Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

Sekret

sekrett

Tekst: Aneta Szuba

Każdy rodzic marzy o tym, by zostawić swoim dzieciom coś, co ułatwi im start w dorosłym życiu, pomoże, wesprze. I chociaż dobre są te wszystkie materialne bodźce, to ja postanowiłam, że zanim moje dzieci staną się samodzielne, zdradzę im jak poradzić sobie z burzami, zawieruchami i wichrami, które będą uderzały w ich życie. Jak je przetrwać, jak wytrwać i oglądać dobry koniec – zdradzę im mój sekret.

Nie ma drogi na skróty jeżeli chodzi o Boga. Nie da się żyć własnym życiem, a kiedy jest problem, prosić wierzących o modlitwę i oczekiwać zmian i pomocy z zewnątrz, jeżeli samemu nie chce sie nawet palcem ruszyć. Wszystko zostało każdemu darowane wraz z Chrystusem i jest to transakcja wiązana. Tu się odpusty nie sprawdzają, bez osobistego zaangażowania, nic się nie wskóra.

Dwa razy w życiu wszystko straciłam. Wiem co to przemoc fizyczna i psychiczna z autopsji, wiem co to długotrwała choroba, wiem jak boli śmierć najbliższych, a to i tak skrawek mojego, rzekłabym – życiowego doświadczenia. Dzisiaj jestem spełnioną mamą, kochaną żoną, mam oddanych przyjaciół, wspaniały kościół, przede mną przyszłość – dobra przyszłość. Czy w ten sposób chcę zaznaczyć jak wyjątkowa jestem? – nic bardziej mylnego.

Każdy rodzic marzy o tym, by zostawić swoim dzieciom coś, co ułatwi im start w dorosłym życiu, pomoże, wesprze. I chociaż dobre są te wszystkie materialne bodźce, to ja postanowiłam, że zanim moje dzieci staną się samodzielne, zdradzę im jak poradzić sobie z burzami, zawieruchami i wichrami, które będą uderzały w ich życie. Jak je przetrwać, jak wytrwać i oglądać dobry koniec – zdradzę im mój sekret.

Decyzja

Kiedy Jezus spotkał się przy studni z Samarytanką, wypomniał jej, że wielu mężów już miała, a ten z którym teraz jest, już nawet nie jest jej mężem. W innym miejscu Słowa czytamy, że w czasach ostatecznych pojawi się wielu, którzy uznają się za „wybrańców/posłańców” samego Boga, będą czynili znaki i cuda, i zwiodą nawet wierzących. Najpierw chodzi o wybór, z głębi swojego jestestwa, świadomą, wręcz brutalną decyzję u kogo (niezależnie od okoliczności) będzie się szukać pomocy/rozwiązania/ratunku. Ja postawiłam na Jezusa – niezależnie od okoliczności zdecydowałam, że tylko u Niego będę szukać pomocy. Samarytanka zanim zrozumiała, że tylko syn Boży może dać jej wody, po której więcej już pragnąć nie będzie (czyt. skutecznie zaspokoi jej potrzebę, definitywne rozwiąże problem) u wielu mężczyzn szukała swojej szans na godne życie, lecz nie znalazła. Podobnie jest z doraźnymi cudami, a nie długotrwałymi zmianami. Kiedy ktoś np. siedzi po uszy w długach, myśli jak zdobyć pieniądze i raz na zawsze się uwolnić – to nie pomoże. Ktoś kto raz popadł w długi, znowu w nie wpadnie, chyba że pozwoli Bogu (i będzie z Nim współpracować) dotknąć sedna problemu (może to być kiepska praca, jej brak, a może życie ponad stan). Zatem zdecydowałam, że zawsze pozwolę Bogu, na Jego zasadach ( choćby okrutnie bolało – szczególnie jak uśmiercane jest własne „ja”, pomysły na życie, niezmienność własnych przekonań), dotknąć i raz na zawsze skutecznie rozwiązać kwestię.

Determinacja

Uznałam, że nawet jeżeli stoję ostatnia w kolejce, to kiedyś zostanę obsłużona i ja z niej na pewno nie wyjdę. Kocham fragment, który opisuje jak Jakub mocował się z Bogiem. „Nie puszczę Cię, dopóki mi nie pobłogosławisz” – krzyczał. Były lata, dokładnie tak, nie dnie, tygodnie, czy miesiące – lata, w których zanim usnęłam, płakałam w głos i krzyczałam do Boga: nie dam Ci spokoju, dopóki mi nie pobłogosławisz i nie odmienisz mojego losu. Jak myślicie? Czemu Ewangelie opowiadają o kobiecie z krwotokiem (i jej determinacji), o niewieście kananejskiej (i jej determinacji), o wdowie, co u niesprawiedliwego sędziego szukała obrony (i jej determinacji) i o wielu innych, którzy otrzymali swoją pomoc? – bo się nie poddali! Tak, to prawda, nie zawsze zmiany przyjdą natychmiast, ale nie znam nikogo, kto postawił na Boga, był zdeterminowany, wytrwał do końca i nie otrzymał. Znam jednak zbyt wiele osób, które w pół drogi zawróciły do innych źródeł, rozwiązań, ludzi. Niestety, nie zostały spełnione ich oczekiwania, odeszli od Boga, niejednokrotnie Go (i wszystkich po drodze) przeklinając. Słowo mówi: „A sprawiedliwy mój z wiary żyć będzie” – i tu najczęściej znajomość tego cytatu się kończy – „lecz jeśli się cofnie, nie będzie dusza moja miała w nim upodobania” (Hebr. 10,38). Należy też pamiętać, niezależnie ile razy się Boga, siebie, bliskich zawiodło, że zawsze można podejść do tronu łaski.

Zaufanie

Bóg jest dobry. On nagradza tych, którzy się do Niego zwracają. To trzecia składowa mojego sekretu: Choćby nie wiem co się działo, choćby wszyscy już postawili krzyżyk, choćby całe piekło dyszało, że już za późno, po wszystkim, to się wtedy wbrew wszystkiemu temu ogłasza: „Lecz ja wiem, że Odkupiciel mój żyje i że jako ostatni nad prochem stanie. Że potem, chociaż moja skóra (życie, dusza) jest tak poszarpana – będę oglądał Boga, nie kto inny, ja sam/a Go ujrzę (i Jego pomoc)” (Job.19,25-27)

Przysłowie mówi, że lepiej dać wędkę zamiast ryby. Ryba zaspokoi głód teraz, wędka nigdy do niego nie dopuści. A nikt z nas nie chce, aby jego dzieci chodziły głodne. Dajmy im zatem wędkę – nauczmy życia z wiary (Bóg to jedyne źródło, z którego czerpię, nie wycofuję się i oglądam Jego wybawienie) – a nigdy nie będą chodzić głodne. Moje dzieci poznają mój sekret, który teraz także Wam zdradziłam.

Tags

Comments are closed.