Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

Ratując wszechświat

smoczki1000

Tekst: Wojciech Borys

Aliona szła ulicą w poczuciu pustki i bezsensu życia. Nosiła w swoim łonie dziecko, którego nie mogła urodzić, a jednocześnie nie chciała zabić. Jej mąż w ogóle nie chciał słyszeć o trzecim dziecku w rodzinie. Dał pieniądze swojej żonie i kategorycznie nakazał pozbycie się „problemu”.

Sam wpadł w depresję, która doprowadziła go do związania się na jakiś czas z ruchem neonazistowskim. Kobieta przypadkowo zobaczyła nad jakimiś drzwiami reklamę Misji „Liora”, zajmującej się przeciwdziałaniem aborcji w Mołdawii, i weszła do środka. To zmieniło jej życie. Dzięki otrzymanej wszechstronnej pomocy nie tylko wytrwała w decyzji urodzenia dziecka, ale poznała też Boga.

Zdążyć przed wyrokiem

– Aborcja to ludobójstwo – mówi dyrektorka Misji „Liora” Swietłana Makari. Jest chrześcijanką, którą Pan Bóg powołał do dzieła ratowania nienarodzonych dzieci. Stara się docierać do kobiet, zanim podejmą decyzję o dokonaniu „zabiegu”. Prowadzi także działalność prewencyjną i uświadamiającą poprzez prelekcje dla młodzieży w szkołach, organizowanie spotkań dla kobiet i mężczyzn oraz rodzin. Współpracuje z chrześcijańskimi lekarzami i doradcami. Dzięki tej działalności żyje już kilkadziesiąt dzieci, które pierwotnie zostały skazane na śmierć przez własne matki – kobiety, z którymi jeszcze przed wykonaniem wyroku można było porozmawiać i skłonić do zmiany decyzji!

„Zabieg” i co dalej?

Niestety nie wszyscy rodzice są gotowi przyjąć nowe życie. Decydując się na straszliwy krok zabicia dziecka, biorą na siebie nie tylko wielką odpowiedzialność, ale też ponoszą tragiczne konsekwencje, czego objawem jest tzw. syndrom poaborcyjny. Zamiast uwolnienia od „problemu”, pojawia się koszmar trwający przez całe życie. Jego destrukcyjnego wpływu doświadcza tak naprawdę każda kobieta oraz zdecydowana większość mężczyzn zaangażowanych w aborcję. [Od autora: To zagadnienie zostało znacząco przedstawione w książce Nancy Michels Aborcja. Przywrócić sens życiu oraz od dawna będącej na naszym rynku książce Carol Everett Pieniądze splamione krwią. Polecam obie pozycje!]. Również do takich osób, żyjących w kleszczach poczucia winy, dociera służba Swietłany. Organizuje ona m.in. specjalne spotkania dla kobiet szukających pomocy.

Niedawno miałem okazję obserwować przygotowania do jednego z takich spotkań. Przeznaczone było dla pięciu kobiet, które w przeszłości zdecydowały się na aborcję, a teraz nie potrafiły już normalnie żyć. Na stole stały świece symbolizujące każdą z obecnych pań, a wokół każdej z nich stały mniejsze świeczki, reprezentujące nienarodzone dzieci. Przy jednej świecy było ich pięć, przy innej osiem, a przy innej najwięcej – dwanaście małych świeczek… Kobiety nadały imiona swoim nigdy niepoznanym dzieciom. Był to jednocześnie czas pokuty, opłakiwania, pogrzebu oraz rozpoczęcia nowego życia, pozbawionego ciężaru przeszłości. Nie mogłem być na samym spotkaniu. Jednak z tego, co potem mówiła Swieta, dla każdej z kobiet był to czas przełomu. Jedynie Bóg zna dogłębnie ich serca i tylko On może skutecznie w nich działać, dokonując cudów.

Dramat Mołdawii

Pewnego razu w biurze Swietłany (kiedy je jeszcze miała) pojawiła się 60-letnia kobieta. Okazało się, że jest ginekologiem, od 40 lat wykonującym zabiegi aborcji. Sama również padła ofiarą tego makabrycznego procederu. Podczas rozmowy wyznała, że niewiele myślała o tym, co robi, i traktowała to na równi z operacją usunięcia wyrostka robaczkowego. Kiedy uświadomiła sobie swój grzech i olbrzymią ignorancję, pokutowała i zaprosiła Jezusa do swego życia. Teraz dzieli się w środowisku lekarzy swoim świadectwem.

Przerywanie ciąży to prawdziwy dramat Mołdawii. Nie zaskakują tu dziewczyny, które w wieku szesnastu lat mają za sobą już kilka aborcji! Prowadzenie tego typu służby w społeczeństwie, które traktuje usunięcie ciąży jak wyrwanie zepsutego zęba, jest naprawdę bardzo trudne. Tylko według oficjalnych statystyk 419 kobiet na 1000 przerywa ciążę. W rzeczywistości liczba ta jest o wiele wyższa i na pewno przekracza 500! Oznacza to, że każdego roku zabija się tu ponad połowę poczętych dzieci.

W walce o wszechświat

Swietłana zostawiła bardzo dobrze płatną pracę oraz służbowe mieszkanie, zrezygnowała ze stabilizacji wynikającej z zajmowanego stanowiska w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. W odpowiedzi na Boże wezwanie podjęła się służby, która znacznie obniżyła jej stopę życiową, a często przynosi frustrację wynikającą z braku poparcia nawet w chrześcijańskich środowiskach, nie mówiąc już o niezrozumieniu w społeczeństwie. Obecnie Misja „Liora” nie ma własnego lokalu. Jedyną nagrodą i zachętą są przemienione serca kobiet i mężczyzn oraz żyjące dzieci. Wciąż jest ich jednak bardzo mało, ale Swietłana chętnie przytacza stare żydowskie przysłowie: „Uratowane jedno życie, to uratowany wszechświat”.

O autorze

Wojciech Borys jest dyrektorem Misji Przyjaciół Dzieci. Od 2004 r. prowadzi regularną służbę w Mołdawii.

Fot: Prawo autorskie: http://pl.123rf.com, profile: iguanasbear


Od redakcji:

Poniżej podajemy fragmenty eseju czterdziestego prezydenta Stanów Zjednoczonych Ronalda Reagana, opublikowanego w 1983 roku, w dziesiątą rocznicę zalegalizowania aborcji w USA.  Tekst ukazał się w drukowanym „Celu” nr 2 /2007 r. :

„Prawdziwym pytaniem nie jest dzisiaj to, kiedy zaczyna się ludzkie życie, ale ile jest ono warte? […] Każdy prawodawca, każdy lekarz i obywatel musi zrozumieć, że istotą sprawy jest to, czy potwierdzić i chronić świętość każdego ludzkiego życia, czy też popierać etykę społeczną zakładającą, że życie niektórych ludzi jest cenione, podczas gdy innych nie. Jako naród musimy wybrać pomiędzy etyką świętości ludzkiego życia a etyką „jakości życia”. […]

Wystąpienie R. Reagana z 8 marca 1983 r. na Dorocznej Konwencji Narodowego Związku Ewangelików, fragment opublikowany w „Celu”:

„Alexis de Tocqueville, najwnikliwszy obserwator amerykańskiej demokracji, ujął to błyskotliwie: «Wolność rozwija się, kiedy religia jest żywa i respektowane są rządy prawa pod (władzą) Boga. […] Nigdy nie wolno nam zapomnieć, że żadne koncepcje rządowe nie uczynią człowieka doskonałym. […] Na świecie znajdujemy grzech i zło, a Pismo Święte i Pan Jezus nakazują nam sprzeciwiać im się z całej naszej siły. […] Chociaż siła militarna Ameryki jest ważna, pozwólcie, że dodam tutaj, że zawsze uważałem, iż walka, jaka toczy się obecnie o świat, nigdy nie zostanie rozstrzygnięta przez bomby czy rakiety, armie czy potęgę militarną. Prawdziwy kryzys, przed jakim dzisiaj stoimy, jest duchowy; u swoich podstaw jest testem woli moralnej i wiary”[1].

(Tłumaczenie: R. A. Czekaj)

[1] pełną wersję w języku angielskim można znaleźć na stronie internetowej http://www.ronaldreagan.com/sp_6.html

Comments are closed.