Blogi
Nie samym chlebem żyje człowiek (Listopad 25, 2017 10:38 pm)
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)

Prosta linia prawdy

IMG_2367

Jeśli Bóg  Tata, Tatuś, Jezus  mówi i potwierdza to głębokim pokojem w sercu, to bez względu na wszystko idźmy za tym, bo On jest i ma niesamowite plany dla mojego i twojego życia.

„Michał – trzymaj się prostej linii prawdy, w każdej dziedzinie. Niech Prawda będzie twoją żoną, kochanką, najlepszą przyjaciółką!”

Takie słowa jakiś czas temu powiedział do mnie mój Tata. Oczywiście mówi też o tym w swoim Słowie – w Biblii, ale takie zdanie usłyszałem i wyryło się ono w moim sercu. Trzymanie się prostej linii prawdy jest zarówno czymś podstawowym, jak i tak prostym, że idąc za tym, przynosi to samo w sobie odpowiedzi od Boga i błogosławieństwo – automatycznie otwiera drzwi.

Jakiś czas temu nie przedłużono mi umowy w firmie, w której pracowałem. Tata mi powiedział, bym się nie martwił, bo On widzi wszystko i opiekuje się mną. Powiedział, żebym trwał w tym, co robię, szedł i był cierpliwy, a resztę poukłada On. Nie bój się Michał. Powiedziałem: – Ok, jest tak jak mówisz i tyle. W środku wiem, by nie panikować z powodu braku pracy – bo jestem zarządcą Jego finansów, a On moich – więc mam pełny dostęp do Jego skarbów. Po pewnym czasie przyszedł do mnie e-mail. Pewien człowiek potrzebował strony internetowej na zamówienie. Podpisujemy umowę, po kilku dniach klient pisze, że jest bardzo zadowolony, dostaję wypłatę. Koło zaczyna się ruszać. Nie jestem jeszcze specjalistą w tej dziedzinie, ale dostaję słowo od Taty, przekazane przez pastora Marcina na jednej z modlitw: – Michał, nie martw się o to, że nie jesteś ekspertem, będziesz się uczył, a Bóg będzie ci błogosławił. Bądź odważny, trwaj i nie bój się.

Słowo jest jak balsam na moje serce. Zlecenia zaczynają spływać. Automatycznie mam więcej czasu i możliwości na relację z Tatą i bycie Jego ambasadorem tutaj w Warszawie.

Z zewnątrz przychodzą strachy. – Michał, co robisz? Musisz mieć stałą pracę w firmie, bo inaczej zginiesz. Ludzie z troski o mnie, z dobrego serca, tak naprawdę zasiewają strach i niewiarę w to, co Tata mi powiedział, bym zrobił. Robią to nieświadomie. Ale nauczony tym, by iść za prostą linią prawdy i pokojem głęboko w sercu, odrzucam to i idę drogą, którą na ten czas mi pokazano. Jestem posłuszny, mam pokój. Nowe zlecenia przychodzą od razu po zakończeniu wcześniejszych zleceń. Bóg jest mega. Niesamowicie odpowiada na posłuszeństwo i na modlitwy.

Opisuję to, byśmy wiedzieli, że jeśli Bóg – Tata, Tatuś, Jezus  mówi i potwierdza to głębokim pokojem w sercu, to bez względu na wszystko idźmy za tym, bo On jest i ma niesamowite plany dla mojego i twojego życia.

Kiedyś Tata przez jakiegoś człowieka rzucił mi wyzwanie. Dotyczyło ono rozmów z ludźmi i pomocy im w większym stopniu niż raz na tydzień – żeby być ciągle reprezentantem Jego Królestwa tu na ziemi. Żyć takim życiem. Podjąłem wyzwanie. Dlaczego nie? Powiedziałem, że chcę być reprezentantem Boga tu na ziemi w każdej dziedzinie i we wszystkim, co robię.

Zaczął się proces, w którym uczyłem się, by każdą czynność, wykonywać dokładnie, najlepiej jak potrafię. Przyszło to do mnie któregoś czwartku, gdy zobaczyłem, jak Agata czyta regulamin i dba o każdy szczegół w procesie rejestracji na jakiejś stronie internetowej. Można powiedzieć, że czynność banalna, ale uderzyła mnie jej dokładność i jakość, nawet w tak banalnej rzeczy. Wtedy usłyszałem takie słowo: Michał, ty też możesz tak Mnie reprezentować, w każdej czynności – Bóg zaczął zmieniać mój sposób myślenia. Chcę tego i chcę się zmieniać, bym – jak to powiedział pastor Marcin – rósł jak dąb, abym był rozwinięty w każdej dziedzinie, nie tylko w jednej. Oczywiście regulamin to tylko przykład tego, co zobaczyłem u Agaty, jako przedstawicielki Bożego Królestwa tu na ziemi. Praca i jej życie bardzo to pokazują.

I tak, mając w pamięci to postanowienie, na przystanku widzę siedzącą kobietę z zasłoniętym okiem. Chwilę walczę ze sobą, czy podchodzić do niej. Ostatecznie podchodzę i zagaduję. Okazuje się, że ma raka oka od około 13 lat. Jest przygnębiona, smutna. Chwilę rozmawiamy. Prosi o modlitwę. Modlę się. Kobieta zaczyna płakać. Duch Święty ją porusza. Modlę się o życie Boże w niej. O to by ożyła. Moje nastawienie do niej się zmienia. Czuję ciężar Taty do niej i Jego serce. Wcześniej było lekkie zniechęcenie, ale jak skupiam się na tym, co On myśli, i co On chce powiedzieć – przychodzą Jego uczucia. Na końcu modlę się o oko. Dziękuje mi bardzo – jest lekko zaskoczona, tym co się stało.

Idę dalej. Widzę człowieka, idącego o kuli. Rok temu zdiagnozowali u niego chorobę nóg o dziwnej nazwie. Zgadza się na modlitwę, choć nie wierzy. Chwilę rozmawiamy. Modlę się o niego. Jest bardzo poruszony i serdecznie mi dziękuje.

Jestem na spotkaniu. Siedzimy w kilka osób. Mamy modlić się o siebie. Wszyscy o jedną osobę. Jest wśród nas kobieta, która ma druty w szczęce. Pyta, czy nie będzie pychą, jak poprosi Boga, by ją uzdrowił i by druty zniknęły. Rozmawiamy chwilę. Zaczynamy się modlić. Druty okazują się najmniejszym problemem w jej życiu. W czasie modlitwy zaczyna się objawiać niezależność, bunt i nieposłuszeństwo. Wyrzeka się tego, zostaje uwolniona. Na końcu modlimy się o zdrowie. Poczuła silny prąd w buzi. Teraz czekamy na potwierdzenie uzdrowienia u stomatologa.

Kolejne osoby zostają uzdrowione z bólu szyi, kręgosłupa, policzka i uwolnione z duchów odrzucenia i strachu – Bóg jest niesamowity!

Chodzenie prosta linią prawdy i robienie rzeczy wypływających prosto z głębi Bożego serca jest najlepszą wskazówką, za którą możemy iść. Wtedy mamy w pełni Jego aprobatę do rzeczy, które robimy! Bless you! :)

Tags

Comments are closed.