Blogi
Boże prawa (Sierpień 12, 2017 8:09 pm)
On widzi tajemnice (Sierpień 2, 2017 7:54 pm)
Odwet Boży (Lipiec 26, 2017 12:31 pm)
Chodzenie w wymiarze nadnaturalnym (Lipiec 20, 2017 2:48 pm)
Samochód bez kierowcy (Lipiec 11, 2017 3:57 pm)
Nadszedł czas, by oczekiwać (Czerwiec 26, 2017 12:22 pm)

Skąd jesteś, dokąd podążasz?

Mary_male

Kilka dni temu rozmawiając z jedną z moich przyjaciółek, usłyszałam od niej opowieść o tym, jak Bóg ją zaczął do siebie przyciągać. W trakcie słuchania przypomniałam sobie również historię swojego powołania i uświadomiłam sobie, jak podobne były obie te historie. Ona była dziewczyną zakochaną w górach i z nimi się utożsamiała. Ja z kolei dorastałam nad morzem, które było moim ukochanym miejscem. Obie miałyśmy wizję swojej osoby z punktu widzenia naszego pochodzenia i tego, co lubiłyśmy. I choć obie dorastałyśmy zupełnie gdzie indziej, postępowałyśmy bardzo podobnie. Co zatem zmieniło naszą sytuację i odwiodło nas od ścieżki, którą szłyśmy, aby doprowadzić nas do miejsca relacji z Bogiem? Odpowiedź jest prosta – prawdziwe spotkanie z żywym Bogiem.

Mogę śmiało powiedzieć, że wielu z nas dorastało w mniej lub bardziej religijnym domu. W Polsce wielu ludzi wychowuje się w katolicyzmie i to ma wpływ na ich poglądy. Ich tożsamość, morale, sposób myślenia są kształtowane przez wychowanie w środowisku katolickim. Jednak we wnętrzu każdego z nas jest głębia, która domaga się prawdziwego spotkania z Bogiem. Każdy z nas dochodzi do miejsca, w którym religia i region, w którym się wychowaliśmy nie jest w stanie zaspokoić naszych najgłębszych oczekiwań. A to dlatego, że zostaliśmy stworzeni do codziennego chodzenia z Bogiem, który chce z nami współdziałać i do uwielbiania Go. I dopiero, kiedy to się urzeczywistnia w naszym życiu, żyjemy prawdziwie.

Kiedy Bóg staje się naszą tożsamością, wtedy wszystko zaczyna pasować, zyskujemy cel, kierunek i spełnienie w życiu.

Kiedy moja przyjaciółka zapytała mnie o moją przeszłość „dziewczyny znad morza”, podzieliłam się z nią kilkoma przemyśleniami, wiedząc, że miała podobne przeżycia. Po pierwsze, choć faktycznie byłam „dziewczyną znad morza”, musiałam się odciąć od uczynienia tego moim bogiem. Po drugie, aby odpowiedzieć na Boże powołanie w moim życiu, musiałam dokonać wyboru i zostawić moją starą tożsamość za sobą. Po trzecie, musiałam walczyć, aby pozostać w centrum Bożych planów i pozwolić Mu, aby mógł kontynuować usuwanie mojej starej tożsamości. Po czwarte, choć nie wiedziałam, co do końca Bóg zamierzał w moim życiu, ufałam Mu i zawsze robiłam kroki do przodu. Kilka lat później, trwając w tym procesie, uświadomiłam sobie, że moje serce zostało przemienione. Nie byłam już „dziewczyną znad morza”, bo moje życie skupiało się na Bogu i to On panował w moim sercu.

Po tej rozmowie zrozumiałam, że Bóg doskonale wiedział, co robi. Bóg ma dużo doświadczenia w powoływaniu ludzi i transformacji ich życia. Jedną z osób, która chodziła z Bogiem, był Abraham. Bóg wyprowadził go z jego kraju, od jego rodziny i przesiedlił go w wyższym celu. Tak naprawdę Bóg nie tłumaczył Abrahamowi jakie błogosławieństwo go spotka, kiedy pozostawi wszystko za sobą. Bóg powiedział mu tylko: „Idź” i Abraham to zrobił. Ale kiedy dotarł do Kanaanu, miał częste spotkania z Bogiem. Bóg przychodził i objawiał błogosławieństwo, a Abraham wybudował Mu ołtarz. Taki sam scenariusz ujrzałam w historii mojej przyjaciółki i w mojej własnej.

Wiedziałam, że gdyby moja przyjaciółka pozostała „dziewczyną z gór”, a ja zostałabym „dziewczyną znad morza”, wszystko byśmy straciły. Przegapiłybyśmy powód, dla którego się urodziłyśmy. Oczywiście miałybyśmy wszystko, czego chciałyśmy, ale żyłybyśmy pustym życiem. Dzisiaj mogę zaświadczyć, że nie jesteśmy tymi dziewczynami, którymi byłyśmy. Zostałyśmy przemienione tak samo jak Abraham i Bóg nadał nam nowe imiona. Co więcej, z każdym nowym spotkaniem Bóg objawia nam swoje błogosławieństwa odnośnie przyszłości. I tak jak w przypadku Abrahama, jedno spotkanie z Bogiem przenosi nas na nowy poziom relacji z Nim. Zatem zanim dotrzemy do miejsca przeznaczenia, Bóg nas do niego przygotowuje.

Wierzę, że Ciebie Bóg powołuje tak samo jak Abrahama i że już pracuje nad twoim życiem, aby przemienić Cię w kogoś wspaniałego. Być może byłeś człowiekiem biznesu i to była twoja tożsamość i twój bóg. Ale teraz Bóg wszystko zmienia, bo chce Ci nadać nowe imię i chce chodzić z tobą ręka w rękę, tak jak z Abrahamem. Bóg chce Ci błogosławić i przygotować Cię do czegoś, czego być może jeszcze nikt nigdy w twojej rodzinie nie robił. Jak zatem porzucić starą tożsamość i prawdziwie utożsamić się z Chrystusem? To proste. Zdecyduj, że już nigdy nie będziesz tą samą osobą co wcześniej. Kiedy się zdecydujemy, podąża za tym nasze serce, a potem ciało.

Dzisiaj modlę się o to, abyś tak jak Abraham miał nowe spotkanie z Panem. Takie, w którym wypowie słowo odnośnie twojego powołania i zaświta Ci nowy dzień. Modlę się też, abyś z woli Bożej mógł stoczyć nowy bój, w którym utożsamisz się z Nim i poznasz, że On jest dla Ciebie wszystkim. Nawet jeśli nie widzisz, co Bóg przygotowuje za zasłoną, modlę się, abyś oczekiwał na dzień, kiedy ci to objawi i kiedy wszystko, czego doświadczyłeś nabierze sensu. Nie patrz na siebie, ani na swoje porażki, nie zniechęcaj się. Oczekuj nowego spotkania z Panem, bo w Nim jest wszystko, czego potrzebujesz do zmiany. Bo celem jest stać się nowym stworzeniem, utożsamionym z Bogiem.

Comments are closed.