Blogi
Teologia Boża a teologia Jonasza (Czerwiec 18, 2018 6:12 pm)
Czy jesteś bogaty w Bogu? (Czerwiec 7, 2018 7:06 pm)
Prawdziwe objawienie (Maj 23, 2018 10:38 pm)
Potrzebujemy osobistego objawienia (Maj 10, 2018 3:54 pm)
Maria z Betanii (Kwiecień 30, 2018 2:34 pm)
Kwalifikacje Bożego przywódcy (Kwiecień 27, 2018 1:41 pm)

Przekleństwo „bożej” woli

20131127_bozawola_1000

Tekst: Wojciech Wieja

Mówmy tak, jak mówi Pan o swoim ludzie. Ogłaszajmy wyroki Boże. Nie wstrzymujmy się. Nie może być wśród nas ani chwili zaćmienia co do woli Bożej.

Bogacz ze Wschodu
Job jest przedstawiony w Biblii jako najbogatszy człowiek na Wschodzie, czyli na całym świecie, ponieważ rozwiniętej cywilizacji Zachodu wtedy jeszcze nie było. Job miał siedem tysięcy owiec, trzy tysiące wielbłądów, pięćset par wołów i pięćset oślic. Był zatem hodowlanym potentatem. Największym jego bogactwem była jednak rodzina: żona, siedmiu synów i trzy córki.
W takich okolicznościach zaatakował go szatan. Zagrabił dobytek, zabił dzieci i dotknął Joba ciężką chorobą.

boża wola
Zdecydowana większość komentarzy do Księgi Joba skupia się wokół tzw. sensu cierpienia. Życie Joba jest używane jako przykład na poparcie tezy o „dopuście bożym” obarczającym Boga odpowiedzialnością za cierpienie w życiu ludzi. Bez pardonu szasta się takimi hasłami jak: taka jest wola Pana, taki jest twój krzyż, przyjmij w pokorze cierpienie z ręki Boga i temu podobne. Tak zresztą sugerowali przyjaciele Joba, którzy wygłaszali swoje mądrości bez opamiętania.

Sinusoida
Cała konwersacja Joba z przyjaciółmi snuje się w sinusoidalnej prawidłowości. Job jest w dołku, któryś z przyjaciół poucza go o Bożej sprawiedliwości sugerując, że cierpienie nie jest przypadkiem, następnie Job się zarzeka, że jest niewinny i Bóg to wie, znów przyjaciel dorzuca swoje trzy grosze, następnie Job chce umierać, w dodatku natychmiast. I tak w kółko. Wydaje się, że nie ma wyjścia z tego zaklętego kręgu, ale…

Breaking news
Przerywamy Państwa codzienną krzątaninę, teologiczne dysputy oraz topowy serial telewizyjny, aby podać szokującą informację. Skazany na śmierć człowiek na oczach gapiów prowadzony jest na miejsce wykonania kary. Sklepikarze, przedstawiciele handlowi, rzemieślnicy, nauczyciele i uczniowie, hodowcy i rolnicy, apologeci jedynie słusznych teorii na temat Boga – wszyscy oni jakby zamarli wyrwani z kontekstu własnych rutynowych zajęć. Praktycznie nikt nie może uwierzyć w to, co widzi na własne oczy. Czegoś takiego rzeczywiście świat nie widział! Większość obserwujących przygląda się z daleka i nie dostrzega szczegółów egzekucji. Dwie rzeczy wszakże odciskają piętno w ich świadomości – po pierwsze słońce na kilka godzin straciło swój blask, a po drugie w martwej ciszy potężnym echem odbił się krzyk: WYKONAŁO SIĘ!

Fakty, panie i panowie, fakty!
Co takiego się wykonało? Bóg zastosował doskonałe rozwiązanie niweczące zamiary diabła. Zmiażdżył głowę węża. W tej zmiażdżonej głowie nie miały szans ostać się ani gruczoły, ani zęby jadowe! Szatańskie zwierzchności i zastępy piekieł zostały rozbrojone! Dokonało się odkupienie ludzkości. Zostało złamane przekleństwo grzechu, śmierci, choroby, zniewolenia. Nie trzeba mieć nawet jakiejś specjalnej, mistycznej wiary, aby przyjąć zbawienie, uzdrowienie i uwolnienie. Wystarczy zaakceptować (przez wiarę, a jakże) fakt, który zaistniał na Krzyżu Golgoty. Do przyjęcia faktów niepotrzebna jest specjalna wiara – wystarczy ta wielkości ziarna gorczycy. Fakt to fakt.

Czary Balaka
Skąd zatem pojawiła się w kręgach chrześcijańskich koncepcja sugerująca zsyłanie przez Boga chorób na ludzi wierzących? Jest to religijna, aczkolwiek niebiblijna ideologia. Jeśli jest niebiblijna, to jej źródła należy szukać w piekle. Nie ma innych źródeł. Jest albo wiara w Żywego, Wszechmocnego Boga, albo martwa diabelska religia. Od początku świata tak jest. Nie zmieniło tego nawet pojawienie się ateizmu, który również jest formą religii.

Spójrzmy, jak działa sugestia dotycząca pochodzenia chorób. Religijny sposób myślenia daje nam szereg odpowiedzi, dlaczego nie oglądamy zbyt wiele uzdrowień. Wspomniałem o nich na początku tego artykułu. Skupiają się one wokół hasła „dopust boży” (celowo użyłem małej litery, aby nie obrażać Boga).

Ci, którzy przesiąknięci są tymi szatańskimi pomysłami, niewiele się różnią od króla Moabu Balaka próbującego przekupstwem zmusić proroka Bileama do przeklinania narodu izraelskiego. „Dopust boży” kojarzy się z czarami Balaka. De facto ów król chciał zmienić charakter Boga. Ta sztuka się nie udała, ponieważ Boga nie da się zmienić. Z jednego źródła nie może wypływać słodka i gorzka woda. Sam Bóg tak powiedział, więc On nie może zaprzeczać Swojemu Słowu. On ma dla swojego ludu przygotowane tylko błogosławieństwo. I to nawet po tych wszystkich doświadczeniach, podczas których lud Boży nie robił nic innego oprócz narzekania.

Spotykam ludzi, którzy w każdym negatywnym wydarzeniu doszukują się jakiegoś ukrytego niebiańskiego celu, mającego nas czegoś nauczyć. No właśnie, te wyrazy: jakiś, czegoś, ukryty cel są jedynymi konkretami w filozofii przypisującej Bogu zsyłanie cierpień na swoje dzieci. Nie dajmy się nabrać na gładkie słówka tak naprawdę obrażające Boga. Bóg niczego przed nami nie ukrywa, a w szczególności tego, co dotyczy naszego Odkupienia!
Na szczęście chciwy Bileam nie odważył się prorokować (w tym przypadku czarować) niezgodnie z charakterem Boga. Pojawia się w zamian cudowna obietnica zwycięstwa! Z proroczej perspektywy jest zapowiedzią zwycięstwa Chrystusa i napełnienia tym zwycięstwem wierzących w Niego! Pokazuje również serce Boga, które miłością zakrywa oczywiste grzechy ludu Bożego.

Oto ona:
Bóg nie jest człowiekiem, aby nie dotrzymał słowa, ani synem człowieczym, aby żałował. Czy on powiada, a nie czyni, i mówi, a nie spełnia? Oto nakazano mi błogosławić, On pobłogosławił, ja tego nie odmienię. W Jakubie nie dopatrzyłem się niczego zdrożnego, nie widziałem obłudy w Izraelu. Pan, jego Bóg, jest z nim, wykrzykują na cześć jego jako króla. Bóg, który ich wyprowadził z Egiptu, jest dla nich rogami bawołu. Gdyż zaklęcie nie ma mocy nad Jakubem, ani czary nad Izraelem. Już teraz powiedzą o Jakubie i Izraelu, czego dokonał Bóg. Oto lud! Jak lwica powstaje, jak lew się podnosi! Nie spocznie, aż pożre zdobycz i krwi pobitych się napije (4Mojż.23,19-24).

Król Balak był zaskoczony obrotem sprawy, ale szybko się pozbierał i powiedział: Skoro go już nie przeklinałeś, to go przynajmniej nie błogosław! (w. 25). Brak błogosławieństwa i tak oznaczałby przekleństwo. W odpowiedzi Bileam powtórzył błogosławieństwo ogarnięty Duchem Bożym.

Mówmy tak, jak mówi Pan o swoim ludzie. Ogłaszajmy wyroki Boże. Nie wstrzymujmy się. Nie może być wśród nas ani chwili zaćmienia co do woli Bożej. Nie może być wśród nas czarów przeklinających lud Pana nieszczęściem, chorobą (i czym tam jeszcze), nazywając to pobożnie „dopustem bożym”! Duch Święty nie dawałby Kościołowi daru uzdrawiania, gdyby jakaś bliżej nieokreślona lista chorób i nieszczęść miała być wyłączona spod działania mocy Bożej. To byłby kompletny absurd!

To w końcu co z tym Jobem?
Jak zatem traktować casus Joba? – Po pierwsze należy przyjąć zasadę, że nie buduje się chrześcijańskiej doktryny na podstawie tekstów Starego Testamentu! Przy sadzawce Betezda Jezus pokazał, na czym polega różnica w przymierzach. Czekanie na poruszenie się wody zastąpił natychmiastowym uzdrowieniem! Chrystus w nas, nadzieja chwały, daje dostęp do uzdrowienia i przełamania w każdym innym aspekcie bez warunków wstępnych, kwarantanny, nie mówiąc o losowym wyborze, kogo dotknie Boża moc w tym miesiącu.

Po drugie wszystkie te mądrości Joba i jego przyjaciół, na podstawie których powstało setki prodopustowych kazań, zostały w odpowiedni sposób podsumowane. Job poszedł po rozum do głowy i sam się zrugał: Przeto odwołuję moje słowa i kajam się w prochu i popiele (Job.42:6). Natomiast jego przyjaciółmi Bóg się zajął w dosyć specyficzny sposób. Powiedział do nich: Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job (w. 7). Niezłe podsumowanie czterdziestu rozdziałów ludzkiej filozofii niemającej zbyt wiele wspólnego z Bogiem, Jego charakterem, osobowością i uczuciem miłości, jakim darzy swoje dzieci. Dodam tylko na marginesie, że Bóg ostatecznie podwoił majątek Joba, zawstydzając wszystkich wokół.

Więc jeśli ktokolwiek wyznaje poglądy o „dopuście bożym”, niech sobie je spisze na kartce papieru, a następnie włoży między bajki. Chociaż może lepiej od razu je spalić, żeby, nie daj Boże, ktoś kiedyś, sięgając do bajek, nie znalazł w nich rękopisów, uznając je za objawienie Pańskie.

Tags

Comments are closed.