Blogi
Nie samym chlebem żyje człowiek (Listopad 25, 2017 10:38 pm)
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)

Pokutować trzeba umieć

20131104_Marnotrawny_1000

Tekst: Ewa Gnatowska

Gdy milczałem, schły kości moje od błagalnego wołania przez cały dzień. Bo we dnie i w nocy ciążyła na mnie ręka twoja, Siła moja zanikła jak podczas upałów letnich.  Grzech mój wyznałem tobie I winy mojej nie ukryłem. Rzekłem: Wyznam występki moje Panu; Wtedy Ty odpuściłeś winę grzechu mego. (Psalm 32 3-5)

Powyższy psalm, Dawidowy – co będzie istotne dalej –  uczy nas jakim błogosławieństwem jest pokuta i odpuszczenie grzechów przez Boga.

Często nie lubimy pokutować, bo przyznanie się do grzechu niesie oczywiście pewien dyskomfort, cierpi przy tym nasza duma i poczucie (samo-)sprawiedliwości.

Pokutować trzeba umieć, a niestety wszędobylska religia stworzyła nam w tym aspekcie. mało zachęcający obraz. Tradycyjnie zwykło się uważać, że pokuta jest czynnością (a nawet sakramentem), który ma zawierać przyznanie się do grzechu, wyznanie go, prawdziwy żal, a nawet zadośćuczynienie i prowadzić w efekcie do pojednania człowieka z Bogiem i kościołem. Nieźle brzmi, tylko że w praktyce kończy się to zwykle tym, że człowiek jak nie miał relacji z Bogiem, tak nie ma (nie narodził się przy konfesjonale na nowo!), a o apostolskim kościele też nie ma zielonego pojęcia. „Za karę” mógł natomiast otrzymać polecenie zmówienia kilku „zdrowasiek”.

Po odrodzeniu z ducha Bożego, świeżo upieczony chrześcijanin często jest tak pochłonięty swoją nową przemienioną naturą (istotnie: stał się on sprawiedliwością Bożą!) , że mógłby wylać przysłowiowe dziecko z kąpielą i pomyśleć, że temat już go nie dotyczy. Zauważmy jednak, że apostoł Jan wypowiada następujące słowa (1 Jana 1:8-9):

Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i prawdy w nas nie ma. Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości.

Może  się okazać, że tym, co zatrzymuje błogosławieństwo w naszym życiu nie są jakieś moce duchowe czy bardzo niesprzyjające okoliczności, a zwyczajnie nasze grzechy oddzieliły nas od manifestacji błogosławieństwa pochodzącego od naszego Boga i należnego nam dziedzictwa.

Co jest grzechem? Sami doskonale wiemy, mówi o tym dziesięć przykazań i inne nadane przez Boga przepisy prawa. W szczególności bałwochwalstwo i wszelkiej maści pożądliwość.  Ktoś może powiedzieć, że Jezus wypełnił prawo, a teraz mamy czas miłości i łaski.  Owszem, jest to prawda, ale śmiem przypomnieć, że Pan Jezus lekko wyśrubował niektóre wymagania. Teraz już na przykład nie tylko ten, kto chodzi do żony bliźniego popełnił grzech, ale ten, kto pożądliwie spojrzał na niewiastę.

Obowiązuje nas oczywiście duchowe prawo, że zapłatą  za grzech jest śmierć. Samo wyznanie i żal za grzechy na nic by się zdało, gdyby nie to, czego dokonał Jezus Chrystus. Prawdą jest jednak, że cena za nasze grzechy została już zapłacona. I niech nas Bóg uchowa, abyśmy chcieli do tego coś dodać.

Wielu ludzi próbowało na przestrzeni dziejów  w różny sposób dopomóc naszemu Panu w dziele zbawienia, na przykład dobrymi uczynkami. Ciekawym przykładem są tak zwani biczownicy, istniejące od średniowiecza grupy ludzi, często wywodzących się zakonów, praktykujących fizyczne samobiczowanie się  jako formę pokuty. Zawsze była to pewna skrajność na obrzeżach głównego nurtu religijnego, a świecka psychologia dopatrywała się tu dewiacji związanej z sadomasochizmem.

Dlatego przykrym jest, gdy współcześni chrześcijanie przejmują tego typu spuściznę i rozpoczynają biczowanie się na poziomie własnej duszy. Zgrzeszyłeś bracie, zdarza się, Bóg ci przebaczył i zapomniał, a raczej wymazał sam grzech, nawet jeśli są jakieś doczesne konsekwencje złego postępowania. Nie dręcz więc się teraz, bo możesz wpaść w spiralę śmierci. To znaczy: smutku, samo użalania się, strachu przed życiem, braku nadziei i niewiary. Pułapka tkwi w tym, że starych grzechów już nie ma, a to, co wymieniłam w poprzednim zdaniu prowadzi do nowego grzechu. Teraz bowiem znasz Boga, a taką postawą nie oddajesz mu dziękczynienia i chwały! To bardzo niebezpieczne.

Kto w Biblii nie umiał pokutować? Judasz! Lepiej poszło apostołowi Piotrowi, a mistrzem jest już wspomniany król Dawid.

Dawid  jak wiemy „wdał się” z Batszebą i zabił  podstępnie jej męża Uriasza. Cała historia  opisana jest 2 Księdze Samuela rozdział 11-12. Minęło parę miesięcy, Batszeba urodziła dziecko, a do Dawida przyszedł prorok Natan i opowiedział mu historię, która … otworzyła mu oczy.

Wtedy rzekł Dawid do Natana: Zgrzeszyłem wobec Pana. Natan zaś rzekł do Dawida: Pan również odpuścił twój grzech, nie umrzesz.  (2 Sam 12:13)

Nie jest tak, że nie było więcej konsekwencji doczesnych tego grzechu, oczywiście że były, mimo iż Dawid błagał Pana o odwrócenie sytuacji, dziecko zmarło.  Gdy to się stało, król uczynił rzecz niesamowitą:

Wtedy Dawid podniósł się z ziemi, umył się, namaścił, zmienił swoje szaty i poszedł do świątyni Pana, aby mu oddać pokłon. Potem powrócił do swojego domu, poprosił o posiłek, a gdy mu go podano, spożył go. (2 Samuela 12:20)

dalej Biblia podaje:

Następnie Dawid pocieszał Batszebę, swoją żonę, przybył do niej i obcował z nią. Potem ona urodziła syna, któremu nadał imię Salomon. (Samuela 12:24)

Znamy wszyscy Salomona. Wiemy, jak bardzo rozwinął potęgę Izraela i że zbudował Panu świątynię. Znalazł się „w linii” Jezusa Chrystusa. Warto było pokutować we właściwy sposób!

Comments are closed.