Blogi
Teologia Boża a teologia Jonasza (Czerwiec 18, 2018 6:12 pm)
Czy jesteś bogaty w Bogu? (Czerwiec 7, 2018 7:06 pm)
Prawdziwe objawienie (Maj 23, 2018 10:38 pm)
Potrzebujemy osobistego objawienia (Maj 10, 2018 3:54 pm)
Maria z Betanii (Kwiecień 30, 2018 2:34 pm)
Kwalifikacje Bożego przywódcy (Kwiecień 27, 2018 1:41 pm)

Opowieści cioci Eli: Spotkanie

Rys_2_New2

Tekst: Ela Panek

Kochani! Oto kolejny odcinek opowieści o Mateuszu. Nasz bohater ukrywa prawdę o złośliwym psikusie kolegi, poznaje pana Jeremiego i cała historia kończy się wielkim „Boom”. A na koniec mam „słówko do rodziców”. Życzę Wam miłej lektury! Pozdrawiam Was! Ciocia Ela

Rozdział 2. „Spotkanie”

I wreszcie piątek, ostatni dzień zajęć przed weekendem. Mateusz wstał zbyt późno, w biegu przełknął kanapkę i wybiegł pędem z domu, łapiąc w korytarzu deskorolkę. Było dość późno, a chłopiec nie lubił spóźniać się. Deskorolka niosła go po nierównym chodniku. Terkot kółeczek i chłodny poranny wiatr orzeźwiły jego zaspaną głowę. W głowie pojawiła się natrętna myśl: Czy aby na pewno odrobiłem wczoraj wszystkie lekcje?

Najtrudniejsze było wypracowanie o klasie. Wydawało mu się, że zna kolegów i koleżanki, a gdy miał o nich napisać kilka zdań, okazało się inaczej. W ogóle co za głupi temat. Nie ma o czym pisać. Trudno. Może będzie z tego choć czwóra …

Wraz z myślami o wczorajszym dniu przypomniał mu się ten dziwny sen o tajemniczym królu. Mati odrzucał go, ale wspomnienia wciąż wracały. Co znaczyła ta literka „J…”? Dosyć tego myślenia! Do szkoły wpadł równo z dzwonkiem. Nie będzie więcej zajmował się tym, co było wczoraj.

– Cześć Krzysiek! – Mati zobaczył swojego kumpla z ławki, który podobnie jak on, przed chwilą wpadł do szatni.

– Siema kolego – odburknął kumpel z ławki. Ty wiesz, że zapomniałem o wypracowaniu z polaka? Będę musiał coś znowu ściemnić! A ty coś napisałeś?

– Coś napisałem – odpowiedział Mati, nie chcąc wdawać się w szczegóły.

– Matka nie będzie ze mnie zadowolona. Tobie nigdy się nie zdarzyło niczego zapomnieć? No dobra, idziemy do klasy.

Chłopcy weszli do sali nr 15. Mama twierdziła, że szkolny harmider był nie do zniesienia dla większości dorosłych. Dla niektórych dzieci taki hałas jest również okropny. Mati przemknął obok szalejących kolegów, usiadł na miejscu i zajął się wypakowaniem rzeczy z plecaka. Krzysiek stał nieco dalej pod oknem obok Amelki. Jakoś dziwnie na nią patrzył. Otworzyły się drzwi i weszła nauczycielka. Krzysiek jednym susem znalazł się koło Matiego i jakby nigdy nic, zajął się grzebaniem w swoim plecaku. Klasa powoli się uspokajała.

– Ty, stary, wiesz co zrobiłem? – z uśmieszkiem szepnął Krzysiek. Buchnąłem tej „świętej Amelii” teczkę z wypracowaniem. Zawsze wszystko ma najlepiej zrobione. Zobaczymy, co teraz zrobi. Może dostanie minusa? Ciekawe czy się rozpłacze?

– Krzysiek, co ci odbiło! – Mati podniósł brwi ze zdumienia. Tym razem jego kumpel przegiął.

– Dobra siedź cicho. Pani już idzie- syknął kolega.

Do klasy weszła pani Agata. Zawsze była uśmiechnięta, spokojna. Jej obecność wnosiła porządek i opanowanie do klasy. Mati lubił ją. Zależało mu na jej aprobacie.

Po sprawdzeniu listy, nauczycielka poprosiła o przygotowanie wypracowań.

Amelka kręciła się, szukała czegoś. Mati obserwował ją w napięciu. Pani zaczęła sprawdzać prace. Doszła do dziewczynki.

– Proszę pani nie mogę znaleźć teczki- ze łzami w oczach wyjąkała uczennica.

– Spokojnie dziecko, na pewno się znajdzie – głos pani był spokojny i miły.

– Przepraszam, niestety nie ma jej – Amelka rozpaczliwie przegryzała wargę, miała minę, jakby zaraz miała się rozpłakać. Pani rozwiała machnęła ręką, i pogłaskała ją po głowie.

– Nie szkodzi, przyniesiesz na jutro.

Mati spojrzał kątem oka na kolegę. Krzysiek był zaskoczony taką reakcją pani. Jego fortel nie udał się. Mati bił się z myślami, co zrobić. Powiedzieć prawdę? Stracę kumpla. A zresztą, po co się wtrącać.

Po lekcjach Mati wracał szybko do domu. Po południu miał mecz piłki nożnej. Czuł się dziwnie, jakby to on zrobił coś złego. I znów pojawiła się w głowie ta myśl o postaci ze snu, ze złotą koroną. Ale szybko odgonił tę myśl. Wolał skupić się na jeździe, pamiętał, że za najbliższym zakrętem będą dziury. Zanim zdążył cokolwiek zrobić, rozpędzona deskorolka wyrzuciła go na zakręcie z chodnika i wylądował wprost na plecach starszego pana, który właśnie wchodził na pasy.

Mężczyzna przewrócił się. Torba z zakupami leżała na chodniku. Wokół walały się ziemniaki, jabłka, kasza. Ktoś z przechodniów podbiegł. Zapytał o coś. Mati oszołomiony upadkiem rozcierał kolana, nie podnosząc oczu. A co będzie jak mu coś zrobiłem? – pomyślał z przerażeniem.

–  Chłopcze, jak się czujesz?- Mati usłyszał głos starszego pana. Nic ci nie jest?- Staruszek wyglądał całkiem zdrowo, stał nad nim i nie wyglądał na wściekłego.

Mati wstał z chodnika, otrzepał się. Potrząsnął głową na znak, że jest wszystko w porządku, choć nie mógł wykrztusić słowa. Wielki guz rósł mu na czole. Czuł, że chce mu się płakać. Staruszek wyciągnął do niego rękę.

– Nazywam się Jeremi Stankowski. Mieszkam tu niedaleko na Różanej 5. Gdybyś mógł mi pomóc… narobiliśmy niezłego bałaganu na tym chodniku. Pozbieraj chłopcze te jabłka i włóż do siatki. Trochę boli mnie ramię.

– Oczywiście proszę pana, przepraszam proszę pana, odprowadzę pana, wezmę siatkę proszę pana… – Mati wyjąkał kilka słów przeprosin i zaczął zbierać zakupy leżące na ziemi.

Starszy pan uśmiechnął się przyjaźnie. Nie widać było w nim ani odrobiny złości czy oskarżenia. Wyglądał jakby bardziej troszczył się o Matiego, niż o siebie.

Szli obok siebie w milczeniu. Zza zakrętu wyłaniał się ładny, biały domek z ogrodem.

– To moje miejsce na ziemi! – powiedział pan Jeremi – Chodźmy, nie wiem czy jest ktoś w domu, podasz mi klucz ze schowka.

Kiedy Mati wszedł na schody i próbował przekręcić zamek, okazało się, że klucz był w drzwiach od środka. Zapukał więc do drzwi. Z domu dobiegł głos dziewczęcy: – Idę dziadziusiu!

Za moment drzwi się uchyliły i wyjrzała dziewczynka.

W tym momencie Mateusz poczuł, że traci grunt pod stopami. To była Amelka…

Ciąg dalszy nastąpi!


Drogi czytelniku! Czy wiesz, dlaczego pan Jeremi był taki spokojny? Jak zachowa się Mateusz w stosunku do Amelki i Krzyśka? Czy Amelka odkryje tajemnicę chłopców?


SŁÓWKO DO RODZICÓW

Zdarza się, że dziecko coś ukrywa, jest tajemnicze zamyślone. Jak do niego dotrzeć? Co zrobić, żeby mu pomóc w tej trudnej dla niego sytuacji?

  1. Syndrom „kłódki”

To bardzo często spotykana reakcja u dzieci. To nic innego jak ogromna bezradność i poczucie porażki. Dziecko zamyka się i ucieka od rozmów. Nie chce długo przebywać w obecności rodziców, żeby przypadkiem nie sprowokować rozmowy. Uważa, że samo da sobie radę. To gra pozorów. Tak naprawdę bardzo chce ciepła i bliskości. Najlepiej okazać mu te uczucia w momencie wyciszenia np.: wieczorem, gdy dziecko jest w łóżku, wtedy warto nawiązać rozmowę. Można zacząć od opowiedzenia własnego przeżycia (ja tez byłem mały, nie umiałem rozmawiać z rodzicami, kiedy miałem problem – powiedz jaki). Kiedy dziecko ma otwarte serce, możesz wtedy modlić się z nim i w Imieniu Jezusa ”rozbijać żelazne zawory” w jego umyśle, emocjach, uczuciach.

  1. Strach przed konsekwencjami postępowania.

„(…)bojaźń drży przed karą. Kto się więc boi nie jest doskonały w miłości.”

Wytłumacz dziecku, jaki efekt może przynieść milczenie. Gdy rodzic nie wie, co się dzieje w życiu dziecka, nie może mu zapewnić właściwej ochrony. Zapewnij je o swojej miłości i akceptacji, nawet kiedy musisz zastosować karę, czasem jest to koniecznością i powoduje, że życie Jezusa – tj. prawda, właściwy porządek, postawa, zachowanie zostają zaprowadzone w życiu dziecka! Należy o tym dziecko w mądrości poinformować. Ono chce jasno wiedzieć o wszystkim. To daje poczucie bezpieczeństwa.

  1. Zamknięcie tematu.

Zamknij raz na zawsze drzwi za porażkami dziecka. Nie otwieraj za każdym razem, gdy popełni błąd. Jeśli tak będziesz postępował, stracisz zaufanie i dziecko jeszcze bardziej będzie się izolować. Zwracaj uwagę na rzeczy dobre w jego życiu. Pamiętaj o zdrowej równowadze w rozmowie z nim: jedna uwaga i dziewięć pochwał!

Powiedz: „Ja również mam pewne tajemnice, z którymi chcę się z tobą podzielić…” Takie słowo bardziej zjedna serce twojego dziecka, niż przydługie „kazanie”.

Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa…” I Kor. 13


Od redakcji: Jeśli nie zrobiłeś tego do tej pory, proszę przeczytaj pierwszą część opowieści – Ja i Król

Wkrótce kolejne odcinki!

Comments are closed.