plan odkupienia i zbawienia całkowicie się zrealizuje, że żaden człowiek, żadna władza i potęga (ani meczet za Ścianą), ani na niebie, ani na ziemi nie są w stanie tego zmienić.

Drugie miejsce to Grób w Ogrodzie (The Garden Tomb). Wiele osób uważa, w oparciu o wskazówki biblijne, że może to być ogród Józefa z Arymatei, w którym Jezus został pochowany po ukrzyżowaniu. A zatem miejsce, które „było świadkiem” ukrzyżowania, pochówku i zmartwychwstania Jezusa. I niewątpliwie jest to wyjątkowe miejsce. W liście do Hebrajczyków Paweł nalega, aby wszyscy weszli do Bożego odpocznienia. W The Garden Tomb to Boże odpocznienie jest całkowicie namacalne. Każdy, kto tam jest, ma poczucie, że dotarł do domu. Spokój, pokój, odpocznienie, ukojenie duszy, głębokie przeświadczenie wszystkiego co Jezus uczynił, wolność w Nim od wszelkiego przekleństwa, moc zanoszonych modlitw – wszystko razem dostępne bez żadnego wysiłku. I nawet jak teraz o tym piszę, to jestem głęboko dotknięta i poruszona tym bliskim spotkaniem i doświadczeniem Chrystusa, tego co w Nim i z Nim Bóg nam dał. Miejsce, w którym mogłabym zostać na zawsze. I jeżeli jest to tylko przedsmak nieba, to rzeczywiście warto zapłacić każdą cenę, by spędzić w nim wieczność.

Trzecie miejsce było dla mnie największym zaskoczeniem. Był to Dom Modlitwy (miejsce, w którym od lat przez 24h na dobę można się modlić). Fizycznie patrząc – miłe i sympatyczne, w tle jakaś przyjemna muzyczka, ktoś coś czyta, ktoś spał. Spodziewałam się, że w tym miejscu Bóg będzie do mnie najwięcej mówił, a jednak takiej aktywności demonicznej jak tam, dawno nie doświadczyłam. Duchy zamieszania, chaosu, zamętu, kłamstwa, manipulacji, okradania Bożych ludzi z przyjmowania rzeczy od Boga i wykradania im ich „ofiar” jak wielkie kłębowisko świstały w powietrzu. Co to jest, Panie? – zapytałam. Nie mogłam się otrząsnąć z przerażania. Jest to obraz Kościoła – usłyszałam –Kościoła Duszy. Gdzie dusza rządzi, nie wzniesie się murów, które skutecznie odgrodziłyby dostęp sił ciemności – dodał. Co zrobić Panie, bo to jest przerażające? – pytałam dalej. Podnieść znaczenie Słowa w życiu osobistym i głoszeniu, zrozumieć, że jest się częścią ciała, którego głową jest Chrystus i nie powstawać przeciwko temu objawieniu oraz w życiu osobistym i Kościele, zdetronizować siłę, moc, głos DUSZY. W to miejsce ustanowić/wynieść Jezusa Chrystusa jak jedynego Pana.

Potężny Bóg, któremu nic nie wymknęło się spod kontroli, cudowny Ojciec, który w Chrystusie dał nam wszystko i Kościół, który chciał być tak duchowy, że stał się duszewny – te przesłania wzięłam z mojego pierwszego, urodzinowego pobytu w Izraelu.

Comments are closed.