Blogi
Noe – sprawiedliwy przed Bogiem (Wrzesień 15, 2017 12:12 pm)
Boża wola (Wrzesień 7, 2017 1:18 pm)
Bądź mężny (Sierpień 22, 2017 2:16 pm)
Boże prawa (Sierpień 12, 2017 8:09 pm)
On widzi tajemnice (Sierpień 2, 2017 7:54 pm)
Odwet Boży (Lipiec 26, 2017 12:31 pm)

Sytuacja chrześcijan w Syrii

Tekst: Tomasz Michał Korczyński, Open Doors

Powstanie przeciwko reżimowi prezydenta Baszara al-Assada, które od marca 2011 r. trwa w Syrii, pochłonęło już wiele tysięcy ofiar. A co na to chrześcijanie, których sytuacja w Syrii jest bardzo trudna?

W Syrii żyje 1,9 mln chrześcijan, to niemal 10% całej populacji. Po Egipcie to największa wspólnota chrześcijańska w regionie Afryki Północnej i na Bliskim Wschodzie. Dotychczas miała ona zapewnioną względną wolność przez reżim Assada, który, nieraz bezwzględnie, oddzielał religię od państwa, zwalczał fundamentalizm i terroryzm. Chrześcijanie mogli budować kościoły, spotykać się na mszach i nabożeństwach, mieli pozwolenie na prowadzenie lekcji religii w szkołach chrześcijańskich, niekiedy państwo oddawało ziemię pod budowę nowych budynków rozwijającym się parafiom i wspólnotom. Zabroniona była wprawdzie ewangelizacja i zachęcanie muzułmanów do przejścia na chrześcijaństwo, ale po pierwsze, zasada ta dotyczyła również prozelityzmu uprawianego przez islamistów w środowisku chrześcijańskim, po drugie, pamiętajmy o kontekście i realiach świata arabskiego.

Lepiej za reżimu

W porównaniu z Arabią Saudyjską, Jemenem, Iranem, Pakistanem czy Egiptem, Syria wypadała zdecydowanie najlepiej, jeżeli chodzi o prawa chrześcijan. Nie musieli przede wszystkim podlegać prawu szariatu. I chociaż chrześcijanie marzą o demokratycznych przemianach w kraju, wiedzą, że upadek dyktatury Assada i przejęcie władzy przez fundamentalistów i fanatyków oznacza dla nich czasy prześladowań. Już dziś zdarzają się zresztą incydenty w postaci napadów i ataków na kościoły czy wspólnoty chrześcijańskie, dokonywane przez fanatyków islamskich, głównie przez salafitów. Drugim zagadnieniem, o którym nie można zapomnieć w kontekście wydarzeń w Syrii, jest sytuacja chrześcijańskich imigrantów z Iraku, którzy, zaczynając od inwazji USA na Irak, a więc od 2003 r. znaleźli tu względnie stabilne położenie i przyjęcie, po tym jak musieli ratować się ucieczką przed zabójstwami, porwaniami, napadami dokonującymi się w całym Babilonie, głównie w Bagdadzie, Mosulu, Kirkuku. Co się z nimi stanie podczas rządów fundamentalistów islamskich w Syrii? Będą jednym z pierwszych celów do eksterminacji.

O czym milczą media

Według szacunków i meldunków zdobytych przez Open Doors od współpracowników działających w Syrii, trzy czwarte chrześcijan mieszkających w Homs (twierdzy powstańców przeciwko reżimowi Assada) musiało się ratować ucieczką do Damaszku. Wiele wspólnot zostało zaatakowanych przez fanatyków wykorzystujących zarzewie wojny domowej.

„Domy wypędzonych chrześcijan zostały splądrowane. Ludzie myślą o swoim bezpieczeństwie. Wielu doprowadza to do płaczu, bo stracili wszystko, co posiadali”.

W szczególnym niebezpieczeństwie są chrześcijanie-konwertyci, którzy zostawili islam dla Jezusa. Z wieloma z nich Open Doors jest w stałym kontakcie, szkoli ich, wspiera finansowo, ponieważ zostali odrzuceni przez swoje środowisko muzułmańskie, a tradycyjne kościoły boją się ich przyjmować z obawy przed odwetem fanatyków. Pozostawieni samym sobie muszą spotykać się w tajnych pomieszczeniach, w ukryciu. Dotychczas nie odnotowano żadnego ataku na konwertytów, ale informator Open Doors stwierdził: „Nadal nie wiemy, jak się rozwinie sytuacja w Syrii”.

Jeden z pastorów powiedział nam: „Powoli przyzwyczajamy się do tej codzienności, lecz wciąż się modlimy, że nadejdzie unormowanie sytuacji i powróci pokój. Moja córka studiuje i za każdym razem, gdy idzie na uczelnię, drżymy o nią ze strachu. Mamy zaufanie do Boga. On jest dobry i dotrzymuje swojego słowa”.

Tymczasem pod koniec lutego obiektem ataku stał się położony na odludziu katolicki klasztor Deir Mar Musa. Do klasztoru wkroczyło kilkudziesięciu uzbrojonych bandytów. Poturbowali modlących się tam mnichów, zakonnice i wiernych. Na szczęście nikt nie zginął. Był to pierwszy taki przypadek i jak pokazuje rozwój sytuacji, zapewne nie ostatni.

Comments are closed.