Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

Świąteczni Mariachi

Święta tuż, tuż, więc wymyślamy coś nowego. Przygotowujemy różne wersety i czekoladki, rozdajemy każdemu, kto chce, a z tymi, których dotknie słowo od Boga, robimy sobie zdjęcie.

W przeddzień Wigilii leje jak z cebra. Najpierw zagadujemy przechodniów w przejściu pod Domami Centrum, tam przynajmniej nie pada na głowy. Spotykamy dwóch braci, z których jeden nie ma nogi. Zbierają na protezę. Mają serca bardzo otwarte na Boga – modlimy się o nich, opowiadamy świadectwa, a ja przyznaję szczerze, że brak mi wiary, że noga może odrosnąć – chociaż wiem, że u Boga nie ma nic niemożliwego! Modliłam się o wskrzeszenie, nie raz o raka, nie raz o bóle pleców czy nóg, o ludzi na wózku, zawsze z wiarą – ale o nogę, której nie ma, jeszcze nie umiem. Mam nadzieję, że to kwestia czasu…

Michał z Agatą zagadują dwie młode dziewczyny, a ja rozmawiam z bezdomną kobietą, próbując pokazać jej, że jeśli ma siłę, by walczyć o przetrwanie na ulicy, tym bardziej ma siłę, by zacząć walczyć z nałogiem. Pomimo że zazwyczaj nasze spotkania z bezdomnymi na pierwszy rzut oka nie przynoszą żadnych rezultatów, staram się zawsze mieć do nich świeże podejście, tak jakbym po raz pierwszy próbowała im pomóc, bez żadnych negatywnych świadectw na koncie. Chcę wierzyć w każdego, że jest w stanie wyjść z ciemności, w jaką się wpakował.

Pod rotundą grupka nastolatków – rozdajemy całej czwórce wersety i cukierki, analizujemy wspólnie, co oznaczają poszczególne zdania, robimy sobie zdjęcie i biegniemy na tramwaj. Tylko jeden przystanek, ale zdążamy poczęstować jednego mężczyznę.

Wreszcie Złote Tarasy – idziemy, rozglądamy się, mamy na sercu dużą grupę młodych ludzi, aby spotkaniem z nimi zakończyć dzisiejsze wyjście. I dokładnie na taką grupę trafiamy na ostatnim piętrze, pod kinem. Nie czekają na film, to ich miejsce spotkań. Łącznie z kilkanaście osób, wszyscy poznali się tu. Jeden od razu wkłada słuchawki, twierdząc, że jest ateistą, inny wygłupia się cały czas, nie będąc w stanie powiedzieć jednej rzeczy na serio, cała reszta co chwila śmieje się, żartuje – ale tak naprawdę cała grupa to niesamowici młodzi ludzie o wielkich sercach. Kiedy wyciągamy w ich stronę nasze torebki, nie trzeba im dwa razy powtarzać. Co najlepsze, większość w pierwszym rzędzie sięga po werset! I zaczynają się pytania i prośby, żeby im wytłumaczyć. Mamy super czas, siadam z jedną grupką, Michał z drugą, i rozmawiamy. Prawie każdy jest nas ciekawy. Padają pytania, czy jestem katechetką i komentarze, które są dla mnie najlepszym komplementem: – Szkoda, że pani nie uczy religii u nas w szkole. Śmieję się, ale jak sobie przypomnę, jak wyglądała lekcje religii, to wcale im się nie dziwię… Rozmawiamy, a tematom nie ma końca – w międzyczasie Michał zaczyna się modlić o poszczególne osoby. Ściskamy się na koniec, aż ciężko się rozstać.

Kiedy myślimy, że to już koniec tego niesamowitego wieczoru, wpadamy na Asię, którą poznaliśmy podczas jednego z naszych pierwszych wyjść jako Mariachi, rok temu. A chwilę później na pastorową Anię wraz z siostrą i siostrzenicami. Buzie się nie zamykają, umawiamy się na wspólne wyjście po naszym powrocie, po czym biegniemy do domu, czas się ogarnąć przed świętami, bo zaraz po świętach lecimy na Sri Lankę, pojeść do syta nowych rzeczy od Boga! Ściskamy wszystkich świątecznie i noworocznie, na pewno będziemy coś wrzucać z wyjazdu na profilu Warsaw Mariachi na fb :)

IMG_2332[1]
Tags

Comments are closed.