Blogi
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)
Unicestwienie spisku (Wrzesień 29, 2017 12:10 pm)

Samochód bez kierowcy

MS5_miniature

Niedawno miałam sen, nad którym potem długo myślałam. Widziałam w nim drogi samochód, który jechał bez kierowcy, a na siedzeniu pasażera siedział jeden z liderów. Samochód jechał na tyle wolno, że mogłam w biegu wskoczyć za kierownicę i porozmawiać z pasażerem. Po chwili byłam w środku, zatrzasnęłam za sobą drzwiczki samochodu i zaczęłam nim kierować. Lider poprosił, abym jechała we wskazanym kierunku. Bardzo chciałam być pomocna i usługiwać mu. W trakcie jazdy warunki na drodze zmieniły się gwałtownie, co zaniepokoiło lidera. Ale miałam w sobie silną wiarę i powiedziałam liderowi, że dam radę. Dodałam gazu i pojechaliśmy dalej. I wtedy sen się skończył.

W miarę jak rozmyślałam o tym śnie, zaczęłam rozumieć jego sens. Zadaniem naszych liderów jest ćwiczyć nas i wyposażać do pełnienia służby Bogu (Ef 4:11-16). Mamy uczyć się od nich, być wobec nich lojalni, poddać się pod ich autorytet, naśladować ich wiarę chodzić w wierze, nawet jeżeli jesteśmy już dojrzali i gotowi, aby usiąść za kierownicą. Bóg ma dla nas zadanie do wykonania, ale jeżeli będziemy próbowali robić to po swojemu, nie zapali się przed nami zielone światło. Aby tak się stało, będziemy musieli znaleźć się pod autorytetem Królestwa i wiedzieć jak on działa. Dopiero kiedy nauczymy się działać w autorytecie Królestwa, otworzy się przed nami wjazd na „autostradę”.

Nasi liderzy, którzy prawdziwie chodzą w Panu, nie będą chcieli nas wyhamowywać, będą raczej pragnęli widzieć nas w działaniu, wykonujących służbę Panu. Odkąd jestem chrześcijanką, widziałam ludzi działających w nieprawidłowy i w prawidłowy sposób. Ci, którzy działali w prawidłowy sposób, otrzymywali od Boga zielone światło i Bóg podnosił ich. Inni, którzy chcieli działać po swojemu, wpadali w tarapaty. Dla nas, chrześcijan, prawidłową rzeczą jest poddać swoje życie Jezusowi i tym, których On ustanowił nad nami. Nie po to, aby nas zniewolić czy skrępować, lecz by nas ochraniać, pomóc słyszeć autentyczny głos Boga oraz zapewnić prawidłowy kierunek w naszym życiu.

Inną rzeczą, jaką odkryłam w moim śnie, to zasada chodzenia w wierze. Jeżeli czytujesz mojego bloga, to zapewne już wiesz, o czym piszę najczęściej. Chodzi w nich m.in. o wiarę i o to, by pozwolić komuś drugiemu, liderowi, pokierować sobą. Ale nie „zawieszając” się nieustannie na wierze naszych liderów, tylko ucząc się chodzić w wierze o własnych siłach i codziennie wzrastać w niej. Jozue przebywał z Mojżeszem przez cały czas i był prowadzony przez jego wiarę, ale pewnego dnia Bóg wybrał Jozuego na przywódcę, bo zaczął się dla Jozuego nowy czas. Ponieważ Jozue okazał wierność i trwał pod autorytetem, Bóg mógł mu zaufać i powierzyć prowadzenie innych. Nadszedł dla Jozuego czas, aby samemu wziąć kierownicę w swoje ręce.

Każdy z nas ma przeznaczone dla siebie powołanie od Boga. Uważam, że naszym pierwszym powołaniem jest uczestnictwo w naszym lokalnym kościele. Jesteśmy wezwani, aby stać się częścią wspólnoty pod autorytetem dobrego pasterza. Nad takim ciałem spoczywa zbiorowe namaszczenie i kiedy zbieramy się jako jedna całość, służymy razem Bogu i ludziom. Dla tych, którzy założyli rodzinę, Bożym powołaniem jest także służenie swojej rodzinie. Ale jeżeli jeszcze nie założyliście własnej rodziny, pamiętajcie, że macie dalszą rodzinę, należą do niej np. wasi rodzice i krewni, którzy potrzebują soli i światła, które niesiecie w sobie. Oni nie potrzebują waszych kazań, ale czynów. Miłość przemawia najmocniej.

Mamy też powołania indywidualne, których celem jest budowanie ciała Chrystusa, a nie własnego zadowolenia. Naszym powołaniem jest podobać się Bogu i chodzić w wierze. Niektórzy mają powołanie, aby być liderami, a inni – do czegoś innego. W ten sposób będziemy mogli razem wypełnić zadanie przybliżenia Bożego Królestwa do Polski. Jesteśmy wezwani, aby iść na cały świat i głosić Dobrą Nowinę wszelkiemu stworzeniu. To oznacza, że będziemy musieli wskoczyć za kierownicę i ruszyć przed siebie.

Nie możemy pozwolić, aby okoliczności i uczucia kierowały nami, ani zwlekać do późnej jesieni życia z odpowiedzią na Boże wezwanie. Rozejrzyj się dookoła. Bóg potrzebuje ciebie i to potrzebuje teraz. Musimy wziąć nasze życie w swoje ręce, zająć miejsce za kierownicą razem z Bogiem i ruszyć naprzód. Najlepszym sposobem działania jest poddawać swoje ważne pomysły najpierw liderom. Jeżeli pochodzą od Boga, oni to rozpoznają i pobłogosławią. Jeżeli nie, przyjdzie nam z pokorą wycofać się i modlić.
Nie czekajmy więc. Naszym celem jest Boże Królestwo. Jest nowy czas, aby ruszyć w tym kierunku trzymając ręce na kierownicy. Gaz do dechy!

Comments are closed.