Blogi
Cierpliwość kluczem do zwycięskiego życia (Kwiecień 16, 2018 1:43 pm)
Wierzmy, że posiądziemy Ziemię Obiecaną (Kwiecień 5, 2018 10:08 pm)
Rozbicie więzów religii (Kwiecień 5, 2018 2:52 pm)
Nasz Jezus Zwycięski (Marzec 26, 2018 4:54 pm)
Wołaj z głębi serca (Marzec 19, 2018 1:03 pm)
Boży szlif (Marzec 7, 2018 7:47 pm)

Prawda w kociej skórce

KotKuba_Biblia_1000

Tekst: Kot Kuba

„Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza (…); a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej” (Łuk 4:25-26)

Że to, co widać, to tylko czubek lodowej góry, ja, kot Kuba, wiem od zawsze. Do lasu na spacer szliśmy z moja panią, to znaczy ja pomodlić się, a ona powdychać świeżego powietrza, gdy naszym oczom ukazała się babina zbierająca jakieś cebule. Prosta kobiecina, tak zimno, a ona w ogródku robi. Pomyślałem sobie, że powiem jej ewangelię, a co mi tam, cebule nie będą trwać wiecznie, przeminą, a ta pani stara jest, czas dla niej się na wieczność z Panem ogarnąć. Kobieta, lat, jak się potem okazało,  84, na pytanie czy wierzy w Boga odpowiedziała: czy ja wierzę? Proszę państwa, ja mam w domu sanktuarium!  Zostaliśmy zaproszeni do wewnątrz zobaczyć. Już chciałem wykrzyknąć „Jezus Maria” i to było za mało, bowiem był tam więcej niż jeden Jezus i więcej niż jedna Maria, a ze ściany patrzył na nas uśmiechnięty papież Franciszek.  Myślę sobie, no, światowa i na czasie!  Pani Kazia wyjęła też krucyfiksy, a potem rożne pobożne książki.  Pochwaliła się na koniec, że dostarcza cebule do Lichenia. Gorliwością przerosła więc nie tylko swoje pokolenie, ale też co najmniej dzieci i wnuki, a gadżetami mogłaby obdzielić pół parafii.

Ja, kot Kuba poczułem się jak apostoł Paweł  w Atenach i się bardzo obruszałem w duchu  na to bałwochwalstwo.  Moja pani zaczęła przemowę w podobnej konwencji. Mówi: „Widzę, pani Kazimiero, że pod każdym względem jest pani nadzwyczaj pobożna”. Już myślałem, że poleci odważnie po całości, mówiąc, że „nie są Bogami ci, którzy są  rękami zrobieni”.  Jednak wykazała się większą kulturą osobistą niż ja i powiedziała, też po apostolsku, że Chrystus za panią Kazię umarł i że to dla zbawienia wystarczy. Ze ścian patrzył na nas z tuzin oczu domagających się czci, a przynajmniej uwagi, w międzyczasie  doszły też dwie koleżanki naszej babci i przysłuchiwały się rozmowie. Myśleliśmy, że ją rozczarujemy, gdy powiemy, że także tacy, co nie mają sanktuarium, mogą być w Chrystusie zbawieni, jednak Kazia stwierdziła, że i ona w Chrystusa wierzy, że za nią umarł. Z dwiema pozostałymi było gorzej,  nie wiedzą bowiem, w co wierzą i… wzięły od Kazi książkę o Smoleńsku. Nie jestem pewien, czy kiedyś ktoś rozbroi ten religijny arsenał pod lasem, ale babinę w sercu trochę rozbroiliśmy, że aż się popłakała. .. Okazało się, że nie taki diabeł straszny, jak go na ścianach namalowali,  nie pobito nas za wiarę, nawet nam nie naubliżano,  było całkiem miło, a babcia nie odrzuciła prawdy, chociaż ta przyszła nie w złotej ramie, ale w kociej skórce…

Comments are closed.