Blogi
Bądź mężny (Sierpień 22, 2017 2:16 pm)
Boże prawa (Sierpień 12, 2017 8:09 pm)
On widzi tajemnice (Sierpień 2, 2017 7:54 pm)
Odwet Boży (Lipiec 26, 2017 12:31 pm)
Chodzenie w wymiarze nadnaturalnym (Lipiec 20, 2017 2:48 pm)
Samochód bez kierowcy (Lipiec 11, 2017 3:57 pm)

Stara-nowa ewangelizacja

1000dreamstime_6538792

Tekst: Małgorzata Górnicka

 

Wielki nakaz misyjny zawarty w 16 rozdziale Ewangelii Marka nie dotyczy tylko nielicznych, wybranych i szczególnie do tego predestynowanych – dotyczy każdego z nas!

 

I rzekł im: Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony. A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą, nowymi językami mówić będą, węże brać będą, a choćby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją.” (Mk,16:15-18)

 

Gdy przywodzimy sobie na myśl słowo: „ewangelizacja”, często mamy przed oczami usługujących z pierwszych „stron” chrześcijańskich mediów – tzw. chrześcijańskie „gwiazdy” – ewangelistów i grupy uwielbienia, których zapraszamy, by usłużyli w trakcie organizowanego przez nas przedsięwzięcia. I pewnie nie byłoby w tym nic złego, do momentu, w którym uświadomimy sobie, że wielki nakaz misyjny zawarty w 16 rozdziale Ewangelii Marka nie dotyczy tylko nielicznych, wybranych i szczególnie do tego predestynowanych – dotyczy każdego z nas! Dodatkowo, Jezus wyraźnie zapowiedział i nakazał, jak takie nasze ewangelizowanie powinno wyglądać, czego po nim powinniśmy się spodziewać i jaki powinien towarzyszyć mu standard – znaki i cuda, które pokażą światu, że to o czym mówimy, śpiewamy, o czym zaświadczamy – jest prawdą i że potwierdza to sam Bóg – swoją mocą zdeponowaną w nas dzięki Duchowi Świętemu.

 

Uzdrowiony – zachęcony

Od pięciu miesięcy regularnie uczestniczę w spotkaniach Kościoła Ulicznego w Warszawie, gdzie mam okazję modlić się o innych, jednocześnie, w indywidualnych rozmowach, głosząc im ewangelię. Przez cały ten czas wielokrotnie już miałam okazję przekonać się, jak bardzo Bóg otwiera serca tych, którzy o Nim słuchają, gdy składamy im osobiste świadectwo Bożego działania w naszym życiu (nawrócenia, uzdrowienia, błogosławieństwa, przemienionego życia). Serca te otwierają się jeszcze bardziej, gdy taka osoba, w trakcie modlitwy o nią – sama doświadczy Bożego działania (uzdrowienia, uwolnienia, oczyszczenia, dotknięcia Bożej mocy). Takie ewangelizowanie z mocą, opierające się w pełni na zaleceniach Jezusa, jest najskuteczniejsze.

 

Dla każdego

Nie piszę tego wszystkiego z pozycji „zaprawionego w bojach działacza chrześcijańskiego„, który zęby zjadł na poszerzaniu Bożego Królestwa, ale z pozycji kogoś, kto jeszcze kilka miesięcy wcześniej doświadczenia ewangelizacyjne miał znikome, lekko trącące już myszką i w dodatku mało efektywne. Oznacza to, ni mniej ni więcej, że Ty i ja, bez względu na swoje wcześniejsze doświadczenia, w każdej chwili możemy zdecydować, że bierzemy misyjny nakaz Pana Jezusa do siebie i że od dzisiaj stanie się on dla nas celem naszego chrześcijańskiego życia. Wypełniając ten nakaz, nagle staniemy przed faktem, że oto odkrywamy nasze powołania, a Bóg zaczyna nas prowadzić i mówić do nas dzięki Duchowi Świętemu w nas (zakładam, że prawda o chrzcie Duchem Świętym nie jest dla nas obca).

Piszę to ku zachęcie, żeby każdy – nawet kilkutygodniowy osesek w Panu – uwierzył i zdecydował, że jest to także dla niego, że Twoje czy moje świadectwo życia z Bogiem jest cenne i ważne (nie ma gorszych czy lepszych świadectw), że nie wiadomo, komu przyjdzie nam nim usłużyć i że zawsze na naszej drodze znajdzie się ktoś, dla kogo nasze słowa będą dokładną i adekwatną odpowiedzią na stawiane przez niego pytania.

 

Ewangelizacja – tak żyję!

Co ważniejsze, Bóg będzie najbardziej zadowolony z nas (wydaje mi się, że właśnie o to Mu chodzi), gdy, z czasem, ewangelizowanie stanie się naszym stylem życia. Gdy nie będziemy potrzebowali do tego szczególnych przygotowań, nastawiania się, klimatu i super sprzyjających okoliczności, ale gdy każdy dzień, każde nasze wyjście z domu będzie okazją do tego, by poszerzać granice Bożego Królestwa. Co więcej, przekonamy się, że taki styl życia jest błogosławieństwem dla nas samych – daje radość i poczucie spełnienia, a dodatkowo – nie pozwala na zasiedzenie się w kościelnych ławkach czy domowych pieleszach.

 

Wątpliwości?

Gdy będziesz się zastanawiać, czy aby na pewno Bóg chce użyć właśnie Ciebie, powiem Ci, że On jest tym bardziej zainteresowany, niż Ty sam. Gdy sama, jakiś czas temu, usłyszałam te właśnie słowa, nie mogłam już dłużej mieć wątpliwości. Dodatkowo Bóg włożył w moje serce słowa o tym, że: „jeśli nie ja, to kto i jeśli nie teraz, to kiedy?”, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że ten czas jest TERAZ.

Gdy będziesz się zastanawiać, czy Bóg zechce się zamanifestować podczas Twojego usługiwania – po prostu zacznij i przekonaj się sam! Bogu bardziej niż nam samym zależy, żeby nas użyć i skoro On jest w tym z nami, to kto przeciwko nam? (Rz, 8:31). Dodatkowo Bóg wspiera nas dzięki Duchowi Świętemu, który podpowiada nam co, komu i w jaki sposób mamy mówić, w jaki sposób się modlić i jakich sfer w modlitwie mamy dotykać.

Warto, żeby temu wszystkiemu towarzyszyła z naszej strony odpowiednia motywacja. Gdy przypominam sobie pierwsze, spektakularne Boże działanie pod moimi rękami (uzdrowiony wzrok i płuca) uzmysławiam sobie, że kierowałam się wtedy współczuciem i miłością do tych, o których się modliłam i Bóg to uhonorował. Bóg sam tak bardzo ukochał każdego z nas, że posłał na śmierć własnego Syna, byśmy mieli w Nim życie i obfitowali. Dlaczego więc nie miałby, za naszym pośrednictwem, chcieć usłużyć tym, których tak bardzo pokochał?

 

Jak zacząć?

  1. Zapytaj Boga o to, dokąd chce Cię posłać (ja usłyszałam wyraźnie nazwę miejsca).
  2. Upewnij się, czy w miejscu do którego się wybierasz (ulice, parki, społeczności) nie usługują już inni chrześcijanie, z którymi mógłbyś połączyć swoje siły (wszak: „Nadto powiadam wam, że jeśliby dwaj z was na ziemi uzgodnili swe prośby o jakąkolwiek rzecz, otrzymają ją od Ojca mojego, który jest w niebie. Albowiem gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich.” – Mk,18:19-20). Wypróbujesz w ten sposób powyższe zapewnienia z Bożego Słowa, a jednocześnie uchronisz siebie przed „gwiazdorzeniem” w pojedynkę.
  3. Bądź posłuszny Bogu i zacznij działać!

 

Świadectwo

Na koniec, ku zachęcie, chciałabym podzielić się krótkim świadectwem Bożego działania z ostatnich dwóch tygodni. Wszystko to wydarzyło się tego samego dnia.

„Chorych uzdrawiajcie, umarłych wskrzeszajcie, trędowatych oczyszczajcie, demony wyganiajcie; darmo wzięliście, darmo dawajcie.” (Mat, 10:8) Te słowa przyszły mi na myśl, gdy któregoś dnia rano, tuż przy przejściu dla pieszych, modliłam się o nieznajomą starszą panią. Podeszłam do niej, ponieważ zauważyłam, że idzie z trudem i zapytałam, czy mogę ją odprowadzić do domu. Nie chciała, ale porozmawiałyśmy chwilę i mogłam jej opowiedzieć o uzdrowieniu mojego kręgosłupa, o uzdrowionym wzroku pana Stasia podczas modlitwy na spotkaniu Kościoła Ulicznego i o uzdrowionych płucach mojej teściowej. Pani Wandzia płakała w czasie naszej rozmowy – okazało się, że jest po zawale, ma problemy z krążeniem i trudności w przypominaniu sobie słów. Przez swój stan zdrowia prawie nie wychodzi z domu, bo „nie chce, żeby innym przeszkadzało jej człapanie”. Modliłam się o Nią po trochu – w miarę jak opowiadała o kolejnych schorzeniach. Mówiłam, że Pan Jezus nas uzdrawia teraz tak samo, jak czytamy o tym na kartach Biblii, czyli jak 2000 lat temu. Zachęciłam ją do czytania Biblii w domu (upewniłam się, że ją ma i że nie muszę jej dawać swojej gedeonitki). Po naszej rozmowie zniknęły jej czerwone przebarwienia na policzkach, twarz jej wyraźnie pojaśniała i rozpromieniła się. Szła potem bardziej żwawo niż wtedy, gdy Ją zauważyłam. To był piękny początek dnia!
***

Po południu, na spotkaniu Kościoła Ulicznego, w którym brałam udział, nawróciły się po rozmowie ze mną 2 panie – o jedną z nich modliłam się potem razem z koleżanką, o drugą -sama. Ta druga pani szczerymi łzami reagowała na to, co do niej mówiłam. Bóg dał mi wtedy NIESAMOWITĄ ZDOLNOŚĆ do właściwego rozmawiania o Bożych rzeczach (wyraźny wpływ Ducha Świętego), lekkość i rozmowa po prostu płynęła, a potem lekko płynęła nam także modlitwa. Były łzy szczęścia i radość, a pani Ania odchodziła odmieniona, rozpromieniona. To właśnie pani Ani wspomniałam, że czasami bywa tak, że podchodzę danego dnia do ludzi akurat z takim samym problemem – że tak to Bóg układa. Do tej pory były to na przykład dwie osoby z problemami z okultyzmem, innym natomiast razem – z nieczystością. I co się wtedy okazało? Pani Ania miała dokładnie ten sam problem zdrowotny, co pierwsza pani, o którą się tego dnia modliłyśmy (puchnące nogi, krążenie), a nawet – co dwie pierwsze panie, gdyż pani z modlitwy porannej również miała problemy z krążeniem. Gdy pani Ania dowiedziała się o tym, była naprawdę bardzo poruszona, a ów przedziwny, Boży „zbieg okoliczności” sprawił, że jej serce było naprawdę gotowe na przyjęcie Bożego działania dla niej samej. Po tym wszystkim i po porannej modlitwie tego samego dnia z wielką, ponadnaturalną radością przyszły do mnie słowa z 52 rozdziału 7 wersetu Księgi Izajasza: Jak miłe są na górach nogi tego, który zwiastuje radosną wieść, który ogłasza pokój, który zwiastuje dobro, który ogłasza zbawienie, który mówi do Syjonu: Twój Bóg jest królem.”

Nie byłoby tych modlitw i 2 serc oddanych Jezusowi, gdybym nie była posłuszna Bogu i NIE PODESZŁA do tych pań, więc bez względu na wszystko – PODCHODŹMY do ludzi, których wskaże nam Bóg i mówmy im o tym, co On jest w stanie dla nich zrobić – tak, jak zrobił to dla nas samych!

A przede wszystkim – wychodźmy z naszych kościołów i domów i poszerzajmy Boże Królestwo – najlepiej – codziennie!

Comments are closed.