Polecamy
Nowy numer magazynu Głos Przebudzenia! (3 listopada, 2020 6:09 pm)
POLECAMY „Zabić smoka” Daniel Kolenda (2 listopada, 2020 4:43 pm)
Nowość wydawnicza: Finansowe IQ (29 maja, 2020 6:02 pm)
Premiera Głosu Przebudzenia (6 marca, 2020 11:58 am)
Nowość wydawnicza: Boży niezbędnik (14 grudnia, 2018 7:06 pm)

Podróż życia cz.1

3 marca 2022
Comments off
247 Odsłon

Zapytałam kiedyś Boga w porannej modlitwie, co jest według Niego najcenniejsze we mnie? Odpowiedział: „Twoja wiara, córko”. 

Zanim jednak to usłyszałam, wiele w moim życiu się wydarzyło. 

Obecnie prowadzę własną działalność w zakresie architektury wnętrz. Praca jest moją pasją, w której realizuję się zawodowo i daje mi to ogromną satysfakcję. Aby do tego doszło, musiałam nieraz postawić wszystko na jedną kartę i zaufać mojemu Stwórcy, że dam radę, że wszystko się ułoży, że On jest JahweJireh– Bogiem Zaopatrzycielem.

Zacznę od tego, że po pięciu latach studiów kierunkowych i uzyskaniu tytułu magistra sztuki ze specjalizacją architekta wnętrz straciłam chęć do projektowania i zajęłam się malarstwem artystycznym. W tamtym czasie utrzymywali mnie rodzice. Praca plastyka nie szła mi jednak tak, jak tego oczekiwałam, więc po kilku nieudolnych próbach rozwoju w tym kierunku wyjechałam do stolicy Szkocji. Miałam wówczas 26 lat i nigdy wcześniej nie zarabiałam pieniędzy. Bardzo potrzebowałam wiary w to, że wszystko, co zaplanowałam, się uda. Boga niestety wtedy nie znałam, więc polegałam na własnej sile i woli przetrwania. Nie było łatwo, ponieważ prawie nie znałam języka, zresztą nawet rodowici Anglicy mają problem ze zrozumieniem Szkotów. Pierwsze pieniądze zarobiłam w restauracji jako kelnerka oraz w niewielkim hotelu jako pokojówka. Męczyłam się niemiłosiernie, nie mogąc używać wrodzonych talentów plastycznych. 

Za granicą spędziłam osiem at. Imałam się różnych zajęć: byłam między innymi asystentką nauczycielki w Royal Blind School, asystentką pielęgniarki w różnych placówkach służby zdrowia, opiekowałam się dziećmi. Jednak w zakresie rozwoju swoich talentów nie zrobiłam wiele: jeden projekt wnętrz pod Warszawą wykonywany zdalnie; dwie wystawy obrazów; cztery miesiące pracy w biurze projektowym u lokalnych architektów (gdzie zarabiałam ponad dwa razy mniej niż później sprzątając mieszkania). Był to trudny dla mnie czas, szczególnie że miałam sporo kłopotów w sprawach osobistych. Moje życie skupione było na osobie ówczesnego męża, potem dzieci i nie myślałam wiele o sobie. Musiałam utrzymywać całą rodzinę.

W międzyczasie poznałam ludzi wierzących – protestantów, którzy pokazali mi oblicze Boga inne, niż znałam do tej pory. Zamiast surowego i niedostępnego starca poznałam pełnego miłości Jezusa i Jemu oddałam swoje życie. Zaufałam Mu i postanowiłam odtąd iść tylko za Nim.

Zaczęłam szukać odpowiedniego dla mnie kościoła. Nie znalazłam takiego w Edynburgu, a odwiedziłam trzy różne wspólnoty. Wówczas nie czytałam regularnie Biblii ani nie modliłam się codziennie, tylko co jakiś czas rozmawiałam z Bogiem. Robiłam to szczerze, ale zdecydowanie za rzadko, aby mogło to wpłynąć na moje życie. Nie byłam wystarczająco zdeterminowana i nawet nie wiedziałam, że powinnam być.

Odkąd przyjechałam na wyspy, każdy kolejny rok spędzony z dala od ojczyzny powodował coraz większą do niej tęsknotę. Nie miałam wyjścia – musiałam podjąć ważną decyzję dotyczącą powrotu do kraju i czułam, że to będzie nieodwracalny krok. Byłam już wtedy sama z dwójką dzieci, nie miałam kontaktu z ich ojcem ani żadnego wsparcia z jego strony.

Mogłam natomiast nawiązać kontakt z Ojcem w niebie i do Niego się zwróciłam.  Powiadają: „Jak trwoga, to do Boga” – wiele w tym prawdy i dobrze, że ludzie słabo lub w ogóle nieznający Boga zwracają się do Niego w takich sytuacjach, bo często są to jedyne momenty, w których ma On do nich dostęp. Po modlitwie czułam pokój w kwestii powrotu do Polski, więc nie zastanawiając się, zaczęłam się do niego przygotowywać. Odkładanie pieniędzy na powrót zajęło mi rok – nazbierałam na bilety lotnicze i na dwa miesiące skromnego życia w Polsce. 

Tak rozpoczęła się moja długa podróż wiary.

Druga część już za tydzień.

Comments are closed.