Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

Rozmowa z raperem

zamek1000

13 sierpnia 2014

 

Marysia:

Ledwo ruszamy, jesteśmy na rogu Miodowej, kiedy w odpowiedzi na naszą piosenkę ktoś macha do nas z drugiej strony ulicy, z ogródka Irish Pubu. Trudno, żebyśmy odmówili – podchodzimy. Przy stoliku siedzi chłopak z dziewczyną. Popijają ciemnego Guinessa. Chłopak okazuje się być znanym polskim raperem: – Słuchajcie! – mówi. – Dla mnie nieważne jest, jaką kto gra muzykę, ale super jest to, że grupa ludzi idzie sobie ulicą i śpiewa. Naprawdę, mega.

 

My się też cieszymy, rzecz jasna, ale oczywiście zaraz przechodzimy do naszego ulubionego wątku – dlaczego to w ogóle robimy. Raper jest żywo zainteresowany naszymi opowieściami o Bogu, ale sam – jak się okazuje – jest buddystą. Nazywa siebie samego boddhisatvą, czyli istotą, która dąży do stanu buddy – oświecenia: – Jest wiele dróg do poznania Boga, prawda? – pyta, oczekując potwierdzenia. Kiedy próbujemy wytłumaczyć, że właśnie nie, że drzwi są tylko jedne i mają na imię Jezus, rozmowa chwilami robi się mniej przyjemna. Jedno z nas wychodzi z propozycją modlitwy – obok słowa wiedzy, to najlepszy sposób, by pokazać moc żywego Boga – i chłopak się zgadza, o dziwo – ale nagle zaczyna się jakieś rozproszenie. Tu ktoś podejdzie, zagada kelner, potem ktoś z nas zmienia temat i nagle już jesteśmy gdzieś indziej w rozmowie. Już się nie udaje pomodlić… Kto inny – jak się później okaże – miał słowo wiedzy, ale… nie było okazji go przekazać. Bo inni rozmawiali cały czas.

 

Ostatecznie nie udało się pomodlić. Bywa i tak – ale jak zawsze, chcemy, żeby było jak najlepiej. To spotkanie wyraźnie nam pokazało, że w takich sytuacjach musi być jeden lider, główna osoba prowadząca rozmowę. Nas i naszych dobrych chęci było po prostu… za dużo

Tags

Comments are closed.