Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

Stabilność czy stagnacja?

stabilnosc1000

Tekst: Anna Kulig

To obecność Słowa Boga w naszym życiu, rozumienie go i postępowanie w oparciu o nie, stabilizuje nas i pozwala nam kroczyć, biec, podejmować śmiałe wyzwania. To nie jest stagnacja, ale ukierunkowane funkcjonowanie – w równowadze.

Ci, którzy ufają Panu są jak góra Syjon, która się nie chwieje lecz trwa na wieki. (Ps 125:1).

Zauważyłam, że słowo stabilność jest często źle rozumiane lub kojarzy się z czymś negatywnym. W myśleniu wielu ludzi utożsamiane błędnie z innym, podobnym ale zupełnie odmiennym w swej istocie słowem – stagnacja.

Stabilność jest tym dobrem, którego potrzebujemy w życiu, w bardzo wielu dziedzinach i poprzez biblię odkrywamy, że do niej prowadzi nas Bóg przez swoje działanie. To co Bóg tworzy i utwierdza (rzeczywistość, przedsięwzięcia, charaktery) – nie jest chwiejne.

Głoście wśród narodów: Pan jest królem! On utwierdził świat tak, że się nie chwieje (Ps 96:10).

Nie jest to jakieś super, extra objawienie, ale prosta biblijna prawda, którą należy rozpoznać, zrozumieć, przyjąć i funkcjonować w niej. Tymczasem jej nieobecność czy ignorowanie zbiera w życiu   wierzących czy niewierzących swoje negatywne żniwo. Wielu Bożych ludzi żyje w niestabilności, zamieszaniu, są miotani w różnych kierunkach w swoich działaniach i decyzjach.

Jedni mają tego świadomość i korygując swoje życie, próbują złapać stan równowagi, inni nawet nie rozumiejąc swojego stanu popadają ze skrajności w skrajność.

Dawid miał w swoim życiu wiele sytuacji i presji, które mogły rozbić jego życie na kawałki (wrogość króla Saula, tułaczka, wojny, bunt syna we własnym domu, pogarda ze strony jednych lub  uwielbienie ze strony innych itd.). Jednak te wszystkie przeżycia nie uczyniły go ani szaleńcem, ani nie pogrążyły go w chaosie , nie doprowadziły do upadku czy rozgoryczenia u kresu dni.

Dusza moja jest stale w niebezpieczeństwie, lecz o zakonie twoim nie zapominam.

(…) Nakłaniam serce moje, by pełniło ustawy twoje: Wieczna za nagroda!

(…) Ludzi chwiejnych nienawidzę,  słowie twoim mam nadzieję. (Ps. 119:109,112-113).

Tym co dawało mu mądrość i prowadziło go do trzeźwości  osądu różnych sytuacji, utrzymywało na właściwym/stabilnym kursie życia było nakłanianie siebie samego do decyzji i zachowań wskazanych przez Boga w Jego słowie! Nie oczekiwał, by inni ludzie go nakłaniali (pociągali, popychali, zachęcali, prowadzili za rączkę…) do właściwych rzeczy – sam to robił. Chwiejność w zachowaniu innych ludzi nie była punktem odniesienia, ale ufność i wiara w słowa Boga, który cokolwiek mówi lub czyni, to jest to nienaruszalne (integralne, niezmienne, stałe, niepodważalne).

To obecność Słowa Boga w naszym życiu, rozumienie go i postępowanie w oparciu o nie, stabilizuje nas i pozwala nam kroczyć, biec, podejmować śmiałe wyzwania. To nie jest stagnacja, ale ukierunkowane funkcjonowanie – w równowadze.

Zamieszanie, chwiejność, przeciwstawne sobie decyzje powodują, że zamiast poruszać się do przodu ludzie krążą wokół rzeczy, cofają, rozmijają z kursem dla ich życia. Rozpraszają swoją energię i zasoby. To jest stagnacja – brak rozwoju, postępu, zmian. Mnogość działania a mimo to brak progresu (postępu, wzmocnienia, zwielokrotnienia). Nie dotyczy to sytuacji kiedy Bóg potrzebuje najpierw wykonać  pracę w nas, aby mógł wykonać potem pracę przez nas. Okres przygotowania, korekty, deponowania Bożych rzeczy w naszym życiu to nie stagnacja. To mało widoczny na zewnątrz ale dość dynamiczny czas przemiany.

Nakłoń swój umysł, by był świadom/widział priorytety, cele i sposoby działania Boga a właściwe decyzje i wybory nie staną się już górami nie do przejścia. Będziesz stabilny, wolny od zamieszania, zwątpienia, pójdziesz właściwą drogą.

Otwórzcie bramy, niech wejdzie naród sprawiedliwy, który dochowuje wierności!

Temu, którego umysł jest stały zachowujesz pokój, pokój mówię: bo tobie zaufał. (Iz 26:2-3).

Staliśmy się bowiem współuczestnikami Chrystusa, jeśli tylko aż do końca zachowamy niewzruszenie ufność, jaką mieliśmy na początku. (Hebr 3:14).

Stale bijąca nadzieja, niezmienne bez względu na okoliczności zaufanie do Tego, który dał obietnice (Hebr 10:23) płynące z Jego serca, to kotwica naszej duszy, utrzyma nas we właściwej pozycji, by wiara mogła przyprowadzić manifestację  obietnicy.  Bóg nie obiecał nam niczego, czego nie miałby gorącego pragnienia wypełnić.

Abyśmy przez dwa niewzruszone wydarzenia, co do których niemożliwą jest rzeczą, by Bóg zawiódł , my którzy ocaleliśmy mieli mocną zachętę do pochwycenia leżącej przed nami nadziei. Jej to trzymamy się jako kotwicy duszy, pewnej i mocnej, sięgającej aż poza zasłonę. (Hebr 6:18-19).

Przeto okażmy się wdzięcznymi, my, którzy otrzymujemy królestwo niewzruszone, i oddawajmy cześć Bogu tak jak mu to miłe: z nabożnym szacunkiem i bojaźnią. (Hebr 12:28).

 

 

Comments are closed.