Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

Podbramkowe sytuacje

mur1000

Tekst: Aneta Szuba

Sparaliżowało mnie, bo uświadomiłam sobie, co to dla mnie znaczy i jak zmieni całe moje życie. Do tej pory pamiętam, jaka walka toczyła się w moim sercu i umyśle. Jednak postanowiłam powiedzieć Bogu: dobrze.

Wiadomym jest, że nie żyjemy w szczególnie sprzyjających nam okolicznościach: presje, opresje, nieustawiczne diabelskie zamachy na nasze zdrowie, finanse, relacje, pokój, spokój, radość. A to dopiero wstęp do przygody jaką jest życie z Jezusem. Bóg oczywiście nie zostawił nas ani samymi sobie, ani bezbronnymi. Zesłał swojego Ducha, mamy Jego Słowo, imię Jezus i obietnicę, że „ w tym wszystkim zawsze zwyciężamy przez tego, który nas umiłował.”(Rzym.8,37). Jednak nie może być uczeń nad mistrza, Jezusa prześladowano, każdego, kto za Nim naprawdę podąża prześladowania nie ominą (J.15,20).
On także obiecał, że nie ześle na nas doświadczeń ponad nasze siły, ale z każdego da wyjście (IKor.10,13). I choć wiele prób, doświadczeń, naprawdę trudnych chwil mam już za sobą – i oczywiście w każdej Bóg okazał się wierny i wybawił – to były szczególnie dwie sytuacje, które wywarły znaczący wpływ na moje dalsze życie.
„Potraktuj ich tak, jak gdyby uczynili wprost odwrotnie do tego jak postąpili”
Przez kilka lat byłam w pewnej społeczności i bardzo zżyłam się z tamtejszymi ludźmi. Kiedy rozpoczęły się zmiany w moim życiu osobistym, nie znalazły one akceptacji wśród nich. Było bardzo nieprzyjemnie. Bardzo. Kiedy prosiłam, by uczestniczyli w ważnym dla mnie wydarzeniu – wszyscy, dosłownie wszyscy, odmówili. Zostałam potraktowana jak największa grzesznica. Jednak trudność polegała też na tym, że jeszcze przez kilka miesięcy żyłam wśród nich. A jak funkcjonować, kiedy jest się tak bardzo zranionym? Pamiętam, jak płakałam przed Bogiem, wołając o Jego rozwiązanie i pomoc. I nie była to jedna modlitwa. Po nocach nie spałam, rozmyślając jak to będzie. Nie wchodziło w grę obrazić się, odwrócić. Ja tak chciałam wybaczyć i mieć wolne serce, móc dalej ich kochać. I mimo, że wielokrotnie deklarowałam, że wybaczyłam, zapominam i ruszam dalej, to moje serce było złamane. Aż podczas którejś modlitwy Bóg dał mi wskazówkę: „Potraktuj ich tak, jak gdyby uczynili wprost odwrotnie do tego jak postąpili” – usłyszałam. I to było to! Postanowiłam w sercu, że wybaczam, brakowało mi siły i mądrości jak się zachowywać, gdy się znowu spotkamy. Ta mądra wskazówka pozwoliła mi zrobić krok nad tym, co się wydarzyło. Biblia mówi, że wiara jest martwa bez uczynków (Jk.2,26), a mi było trudno czynić dobrze po tym doświadczeniu. Z czasem też przyszło większe zrozumienie przebaczenia. Modlitwa Pańska jest w tej kwestii bezwzględna: „… i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”(Mt.6,12). Skoro ktoś jest moim winowajcom (to znaczy, że uczynił mi coś złego), jednak moje odpuszczenie mu powinno być wprost proporcjonalne do tego co Jezus mi wybaczył, a nie wielkości wyrządzonej krzywdy. (A co do tej trudnej sytuacji – jesteśmy w serdecznej relacji).
„Tylko zachowaj moje serce, by mogło dalej Ciebie kochać”
Druga sytuacja nie dotyczyła człowieka, ale bezpośrednio Boga. Byłam kilka dobrych lat temu na jakimś obozie chrześcijańskim. Pewnego wieczora przyszedł do mnie młody człowiek ze słowem od Boga. „Bóg mówi, że oddałaś Mu wszystko poza jednym”  – tu powiedział co (pozwólcie, że się nie podzielę cóż to takiego – zbyt osobiste) „więc Bóg po prostu zabiera to dla siebie.” I sobie poszedł. Sparaliżowało mnie, bo uświadomiłam sobie, co to dla mnie znaczy i jak zmieni całe moje życie. Do tej pory pamiętam, jaka walka toczyła się w moim sercu i umyśle. Jednak postanowiłam powiedzieć Bogu: dobrze. Poprosiłam tylko o jedno, by w tym wszystkim pomógł mi zachować moje serce przed zgorzknieniem, bólem, smutkiem, by mogło dalej Go kochać. Za jakiś czas podszedł do mnie ten sam człowiek i poinformował mnie, że Bóg mu powiedział, że zdałam próbę i że nie zostanę pozbawiona „tej” kwestii.
Nie przerabiać znowu tego samego
Choć od tych doświadczeń minęło sporo lat, pamiętam lekcje, które z nich wyciągnęłam. Niezależnie od okoliczności dokładam starań, by osobom, które mnie ranią umieć zawsze przebaczać i traktować je tak samo jak i te, które tego nie robią. W ten sposób chodzę w wolności i pilnuję, by nie mieć względu na osobę. (Różny czas to zajmuje, ale finał jest zawsze ten sam). Dbam też o to, by nie mieć w swoim życiu „innych bogów”. Choć to nie jest zawsze takie łatwe, by Tego, którego nie widać kochać bardziej niż własną rodzinę i inne tam kwestie (człowiek zbyt szybko przyzwyczaja się do dobrego), to i tak drugiej takiej konfrontacji z Bogiem nie chciałabym doświadczyć. I oczywiście niezależnie od okoliczności ważne jest, by pilnować własnego serca, bo to przecież z niego „tryska źródło życia”(Przyp.4.23).

Comments are closed.