Blogi
Bądź mężny (Sierpień 22, 2017 2:16 pm)
Boże prawa (Sierpień 12, 2017 8:09 pm)
On widzi tajemnice (Sierpień 2, 2017 7:54 pm)
Odwet Boży (Lipiec 26, 2017 12:31 pm)
Chodzenie w wymiarze nadnaturalnym (Lipiec 20, 2017 2:48 pm)
Samochód bez kierowcy (Lipiec 11, 2017 3:57 pm)

Praca od Boga

20140514_Shelter_1000

Tekst: Natalia Madej

Chciałam się z Wami podzielić świadectwem tego, jak Bóg w cudowny sposób dał mi pracę. Bóg się troszczy o każdą dziedzinę naszego życia, w tym o to, żebyśmy mieli pracę i to dobrą!

Jako uczennica technikum pracowałam w handlu, w zależności od czasu. Gdy urodziłam synka, nie pracowałam zawodowo, przez ok. 6 lat. Kiedy podjęłam decyzję o powrocie do pracy, nie miałam pomysłu na siebie, ale też nie chciałam wracać do pracy w handlu, gdyż jest to ciężka praca, w nienormowanych godzinach i dniach. Zależało mi na tym, aby znaleźć zajęcie w tygodniu i najlepiej na pierwszą zmianę z uwagi na dziecko. Pewnego dnia przyszła mi myśl, czy może by nie spróbować poszukać pracy w biurze. Wiele osób mi odradzało ten krok, argumentując to lukami w wykształceniu i zupełnym brakiem doświadczenia. Nie miałam skończonych żadnych kursów, studiów, ukończyłam tylko technikum spożywcze. Jednak zaintrygowała mnie ta forma pracy, zaczęłam marzyć i zrozumiałam, że pomimo moich braków, Bóg ma moc, aby otworzyć mi drzwi tam, gdzie jest to niemożliwe i będę miała możliwość nauczenia się tego, czego nie umiem.

Z pomocą doradczyni zawodowej (która też w cudowny sposób spadła mi „nieba”), napisałam profesjonalne CV, listy motywacyjne. Dowiedziałam się też w międzyczasie, że jest możliwość zrobienia stażu zawodowego w konkretnych miejscach. Zrobiłam listę pracodawców prywatnych oraz instytucji, które mnie interesowały i zaczęłam składać potrzebne dokumenty w tych jednostkach.

Wiedząc kim jestem w Jezusie, wchodziłam pewna siebie do miejsc, gdzie taki człowiek jak ja, po ludzku – nie ma co szukać. Mieszkam w małym mieście, gdzie trudno o pracę, a szczególnie w instytucjach czy prywatnych firmach. Bez „pleców”, nikt się tam nie dostanie. Ja wiedziałam, że mam najlepsze „plecy”, dzięki którym nie tylko dostanę pracę, ale to będzie najlepsza praca, bo mam wspaniałego Boga w niebie, który nie tylko jest moim Ojcem, ale też On jest moim pracodawcą, bo wszelka władza należy do Niego (List do Rzymian 13).

Z teczką pod pachą z gotowymi dokumentami, ruszyłam do szukania pracy. W miejscach, gdzie miałam rozmowy z pracodawcami i otrzymałam odmowę z powodu możliwości odbycia stażu czy zatrudnienia, spotykałam się z profesjonalnym podejściem, byłam traktowana po królewsku. Co ciekawe, z prokuratury rejonowej i okręgowej prokuratorzy pisemnie informowali mnie o odpowiedzi na moją aplikację.

Pracę rozpoczęłam szukać ok. 1,5 roku temu, z perspektywy czasu myślę, że zajęło to realnie ok 3 miesiące (biorąc pod uwagę zajmowanie się dzieckiem, które nie chodziło regularnie do przedszkola).

W trakcie poszukiwań zrobiłam dwa kursy komputerowe z pomocą brata z Kościoła Chwały oraz prawo jazdy kat B. Jednak gdy stałam w wierze i roznosiłam dokumenty, nie spodziewałam się, że Bóg mi otworzy drzwi w takim w miejscu, w którym jestem dziś.

Pod koniec stycznia złożyłam dokumenty o staż w Sądzie Okręgowym. Po miłej i krótkiej rozmowie z kierowniczką, roznosiłam nadal dokumenty i czekałam na przebieg zdarzeń. Coraz częściej myślałam i marzyłam o pracy w takim miejscu. Jednak ufałam Panu i wiedziałam, że On wie, gdzie będzie mi lepiej i chociaż by wszystko się sprzeciwiało, to On otworzy drzwi i wtedy nikt ich nie będzie mógł zamknąć (Obj. Jana 3;7).

Po około miesiącu od tej rozmowy, otrzymałam telefon od Pani kierownik, że wniosek o staż z urzędu pracy został rozpatrzony pozytywnie i za dwa dni mam się zgłosić po skierowanie do urzędu i od przyszłego tygodnia zaczynam pracę. Byłam w takim szoku, że musiałam prosić ją o powtórzenie, czy aby na pewno dobrze słyszę skąd dzwoni i czy to na pewno o mnie chodzi.

Gdy uświadomiłam sobie, gdzie będę przez najbliższe 6 miesięcy pracować, to nie mogłam przestać chwalić Boga za Jego dobroć. Dostałam to o czym marzyłam. Dowiedziałam się też, że po stażu jest możliwość zatrudnienia, jeśli wybiorą moją kandydaturę. Wierzę, że skoro Bóg mi otworzył wprowadził mnie do „mojej ziemi obiecanej” to da mi przychylność i zatrzyma mnie tam na dłużej.

Kolejny raz w życiu Bóg mi pokazał, że On czyni rzeczy niemożliwe, bo On jest odpowiedzią na wszystko. Dla niego największą rzeczą jest coś, co po ludzku jest nie do wzięcia, gdzie nic nie wskazuje na to, że się uda, bo wtedy odbierze sobie większą Chwałę i jest jasne, że tylko Jego cudowne ręce mogą to uczynić

Po drodze miałam całą masę ataków w głowie i na zewnątrz. Słyszałam ciągle opinie wyśmiewające mnie np. „gdzie Ty się pakujesz, z czym, ani wykształcenia, ani doświadczenia, kim Ty jesteś, że tak wysoko mierzysz, jesteś zuchwała, bezczelna, nie uda Ci się, nie masz nic, nawet znajomości nie masz, jeszcze w tak małym mieście, nadajesz się tylko na kasę w sklepie, rozkładanie towaru i będziesz to robić do końca swojego życia”. (Podkreślę, że nie umniejszam tej pracy). Jednak nie zgodziłam się z tym stanem rzeczy i się mocno uchwyciłam obietnicy, że Bóg odpowiada i daje to co prosimy, bo On jest Dobrym Ojcem, kiedy prosimy go o chleb, nie da nam kamienia, albo gdy chcemy rybę, nie da nam węża (Mateusza 7;8-10). Modliłam się, aby moja praca była dowodem na to, że On jest ze mną i się o mnie troszczy i żeby zamknął usta tym, którzy szydzą ze mnie. I tak oto się spełniło – według wyzwalanego Bożego Słowa, bo ono ma moc twórczą. Może powiesz, że to tylko staż i na tym się skończy, ale ja wiem, że to dopiero początek cudów w mojej dziedzinie zawodowej.

Pamiętam wymianę zdań z pewną osobą, gdy poinformowałam ją o tym gdzie będę pracować: „Super, ale powiedz mi jakie studia skończyłaś, jaki kierunek, kursy?” Ja na to: „Nie mam studiów, jestem po technikum, nie mam żadnych kursów w tej dziedzinie, ale mam Potężnego Boga”.

Chciałabym zakończyć to świadectwo Bożym Słowem: „Ale to, co u świata głupiego, wybrał Bóg, aby zawstydzić mądrych, i to, co u świata słabego, wybrał Bóg, aby zawstydzić to, co mocne, i to, co jest niskiego rodu u świata i co wzgardzone, wybrał Bóg, w ogóle to, co jest niczym, aby to, co jest czymś, unicestwić,  aby żaden człowiek nie chełpił się przed obliczem Bożym.” (1 Koryntian 1;27-29)

Niech Bóg Wszechmocny odbierze sobie Chwałę!

Comments are closed.